Wystawy
Gdy poeta napisze wiersz, wydaje tomik, gdy muzyk stworzy nowe dzieło, prezentuje je na koncertach i wydaje płytę. Co może zrobić artysta plastyk, by pokazać swoje dokonania i wyjść z nimi do ludzi, by nie „śpiewać sobie a Muzom”? Galeria to miejsce, gdzie każdy artysta chciałby trafić ze swoimi dziełami. Wystawa to jedyny sposób, by zaistnieć. Do renomowanych galerii trudno trafić prosto z ulicy, nie mając wyrobionego nazwiska. Trzeba więc organizować wystawy w mniej atrakcyjnych miejscach, ale takich, do których przychodzą ludzie. Mogą to być nawet restauracje czy kluby, chętnie – domy kultury, biblioteki. Widziałam wystawę amatorskiego malarstwa w szpitalu. Niektórzy pokazują swoje dzieła, wieszając je na murach przy tłumnie uczęszczanych ulicach i rynkach. Wszędzie można trafić na osoby zainteresowane sztuką, które nie tylko z przyjemnością obejrzą wystawę, ale jeszcze kupią obraz, może szepną znajomemu marszandowi nazwisko malarza lub pomogą zorganizować wystawę w bardziej dostojnym miejscu.
Młody artysta musi wykazywać się nie tylko talentem i pracowitością, ale i cierpliwością, zapobiegliwością i odpornością na niepowodzenia. Podobno prawdziwy brylant zawsze się obroni. Malarz, rzeźbiarz to nie artysta rockowy, który czasem pokaże to i owo, zdjąwszy jakiś szczegół garderoby, by się wypromować. Jeszcze szybciej o popularność zadba zgrabna panienka usiłująca śpiewać dla mas. Jednak sztuki plastyczne interesują nie masy, ale elity. I to jeszcze wąską grupę.
Gdy artyście uda się zorganizować wystawę w galerii, a wymaga to funduszy, a więc wsparcia instytucji promujących kulturę, jest to powód do dumy oraz nadziei na karierę i …pieniądze. Na wernisaż zwykle przychodzą tłumy przyjaciół, ludzie ze środowiska a także pasjonaci sztuki, dla których to jedyna okazja poznania i porozmawiania z artystą, dziennikarze, którzy napiszą recenzję w prasie, czy nawet ekipa telewizyjna, która pokaże migawkę z imprezy w lokalnej telewizji. To wszystko warte jest zachodu. Dzięki widzom sztuka żyje. Ale po zakończonym bankiecie sale pustoszeją i pozostają niemal puste do końca wystawy. Czasem zajrzy entuzjasta malarstwa, przemknie znudzona wycieczka szkolna przyprowadzona przez panią od plastyki. Co innego, gdy wystawę poprzedza atmosfera skandalu. Wtedy o artyście wszyscy rozmawiają, wszyscy go znają, wszyscy chcą zobaczyć skandalizujące dzieło. Odnoszę wrażenie, że skandal przyczynia się do wzrostu zainteresowania artystą, pozwala mu się wypromować i zaistnieć. Każdy sposób jest dobry, by przyciągnąć uwagę widza, odbiorcy i nabywcy.