Artysta.pl na Facebooku

Apeluję o skromność!

„Nigdy nie czytam, zawsze tylko oglądam obrazki” stwierdził kiedyś Andy Warhol. Za jego przykładem poszły rzesze wzrokowców i dzisiejsza kultura podporządkowana jest kultowi obrazków.

Internet wybuchł feerią portali dla wyznawców religii zwanej fotografią artystyczną. Portali takich jak tumblr, pinterest, flickr jest coraz więcej, a wszystkie gromadzą ogromne ilości zdjęć i zyskują popularność wśród różnych grup społecznych. Okazuje się, że wszyscy lubimy zaspokoić swoje poczucie estetyki photoshopowymi przeróbkami, milionem wersji błękitnego nieba czy bobasami bawiącymi się z kociakami.

Jest to jednak estetyka niewysokich lotów, bo, jak to w Internecie bywa, selekcja tego co wartościowe i tego, co powinno wylądować w koszu, jest prawie niemożliwa. Oczywiście łatwo odróżnić zdjęcie wykonane byle jaką cyfrówką od obrobionego graficznie, ale dziś większość smartfonów ma wbudowany aparat o jakości lepszej niż pierwsze aparaty cyfrowe. Poza tym producenci sprzętu fotograficznego robią wszystko, by spectrum ich klientów było jak najszersze. Dla tego celu powstały m.in. aparaty hybrydowe.

Można więc zrobić jakościowo dobre zdjęcie "tosterem", obrobić w Instagramie, wrzucić do sieci i czekać przed ekranem komputera, kibicując rosnącej ilości lajków. Czasem tak bywa, że „dzieło” staje się hitem dnia, znane są też przypadki, że nie znikło po czarodziejsku wraz z zachodem słońca, ale dryfowało na socialmediowym morzu około tygodnia. Wtedy już możemy śmiało założyć funpage z chlubnym dopiskiem „photography”. W modowej wersji: „make-up artist” lub „stylist”. Wszystkie trzy nazwy sugerują wysoką jakość na zachodnim poziomie (co samo w sobie brzmi prześmiewczo). Niestety bardzo często są to po prostu kiepskie zdjęcia, które zmuszają do postawienia pytania: Czym różni się fotograf amator od fotografa profesjonalisty oraz kto na miano fotografa w ogóle zasłużył?

Buszując po forach, natrafiłam na wiele definicji tych pojęć. Jedna z nich powtarzała się nad wyraz często i wydała mi się interesująca. Okazuje się, że tytuł profesjonalnego fotografa otrzymujemy po wykonaniu pierwszej sesji zdjęć ślubnych za pieniądze. Muszą być one wykonane profesjonalnym tzn. drogim sprzętem z potężnym obiektywem. Wiadomo, że byle amator nie wyda kilkunastu-, kilkudziesięciu tysięcy złotych na lustrzankę najnowszej generacji. Wtedy możemy liczyć na szacunek oraz zachwyty gości weselnych oraz własnych znajomych na Facebooku. Skoro już zainwestowaliśmy w aparat, warto z niego skorzystać również przy mniej przyziemnych okazjach. Targamy więc na szyi zapakowany w futerał głaz i rozglądamy się szeroko otwartymi oczami po świecie, by nie dać umknąć wyjątkowo malowniczym scenom. Dzięki temu nasz wypasiony obiektyw natrafia na pasące się na źdźbłach trawy biedronki (funkcja makro) czy wyjątkowy, unikalny, niepowtarzalny zachód słońca na Rynku w Krakowie.

Rozpiera nas duma, udostępniamy jeszcze tego samego dnia, aby nasze magnum opus zobaczył świat. Wraz z dumą rośnie wiara we własny talent. Następnego dnia nie jesteśmy już podrzędnym profesjonalistą z powiatowej mieściny, który zarabia na weselach i komuniach. Od tego dnia jesteśmy... ARTYSTAMI.



Niestety, oddzielanie ziarna od plew to niezwykle trudna sprawa. Tylko prawdziwi znawcy historii i teorii fotografii, osoby, które na bieżąco śledzą poczynania największych światowych fotografików, są w stanie na pierwszy rzut oka odróżnić dobre zdjęcie od bubla. My wszyscy, czyli przeciętni mieszkańcy Internetu, jesteśmy skazani na bombardowanie setkami fotografii miernej jakości, których autorzy nie widzą niczego poza czubkiem nosa, z którego bucha postawa roszczeniowa. Tak samo jak na wtykający się w każdy otwór ciała wielkomiejski smog – cichy zabójca, nasze poczucie estetyki burzą kolejne fotoblogi świadczące o statusie artysty w życiu społecznym dzieciaków z tzw. dobrych rodzin.

Artysta przestał być człowiekiem obdarzonym wybitnym talentem okraszonym godzinami spędzonymi na szlifowaniu umiejętności. Nie, nie. Współczesny „artysta” widzi siebie jako egzaltowaną personę, która rzeczywistość postrzega zupełnie inaczej niż szare masy. Została ona obdarzona magiczną soczewką oczyszczającą pole widzenia ze wszystkich naleciałości zaburzających obraz, więc stoi wyżej w społecznej hierarchii. Nie potrzebuje rozwijać się, bo już przecież osiągnęła światowy poziom, a teraz czeka, by zostać odkrytą. Wynika z tego, że aby stać się „artystą”, wystarczy udowodnić światu zainteresowanie konikami polnymi, bezdomnymi, toaletami w pociągach i nagimi kobietami umazanymi czekoladą.

Pseudo-artyści fotograficy podkładają sobie nawzajem nogi i rozpychają łokciami. Serwują swoim fanom coraz to wymyślniejsze kompozycje w sepii lub pod filtrem vintage w nadziei, że owe zabiegi uczyni ich byle-dziełka wyjątkowymi, a oni sami już wkrótce zostaną mile przyjęci w Saatchi. W konsekwencji wszystkie te prace są swoimi kopiami, a ja mam wrażenie, że wszystko zostało już wymyślone i tylko czekać, aż cała kultura upadnie z hukiem.

Zapewne wiele osób zarzuci mi, że pastwię się nad biednymi utalentowanymi dzieciakami, które dopiero zaczynają znajomość ze sztuką i mają prawo eksperymentować. Zgadza się. Szkoda jednak, że całe masy ludzi szuka ujścia dla emocji za pomocą fotografii, nie wiedząc o niej praktycznie nic. Jakim reżyserem byłby Tarantino nie znając historii kina albo pisarzem Eco, gdyby nie przeczytał biblioteki książek kolegów po fachu?

Fotografia może rozwijać wyobraźnię, pozwala kreować nową rzeczywistość wywodzącą się z artystycznej duszy. Fotografia jako hobby jest dostępna dla wielu na wyciągnięcie ręki, ale, proszę, nie traktujmy jej jako sztuki zastępczej. Wymaga ona talentu tak, jak malarstwo czy poezja, wymaga wielkiej wyobraźni, wiedzy teoretycznej, a nie tylko znajomości instrukcji drogiego sprzętu, który Mikołaj położył pod choinkę.

Ludzie nazywający sztuką zdjęcia słoneczników makro! Apeluję o skromność.


PL



Dodał: Artysta.pl

Piątek 1 lutego 2013 17:41

Ilość odsłon: 1887

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice