Artysta.pl na Facebooku

Artystyczny niedosyt

„Artysta” to film czarno-biały, niemy, wyprodukowany współcześnie. Zdobywca tegorocznego Oscara. Ale czy zasłużenie?

fot.youtube
Idąc w poniedziałek do kina na tą produkcję i znając wyniki niedzielnej gali oczekiwałam dużo więcej. Jakiegoś powalenia na kolana, albo chociaż opadu szczęki. Nic takiego jednak nie miało miejsc, ponieważ pokazano mi film lekki i przyjemny. Niby to nie zarzut, ale jednak. Wiele rzeczy w tym filmie jest dobre. Muzyka, zdjęcia, gra głównych bohaterów (lekko przerysowana, ale taka miała być). Reżyserowi i wszystkim osobą pracującym przy tej produkcji udało się w stu procentach oddać klimat filmów niemych początku dwudziestego wieku. Ale czy o to chodziło? Bo jeśli tak to dla mnie to za mało.

Główny bohater George Valentin, grany prze Jeana Dujardina również zdobywcy Oscara, to postać przewidywalna, ale bardzo skrupulatnie dopracowana przez aktora. Jego gesty i mimika, cała mowa ciała jest kluczem sukcesu aktora. Warto również zwrócić uwagę na partnerującą Dujardinowi Berenice Bejo, grającą wschodzącą aktorkę Peppy Miller. Udało jej stworzyć postać sympatycznej dziewczyny, eksponując pewne cechy charakteru w sposób przesadzony. Nie można odmówić jej uroku. Gra aktorska odbiega od tej powszechnie nam serwowanej. Zwraca naszą uwagę i przykuwa ją do samego końca. Jednak mimo to cały czas miałam odczucie, że coś mi tu nie gra tak jak trzeba (mimo, że widzę, że przecież gra!).





Problem tego filmu leży zupełnie w innej sferze niż aktorski kunszt głównych bohaterów. Odtwórcy głównych ról zagrali wszystko co mieli do zagrania, a mianowicie lekką komedię i romans jednocześnie. Dlatego film ten jak dla mnie jest o wszystkim i jednocześnie o niczym. Porusza wiele wątków takich jak ambicja, upadek, porażka, załamanie, przyjaźni, lojalności, czy miłość. A miał to podobno być filmem o problemie przejścia
fot.youtube
aktorów z kina niemego do dźwiękowego i o trudnościach z tym związanych (tak go promowano). Jednak cały problem zszedł na drugi, trzeci, a nawet można rzecz czwarty plan. Został przykryty płaszczykiem wielkiej fascynacji i w efekcie miłości głównych bohaterów. Wątek „przejścia” tylko zgrabnie pomógł w wyeksponowaniu wielkiego uczucia w planie pierwszym. Cała porażka, niemoc twórcza i upadek ze szczytu głównego bohatera prowadzi w ramiona tej jedynej. Co spowodowało, że film w efekcie jest banalny. Odwzorowanie klimatu i charakteru filmów niemych jeden do jednego to chyba w dzisiejszych czasach zbyt proste i mało efektowne. Zwłaszcza, że z tym już kiedyś mieliśmy do czynienia i dlatego można było z tej idei wycisnąć dużo więcej. Wielka szkoda, że tak ciekawy pomysł i wątek (przejścia z niemego kina do udźwiękowionego) został potraktowany jako tło do ukazania palety emocjonalnych przeżyć obojga bohaterów.

Słowo, które nasuwa mi się na myśl o „Artyście” to przewidywalny. Zdaję sobie sprawę, że nie miał być to film akcji oparty na efektach specjalnych. Ale jednak odczuwam niedosyt. Wykorzystano tak ciekawą formę i
fot.youtube
jednocześnie tak nam odległą. Miejscami cisza w kinie była poruszająca i jednocześnie zaskakująca. Jednak to za mało by uznać „Artystę” za film o czymś. Moja opinia i dystans do tej produkcji wynika z dwóch faktów. Sposób w jaki promowano ten film, a w szczególności o czym ma być, jest odległy od tego co zostaje nam zaserwowane w kinie. Dlatego właśnie wychodząc z kina czułam się oszukana, oszukana podwójnie, ponieważ Oscar dla tego filmu dodatkowo podsycił moje oczekiwania. Statuetka Akademii Filmowej zamiast ułatwić mi odbiór i ocenę filmów spowodowała u mnie uczucie dysonansu poznawczego. Zamiast zachwycać się zdjęciami, pomysłem i całą resztą przechodzi mi przez myśl pytanie dlaczego tak się stało?

Odpowiedź jest prosta. Gdybym obejrzała film przed wynikami nagród
fot.youtube
przyznawanych przez Akademię pewnie dzisiaj podziwiałabym każdy element „Artysty”. Jednak przyznanie temu filmowi Oscara w głównej kategorii, w której liczy się dla mnie przede wszystkim przekaz i historia, spowodowało wzrost oczekiwań i apetytu co do tej produkcji. A tym czasem ona okazała się dla mnie tylko czarno-białym niemym film o psychofance i uroczym psie. To zdecydowanie miła komedia z równie przyjemnym scenariuszem.

fot.youtube
Mimo wielu moich wątpliwości mam poczucie, że nie można powiedzieć, że film ten jest słaby. Ktoś zapyta dlaczego? Nie można tak powiedzieć, ponieważ elementy składowe tej produkcji są naprawdę całkiem niezłe. Dobra gra aktorska, muzyka, pomysł czy zdjęcia to elementy dopracowane i na poziomie zawyżającym średnią. I dlatego w tych właśnie kategoriach film ten mógł otrzymać statuetkę (i faktycznie w niektórych ją dostał). Jednak według mnie nagroda za całość mu się nie należała.

MM



Dodał: Artysta.pl

Piątek 2 marca 2012 13:32

Ilość odsłon: 2542

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice