Artysta.pl na Facebooku

Cenzura w masce i pelerynie, czyli jak polskiemu kinu zakłada się pętlę na szyję

W filmie „Ucieczka z kina Wolność” Wojciecha Marczewskiego, główny bohater, cenzor, nie może odnaleźć własnego stanowiska moralnego. Wydawałoby się, że takie dylematy należą już do przeszłości. Okazuje się jednak, że ponad 20 lat od rozprawienia się z Polską Ludową, która silną ręką zamykała ludziom usta, wciąż pobrzmiewają w naszej kulturze echa cenzury.

Niedawno do kin wszedł film Leszka Dawida „Jesteś Bogiem”. Frekwencja przed ekranami zaskoczyła wszystkich. To niezaprzeczalny hit. Historię Magika, rapera-legendy chcieli obejrzeć wszyscy. Do kin poszli starzy i młodzi, a z kawałków nagranych przed laty zdmuchnięta została góra kurzu. Na fali sukcesu pojawiły się różne głosy na temat wiarygodności, z jaką reżyser oddał rzeczywistą historię rapera. I tu pojawia się problem. Jak na film z wciągająca historią przystało, pojawiają się w nim czarne charaktery. Jednym z nich jest Krzysztof „Koza” Kozak, realna postać, właściciel agencji fonograficznej, w której Paktofonika miała wydać swoją pierwszą płytę, ale do tego nie doszło. Dawid przedstawia Kozaka jako gangstera, miłośnika prostytutek i oszusta. Typowe uosobienie zła, któremu przeciwstawia się głównego bohatera. Problem polega na tym, że Krzysztof Kozak nie odebrał filmu jako historii fabularnej, ale dokument przedstawiający przekłamany obraz jego osoby. Wniósł sprawę do sądu. Ten zakazał rozpowszechniania i udostępniania filmu poza kinami (w nich przed seansem ma pojawiać się informacja o poczuciu krzywdy Kozaka) oraz dystrybucji filmu na wszelkich nośnikach. Producent filmu, Studio Filmowe KADR, wydało natomiast oświadczenie, w którym kaja się, mówiąc, że postać „Kozy” była wyłącznie inspiracją, a cała historia to artystyczna fikcja.

No cóż, ciekawe co powie sąd. Czy producenci będą musieli podzielić się z Krzysztofem Kozakiem częścią finansowego sukcesu? Być może. W takim wypadku nie pozostaje nic, jak produkować wyłącznie filmy inspirowane życiem zakonnic i wolontariuszy w schroniskach dla zwierząt. Ciekawe, kto na to pójdzie do kina.

Inaczej sprawa się ma z „Pokłosiem” Władysława Pasikowskiego. Reżyser niezapomnianych „Psów” tym razem postanowił opowiedzieć historię mieszkańców wsi, którzy w trakcie II Wojny Światowej wymordowali około setki Żydów. Film zebrał wiele pochwalnych opinii m.in. od Romana Polańskiego czy Andrzeja Serdiukowa. Dostrzeżony został przez ludzi, którzy starają się obiektywnie spojrzeć w przeszłość. Nie należy do nich niestety dyrektor Ostrołęckiego Ośrodka Kultury, Bogdan Piątkowski, który odmówił zgody na wyświetlenie filmu w ramach Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Mówi się, że podjął taką decyzję z powodu nacisków ze strony polityków PiS, którzy rządzą w Ostrołęce. On sam jednak dementuje tę pogłoską, tłumacząc, że chciał tylko przesunąć datę wyświetlenia filmu, by w dyskusji na temat tego kontrowersyjnego filmu mogli wziąć udział historycy, znawcy tematu i...politycy.

Czy udział „mądrych głów” w rozmowie w Dyskusyjnym Klubie Filmowym jest aby na pewno tym, czego oczekują jego członkowie? Wydaje się, że dyrektor odmawia im prawa do własnej opinii, a próbuje odwołać się do rzekomych autorytetów. Rzekomych, bo niewielu polityków ma większą wiedzę filmową czy historyczną niż miłośnicy tego typu spotkań. Poza tym wydawało mi się, że najlepszym prowadzącym DKF może być filmoznawca – ktoś, kto najlepiej zdaje sobie sprawę, że film to sztuka. Jej zadaniem jest wzbudzić przeżycie estetyczne, przedstawić historię wywołującą emocje. Nawet jeżeli jest ona oparta na pogłoskach, rzadko który twórca filmowy zaryzykuje głową, deklarując: mój film przedstawia historię prawdziwą w detalach.

Jeżeli cofnąć się pamięcią o pół roku, warto dotrzeć do jeszcze jednego filmu, z powodu którego podniosły się głosy. 15 czerwca br. planowana była polska premiera „Gdy budzą się demony” Rolanda Joffé. Brytyjski dziennikarz rusza do historii z misją napisania książki o Josemarii Escrivie – założycielu Opus Dei. Oparta na historycznych faktach narracja najwidoczniej nie spodobała się komuś z tej religijnej organizacji, ponieważ producent szybko wycofał się ze swoich planów z powodu rzekomych problemów z dystrybucją.

Coś trudno mi w to uwierzyć.

Polska to kraj wolnego słowa. Podobno. Działa u nas wiele oddziałów międzynarodowych organizacji walczących o prawa człowieka i obywatela. Polska Konstytucja gwarantuje możliwość swobodnego wygłaszania opinii (podobno). Skoro tak, to gdzie są obrońcy kinematografii jako sztuki, a nie narzędzia politycznych, religijnych czy osobistych przepychanek?

PL



Dodał: Artysta.pl

Środa 14 listopada 2012 15:33

Ilość odsłon: 1815

Ocena: 1 (Głosów: 1)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław