Artysta.pl na Facebooku

Co z tym e-bookiem?

Święta Bożego Narodzenia. Pośrodku roku stoi potężna, rozświetlona choinka, a pod nią piętrzą się stosy prezentów. Niecierpliwie oczekujesz na swoją kolej, gdy nadchodzi, odbierasz maleńką kopertę, a w niej... kod do pobrania e-booka ze strony jednego z czołowych wydawnictw. Cieszysz się?

Amerykanie się cieszą, Niemcy, Francuzi, Skandynawowie również. Polacy jednak jeszcze nie przyzwyczaili się, że nienamacalny plik z tekstem może mieć tę samą wartość, co opasły wolumin.

Wielu zwolenników tradycyjnych książek tłumaczy swój sceptycyzm zamiłowaniem do pełnych regałów. Oczywiście, miło jest wyczytać na twarzach gości podziw dla zgromadzonej biblioteki, ale może być jeszcze milej mieć świadomość, że żyjemy ekologicznie? Książki to przecież tony papieru, który choć coraz cieńszy i coraz bardziej szary, wciąż przecież produkowany jest z wyciętych drzew.

Nie tylko czytelnicy w Polsce nie mogą się przekonać do czytników i e-książek. Choć już w 2010 roku media ogłaszały przełom w sprzedaży e-booków dzięki zniesieniu systemu DRM utrudniającego przenoszenie na inne nośniki zakupionego pliku i zastąpieniu go znakiem wodnym, nic takiego się nie wydarzyło. Większość wydawnictw prowadzi równolegle sprzedaż książek elektronicznych, lecz prym wciąż wiodą tradycyjne wydania. Wydawcy nie mają serca do ebooków. Nie ufają swoim czytelnikom, boją się, że niezabezpieczone odpowiednio wersje online zostaną skopiowane i rozpowszechnione bez zysku dla ludzi, którzy się nad nim napracowali. Okazuje się jednak, że wcale tak nie jest. Młodzi ludzie, a to im głównie zarzuca się brak poszanowania dla prawa autorskiego, są skorzy do zapłaty za wersję elektroniczną, o ile jej cena będzie odpowiednio mniejsza. Odpowiednio to znaczy o połowę, co niestety rodzi kolejne problemy dla rozwoju rynku e-booków.

Europejskie prawo skutecznie blokuje rynek e-booków. Choć czytelnik, który kupuje tę wersję książki nie różni się w swoich potrzebach od czytelnika tradycyjnego wydawnictwa, obciąża się go 23% podatkiem (dla porównania książka papierowa obarczona jest 5% VAT), ponieważ sprzedaż e-booka traktowana jest jako usługa. Niektórzy zakładają również, że piractwo może osiągać do 80%, a nie ma wypracowanych skutecznych metod, by z nim walczyć. Z tych dwóch powodów rynek e-booków nie jest w stanie sam się utrzymać, więc stoi w miejscu. Niektóre wydawnictwa jak np. Helion dołączają plik do tradycyjnego wydania i czytelnik może sobie wybrać, którą wersję obecnie woli. Inne rezygnują z zajmowania się przygotowywaniem e-booka i zlecają to dystrybutorom i firmom IT. To prowadzi niestety do wielu błędów szczególnie w przypadku książek o skomplikowanym składzie.

Na rynku brakuje również książek sprzed ery czytników. Nikt nie chce zajmować się przerabianiem PDF-ów przeznaczonych do druku na e-booki, więc w dalszym ciągu młodzież przyzwyczajona jest do ściągania lektur z portali-platform do przechowywania plików. Istnieje również portal wolne-lektury.pl, z którego można bezpłatnie pobrać elektroniczną książkę autorstwa osoby, która umarła minimum 70 lat wcześniej. Co roku baza powiększa się o nowe lektury, ale to wciąż nie wystarcza.

A co z wydawnictwami, które powstały kilka lat temu i nastawione są właśnie na wydawanie e-booków? Oczywiście są obecne na rynku, ale nie cieszą się najlepszą sławą. Wydawnictwa takie jak ebookowo, Złote Myśli, e media, Ardius to firmy, które nastawione są na książki poradnikowe. Jeśli chodzi o beletrystykę, to trudno nazwać ją literatura piękną. Jak wiadomo, wydanie e-booka jest dużo tańsze niż papierowego odpowiednika, choćby ze względu na koszty produkcji. Wielu młodych, niedoświadczonych pisarzy-amatorów nigdy nie odważyłoby się na zainwestowanie kilku tysięcy złotych w wydanie książki, którą nie zachwyciło się żadne wydawnictwo i nie zaproponowało sfinansowania jej nakładu. Wydawnictwa elektroniczne dają możliwość spełnienia marzenia o numerze ISBN dla swojego dziecka. Niestety są to często twory nienadające się do czytania. Pełne błędów i po prostu słabe, dlatego nie sprzedają się wcale lub w niewielkich ilościach. Nie zarabia na nich praktycznie nikt. Jak utrzymują się wydawnictwa e-booków? Z poradników. W ich gąszczu trudno się przedrzeć nawet osobom obeznanym w feng shui, samouzdrawianiu i błyskawicznym zarabianiu. Nie są to drogie książki, można je nabyć często w promocyjnych pakietach. Czytelnicy podzielają nawyki typowych konsumentów, którzy reagują na chwytliwe tytułu w stylu 50 pomysłów na firmę bez wkładu własnego itp. Sprzedając takie książki wydawca odbiega nieco od ideału, który za pewne założył sobie przy otwieraniu firmy, ale pieniądz kręci światem i nawet miłośnicy poezji nic temu nie zaradzą.

PL



Dodał: Artysta.pl

Piątek 14 czerwca 2013 15:08

Ilość odsłon: 3109

Ocena: 1 (Głosów: 1)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice