Second Lives
W Casino de Luxemburg ma miejsce szokująca wideo-instalacja pod tytułem „Second Lives”. Na wystawie można zobaczyć film dokumentujący performance francuskiego kolektywu. Został on stworzony przez Marion Laval- Jeantet i Benoit Mangina. Na filmie widać, jak autorka, Laval-Jeantet poddaje...
- Annibale Carracci i jego trzy piety.
margo - Chcesz być trendy? Bądź eko!
Klonu - Cannes – podsumowanie
Dejanira - MOCAK już otwarty!
pokrzywa - Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie
rafaello - Russian Porn
Artysta pl - FUTURO-NAUTA. Konkurs na tekst futurystyczno-naukowy
Artysta pl - Niekonwencjonalna grupa baletowa Ailey II po raz pierwszy w Polsce
Artysta pl
- Teatralny zawrót głowy. TEATROMANIA 2012
Artysta pl - Jutro startuje Miesiąc Fotografii w Krakowie
Artysta pl - Hans Rudolf Giger udostępnia swoje dzieła dla FMF!
Artysta pl - Home your new design/Home sweet home.
Artysta pl - Konkurs Fresh Zone rozstrzygnięty!
Artysta pl - Niekonwencjonalna grupa baletowa Ailey II po raz pierwszy w Polsce
Artysta pl - Laureaci 37. Gdynia Film Festival
Artysta pl - Biografie budowane na kłamstwie
Artysta pl
Coke Live Music Festival - wrażenia
Czekałam na ten festiwal dwa miesiące. Po pierwsze - to mój pierwszy festiwal w życiu. Po drugie - miało się pojawić kilka zespołów, których słucham, no i oczywiście Kanye West, którego najpierw musiałam słuchać, a potem się przyzwyczaiłam.
Pierwszego dnia występowali You Me at Six, White Lies, The Kooks i Interpol. Chłopaki z You Me at Six dali żywiołowy koncert, który nie miał chyba odpowiedniego mu nastroju ze względu na to, że odbywał się jeszcze przy świetle słonecznym. Wszyscy zgromadzeni wokół Main Stage bawili się jednak świetnie, łącznie z formowaniem kółek czy braniem udziału w mini-konkursach organizowanych przez wokalistę. Po You Me at Six, którzy w sumie grali dosyć krótko, przyszła pora na White Lies. Zespół gra dosyć ciężką muzykę, nastrajającą jak usłyszałam “do zbiorowego samobójstwa”, co nie spodobało się mojej towarzyszce, więc oddaliłyśmy się na Coke Stage, gdzie miałyśmy nadzieję załapać się na Vallium, zwycięzcę tegorocznego Coke Live Fresh Noise, chłopaki skończyli jednak swój koncert. Wróciłyśmy na The Kooks, co zdecydowanie było dobrym wyborem. Chłopaki grają energetyczną muzykę, samą wbijającą się do głowy i zostającą tam na długo. Po przesłuchaniu płyty już po koncercie stwierdzam, że na żywo grają zdecydowanie lepiej niż na płycie. Pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze wrócą do Polski. Gwiazdą wieczoru był oczywiście nowojorski zespół Interpol, który zagrał kilka naprawdę świetnych utworów, a wokalista elektryzował swoim głosem. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. Nie było żadnych bisów, a i kontakt zespołu z publicznością nie był najlepszy. Nie wpłynęło to jednak na dobrą zabawę ludzi pod sceną.
Drugi dzień rozpoczął się dla mnie dopiero o 21, bo wcześniesze zespoły z line-up’u w ogóle mnie nie interesowały. O 21 swój koncert rozpoczynali Editorsi, nazywani powszechnie brytyjską odpowiedzią na Interpol. Z pewnością jest muzyczne podobieństwo między tymi zespołami, jednak moim zdaniem widać wyraźną różnicę, w mojej opinii na korzyść Interpolu. Okazuje się, że Editorsi zdecydowanie lepiej wypadają na scenie niż podczas odsłuchu z płyty. Do tego należy dodać urocze mówienie “dziękuję” po każdej piosence przez wokalistę zespołu. To chyba jedyna osoba, która zadała sobie nieco trudu i nauczyła się jakiegokolwiek słowa w języku swojej publiczności. O 23:00 występowała absolutna gwiazda festiwalu - Kanye West, który jednocześnie dał najdłuższy popis swoich umiejętności. Scenariusz koncertu przebiegał praktycznie tak samo jak podczas Coachelli - były wysięgniki, tancerki, zmiany strojów i scenografii. Kanye jest niesamowitym wizjonerem i niekwestionowanym liderem w swojej kategorii, jednak nie jestem w stanie nie wspomnieć o jego tragicznych umiejętnościach wokalnych. Chwile, kiedy próbował śpiewać lub niepotrzebnie wydłużał piosenki wyśpiewując jakieś pseudo-liryczne teksty raczej obniżyły wartość całego show. Publiczność przez pełne dwie godziny bawiła się znakomicie - śpiewała razem z artystą, skakała i szalała za każdym razem, gdy Kanye się do niej zbliżał.
Koniec końców na festiwalu było obecnych 30 tysięcy ludzi, czyli ponad 10 tysięcy mniej niż rok temu. Prawdą jest, że line-up był eksperymentalny, sporo ludzi w ogóle nie znało wykonawców ze sceny głównej, stąd pewnie obniżona frekwencja. Okazuje się, że sam Kanye West nie wystarczy. Z całą pewnością zatem pogłoski o rozejściu się wszystkich biletów były przesadzone, chyba, że organizatorzy celowo nie chcieli powtórzyć wyników z poprzednich lat. Zastanawia mnie też dobór artystów. O ile Interpol, White Lies, The Kooks, Editors czy You Me at Six należą do jednego dużego nurtu muzycznego, o tyle Kanye West kompletnie do tego nie przystaje, a Kid Cudi, który powinien występować przed nim, miał swój występ w zdecydowanie zbyt małym namiocie na Coke Stage. Z kolei nagroda za najlepszy kontakt z publicznością powinna trafić do zespołu You Me at Six, gdzie wokalista praktycznie po każdej piosence proponował jakąś zabawę bądź pytał o coś publiczność.
Festiwal uważam jednak za zdecydowanie udany. Oby jak najwięcej takich w Krakowie. No i do zobaczenia za rok :-).
Dodał: Rozetka
Środa 24 sierpnia 2011 08:49
Ilość odsłon: 371
Nowe, wspaniałe miejsce na kulturalnej i rozrywkowej mapie Warszawy. Działający pod skrzydłami...
mazowieckie / Warszawa
Nowe, wciąż powstające Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie to najważniejszy chyba a...
małopolskie / Kraków
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...
zachodniopomorskie / Szczecin
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...
śląskie / Katowice
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...
dolnośląskie / Wrocław










