Double Negative - sztuka ziemi Michaela Heizera

W stanie Nevada w USA można zobaczyć wiele interesujących, naturalnych form skalnych. Znajduje się tam ogromna pustynia, na której tysiące entuzjastów Ufo wypatrują spodków kosmicznych, z różnym skutkiem. W tym samym miejscu podjął się swojej pracy artystycznej Michael Heizer, tworząc „Double Negative”. Aby go ujrzeć, należy nie dość, że przybyć do Nevady, wynająć dobry samochód i wykazać się odpowiednią kondycją trapera. Należy być jeszcze czułym na wszystko, co można uznać w pewien sposób za dzieło sztuki. „Double Negative” znajduje się niedaleko od ścieżki Mormon Mesa. W pustynnej okolicy nie sposób nie zauważyć nasypu, znajdującego się w wyrwie pomiędzy dwiema skałami.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie jest to dzieło człowieka, ale samej natury. Jednak po dokładnej analizie tego miejsca dochodzi się do wniosku, że jest ono rezultatem niszczycielskiej działalności człowieka. Miejsce nosi nazwę „Double Negative” i stało się obiektem zmagań z materią, podejmowanych przez Michaela Heizera. Zmagania te pochłonęły dotychczas setki ton gruzu i miliony dolarów. Można powiedzieć, że mają one charakter tytaniczny, choć trudno je racjonalnie uzasadnić.
„Double Negative”, czyli po prostu pewien zasypany skałami tunel, liczy sobie pół kilometra długości. Jego zapełnienie gruzem zabrało niemalże 250 ton ziemi. Michael Heizer uważa to za dzieło sztuki, a właściwie za rzeźbę. Jej ukończenie miało miejsce w 1969 roku i od tego czasu liczony jest przełom w dziejach sztuki współczesnej, a jednocześnie także w biografii jej autora.
Jest on prekursorem „sztuki ziemi” nazywanej z języka angielskiego earth art. lub land art. Na rok przed ukończeniem rzeźby „Double Negatibe”, odbyła się pionierska wystawa nurtu pod tytułem ”Earth Works”. Miała ona miejsce w Nowym Jorku. Ten nowo powstały gatunek w sztuce lansował powrót do twórczości o charakterze organicznym. Jego ideą było zmierzenie się koncepcji artysty z naturalnymi zasobami, jakimi dysponuje przyroda. Michael Heizer okazał się być godnym przedstawicielem sztuki ziemi i chyba najbardziej zdeterminowanym. Do lat 60-tych ubiegłego stulecia artysta ten spełniał swoje ambicje w malarstwie i rzeźbie konwencjonalnej. Niemniej jednak, postanowił opuścić Nowy Jork i swą pracownię, aby oddać się innej formie sztuki. Udał się do Nevady, gdzie jeszcze można znaleźć dziewicze tereny. Tam realizował skrzętnie swoje epickie wizje. „Double Negative” to tylko jeden z wielu jego projektów zaliczanych do nurtu „sztuki ziemi”.
Michael Heizer od lat 60-tych XX wieku prowadził pustelnicze życie. W tym czasie stworzył między innymi wielce spektakularną konstrukcję o nazwie „City”. Była to jego własna, architektoniczna fantazja. Zaczął jej budowę w 1972 roku, na kompletnym odludziu, gdzie mógł zgłębiać sztukę ziemi. Składa się ona z monumentalnych bloków z ziemi, skał i stali. Dziś konstrukcja „City” wpisuje się już na stałe w krajobraz pustkowia. Majaczy na tle horyzontu niczym enigmatyczny sześcian znany z „Odysei Kosmicznej”. „City” Heizera, czyli stworzone przez niego miasto ma dwa oblicza, z których każde ma swój indywidualny charakter. Pierwsze oblicze to po prostu industrialny moloch, ale z drugiej strony konstrukcja „City” jest budowlą utrzymaną w stylu pre-historycznych zabytków, które znane są z Mezoameryki. Całe zamierzenie autora jest nieprzypadkowe. Konstrukcja „Miasta” uderza widza swoistym poczuciem wyobcowania. Cechuje ją możliwość nawiązania pewnego kontaktu ze spuścizną wymarłej już niestety, dawnej cywilizacji. Sprawia to ogromne wrażenie na wszystkich patrzących, nawet tych, którzy niewiele mają wspólnego z nowoczesnymi nurtami w sztuce. Trzeba podkreślić fakt, że Michael Heizer nie zdołał jeszcze dokończyć swojego jakże majestatycznego dzieła – „City”.
Niedokończone dzieło nie zraziło artysty do podejmowania całkiem nowych projektów. W swoim odosobnionym od ludzi życiu, zajmował się on kolejnymi demiurgicznymi przedsięwzięciami. Jednym z nich i zarazem ostatnim, jest projekt pod tytułem „Levitated Mass”, co w przełożeniu na język polski oznacza „Lewitującą masę”. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że dzieło to w sposób zdecydowany różni się od wcześniej realizowanych projektów przez Michaela Heizera. Jak dotąd artysta starał się odesłać odbiorców swojej sztuki na pustynię, gdzie mogli obcować z jego dziełami. Tym razem postanowił pokazać im odwrotną drogę, przesyłając im kawałek pustyni.
Sam pomysł stworzenia „Lewitującej masy” powstał lata temu, bo już w 1968 roku, jak twierdzi sam jej autor. Niemniej jednak, musiał on znaleźć ludzi, którzy chętni byliby do współuczestnictwa w tym projekcie. Skutkiem tego, jego przygotowania do realizacji „Lewitującej masy” zajęły okrągłe pięć lat. Szacuje się, że na dokończenie tego projektu w całości, Michael Heizer będzie potrzebował aż 10 mln dolarów. To niemała suma, ale w porównaniu z kosztownością wcześniejszych projektów Heizera, jest ona całkiem uzasadniona.
„Levitated Mass” jest projekt, którego celem jest przedstawienie szerszej publiczności fragmentu przestrzeni pustynnej. Ma ona zostać „wykrojona” w dosłownym rozumieniu tego słowa. Projekt ten będzie obejmował ważący aż 340 ton monolit. Ma on zostać „pobrany” z pustyni poprzez detonację skalistego wzgórza Następnie, ma on zostać przetransportowany wprost przed budynek Los Angeles County Museum of Art. Tam na stałe zostanie wmontowany w ziemię, na długiej na 150 metrów swego rodzaju gondoli. Będzie można go podziwiać z wejścia i z okien wspominanej placówki. Patrząc z boku na „Lewitującą masę” nie wydaje się być ona skomplikowanym dziełem, ale logistycznie przedsięwzięcie to staje się naprawdę bardzo trudne do realizacji. Problemem jest przede wszystkim to, jak przetransportować tak wielki monolit w wyznaczone miejsce? Do tego zadania wyznaczono firmę Emmert International. Specjalizuje się ona w transportowaniu dużych gabarytowo projektów. Organizatorzy projektu „Lewitująca masa” mają również problem z tym, jak przewieźć tak Duzy ładunek, przez zwykle zakorkowane Los Angeles. Konieczne będzie przy tym solidne zabezpieczenie na trasie przejazdu wszelkich drutów telefonicznych i wysokiego napięcia, oraz sygnalizacji drogowych, o które mógłby zahaczyć monolit.



Dodał: Manolo

Poniedziałek 7 listopada 2011 10:10

Ilość odsłon: 246

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Galeria Foksal
Galeria prezentująca dokonania artystów niezależnych. Od ponad 40 lat jeden z najważniejszych...

mazowieckie / Warszawa

Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Centralny Basen Artystyczny
W 2005 roku powstała nowa przestrzeń na teatralnej mapie Warszawy, w miejscu związanym z...

mazowieckie / Warszawa

Instytut Sztuki Wyspa
Założony w 2004 roku i prowadzony przez Fundację Wyspa Progress w Gdańsku, ulokowany na dawnych...

pomorskie / Gdańsk