Artysta.pl na Facebooku

Drum'n'bass uderza na Let It Roll z siłą gradobicia

Muzyka łączy ludzi, łączy pokolenia, łagodzi obyczaje i spory... Bez końca można by wymieniać elementy pozytywnego wpływu muzyki na człowieka i relacje międzyludzkie, ale słowa mogą nie wystarczyć. O tym, jak dobrze na społeczeństwo wpływają dobrze skomponowane dźwięki, mieliśmy okazję się przekonać podczas Festiwalu Let It Roll w ubiegły weekend (10-11.08).

Let It Roll to impreza dobrze znana miłośnikom drum'n'bassu w Czechach, a także na Słowacji, gdzie pierwszy festiwal pod tą banderą odbył się w 2008 roku. Do Polski Let It Roll zawędrował w styczniu tego roku, a pół roku później, w ubiegły weekend, pewnym krokiem wszedł na scenę plenerowych festiwali muzycznych w Polsce. Nad urokliwym jeziorem Chechło-Nakło postawiono dwie sceny. Tyłem do wody stanęły Main Stage oferująca kalejdoskop drum'n'bassowych brzmień dla fanów gatunku preferujących łagodniejszą ich wersję oraz Therapy Sessions Stage, mniejsza scena, pod którą gromadzili się amatorzy ciężkiego grania, które jednak trudno nazwać terapeutycznym. Obydwie obfitowały w gwiazdy różnego kalibru. Warto wymienić choćby London Elektricity, Danny'ego Byrda, Ed Rusha & The Optical czy Panacea. Większość ludzi nie wyobrażających sobie muzyki bez konkretnego bitu byłaby zachwycona kompilacją DJ-ów. Ci, którzy się pojawili mimo niesprzyjającej pogody, z pewnością się nie nudzili. Część z nich przyciągnęło konkretne nazwisko lub nazwa, część liczyła na całościowy efekt. Jedni i drudzy się nie zawiedli. Oprócz koncertów uczestnicy mieli do dyspozycji także rampę skateboardingową, a także miejsce do... grania na X-Boxie!

W piątek nad jeziorem Chechło-Nakło, niedaleko Tarnowskich Gór, zawisły ciężkie chmury. Mimo to pola namiotowe zapełniały się w szybkim tempie tak, że pod wieczór ciężko było znaleźć wolne miejsce. To uczestnicy Festiwalu masowo zjeżdżali się, by, bez względu na okoliczności, dać się ponieść solidnej dawce muzyki. Jeszcze przez rozpoczęciem koncertu, wśród przybywających wrzało. Wszyscy wymieniali się oczekiwaniami wobec imprezy i wiadomościami na temat headlinerów. Niektórzy zabrali ze sobą nawet własny sprzęt grający, by wprowadzić się w odpowiedni nastrój przed nocą. Późnym popołudniem deszcz próbował popsuć humory, ale nie zdziałał wiele. Ludzie całymi grupami ruszali pod scenę, aby wchłonąć jak najwięcej dźwięków, pokrzykiwali i podskakiwali z podekscytowania. Pod Main Stage miejsca starczyło dla wszystkich, a ci, którzy potrafią czerpać przyjemność z muzyki dram'n'bass przeżyli dwie bardzo ważne noce w życiu. Co ciekawe, fani gatunku wydają się być zupełnie nieskładną mieszaniną przedstawicieli skrajnych subkultur. Siłę tej muzyki pokazuje jednak sposób, w jaki obok siebie mogą się bawić zarośnięci mężczyźni w dredach z dziećmi na ręku obok delikatnych dziewczyn w starannie dobranych strojach.

Wszyscy razem z niespożytą energię unosili się wręcz w powietrzu pod sceną i pozwalali zintensyfikowanym dźwiękom połamać się na kawałki. Therapy Sessions zgromadziła trochę mniejszą frekwencję. Nic dziwnego, tylko zagorzały fan, znawca albo sam DJ jest fizycznie w stanie przyjąć tyle dźwięków naraz. Pozostali wyraźnie dawkowali sobie te silne uderzenia basów. I dobrze, bo wielu i tak z pewnością po weekendzie zauważyła u siebie objawy niedosłuchu. Jedno jest pewne, muzyka z Let It Roll wkradała się w każdy zakamarek ciała, umysły i namioty uczestników, a ponieważ line up był bardzo rozbudowany, sen na Festiwalu okazał się zupełnie nieprzydatnym luksusem. Odeśpi się kiedy indziej.

Jak się okazuje, pogoda bywa złośliwa, ale żadna złośliwość nie jest w stanie pokonać siły energii bijącej z muzyki. Ta potrafi wysuszyć deszcz zanim osiądzie na foliowych płaszczach przeciwdeszczowych uczestników festiwalu poruszających się jak w transie i uśmiechających do wszystkich w około. Let It Roll nie cieszył się jeszcze takim zainteresowaniem, na jaką wskazuje jego potencjał. Mocne zaplecze u południowych i południowo-zachodnich sąsiadów sprawiło, że spora cześć uczestników pochodziła z zagranicy. A co z Polakami? Czy nie chcą oderwać się na trochę od codziennego rumoru i spędzić w weekend w innym, basowym wymiarze? Jeżeli zapomnieli lub nie usłyszeli na czas o Let It Roll – wielka strata. Całe szczęście, że organizatorzy, tak jak uczestnicy, są zadowoleni z imprezy. To oznacza kolejną edycję. Trzymamy mocno kciuki za kolejny Let It Roll i mamy nadzieję, że następnym razem już nikomu nie przemoknie namiot.




PL



Artysta.pl był patronem medialnym festiwalu Let It Roll.



Dodał: Artysta.pl

Poniedziałek 13 sierpnia 2012 12:48

Ilość odsłon: 1857

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice