Artysta.pl na Facebooku

Filiżanka herbaty, kurczaki, ciemne chmury i dużo miłości, czyli alternatywne country w polskim wydaniu

Bylejakość atakuje z każdej strony! Polscy muzycy przestali już walczyć o ambitnych słuchaczy, popadają w plastik i bardziej, niż jakości swojej pracy, pilnują kont bankowych. To fakt. Na szczęście ten pesymistyczny wstęp to tylko zapowiedź światełka w tunelu – niezwykle utalentowanego Petera J. Bircha, którego płyta „When the Sun's Risin' over Town” ukazała się już dziś!

Sympatyczny młodzieniec z długą brodą, trzymający gitarę i melancholijnie spoglądający gdzieś w dal, którego możecie zobaczyć na okładce płyty, to właśnie Peter, a właściwie Piotrek – nadzieja alternatywnego country w Polsce. Było o nim ostatnio głośno, więc być może już go poznaliście przy okazji dwóch pierwszych singli z płyty – „Claudette” i „Too Far from the Train”. Ten drugi znalazł się nawet w propozycjach do listy przebojów Trójki.

Skąd ten szum? Z niszy i trendu na chłopaków z gitarą, jaki ostatnio wkradł się w środowisko polskich poszukiwaczy muzyki niepopularnej. Peter ze swoim niskim, aksamitnym głosem oraz dźwiękami akustycznej gitary idealnie się w niego wpisuje.

Często precyzyjnie wybierane z płyty single mydlą oczy. Wydaje się, że oto piosenka-zapowiedź genialnego krążka, a po przesłuchaniu całości następuje wielkie rozczarowanie. Tym razem o rozczarowaniu nie ma mowy.

Chociaż „Claudette” jest dużo radośniejszą piosenką od pozostałych na płycie, to „Too Far from the Train” wydaje się być jej kwintesencją. Nieinwazyjne teksty, które w większości traktują o miłości, uśmiechu, filiżance herbaty czy kurczakach z farmy w Kentucky, pozwalają skupić się na brzmieniu i afirmują pozytywny nastrój. Wrażenie wzmacnia sam głos wokalisty, który jest jednocześnie autorem tekstu, melodii i gra na większości instrumentów na płycie. Kiedy pierwszy raz usłyszałam go na żywo, nie mogłam opanować wrażenia wszechogarniającej miękkości i ciepła, które jest niestety niedostępne dla większości damskich wokali.

Studyjny album „When the Sun's Risin over the Town” nie psuje koncertowego wrażenia. Wręcz przeciwnie – wydaje się być idealnie ułożoną składanką. Druga po "Too Far from the Train" jest „Claudette” – najszybsza, wesoła piosenka o zakochaniu. Nie dajcie się jednak zwieść popowemu brzmieniu, już zaraz dorwiecie się do prawdziwie słonecznego południa Stanów i odkryjecie muzycznego potomka Johnny'ego Casha ze starego kontynentu. Kolejne utwory jak „ In a Cup of Tea” czy „Dance with Me” utrzymują podobny, rytmiczny, mocno gitarowy i buchający ciepłem południowego słońca klimat. Ale uwaga! oto wkrada się między nie dziewięć mrocznych koni. „Nine Horses” burzy sielankę i niepokoi. Ma się wrażenie, że nie wiadomo skąd, błękitne niebo zastąpiły złowrogie, deszczowe chmury, ale to dobrze, bo ta piosenka budzi słuchacza z amoku, a poza tym jest rewelacyjne skrojona muzycznie. Najchętniej zapętliłabym ją sobie, ale to przecież jeszcze nie koniec.





Dalej będzie jeszcze zabawny utwór o kurczakach, jednak zatrzymuję uwagę dopiero przy delikatnie zwalniających „Magic Love” i „Wonderful Ballad of Love”. Warto przy nich wyłączyć się z innych zajęć, zgasić światło i z kubkiem kakao zatopić się w fotelu. To utwory, do których Peter zaprosił gości – dwie wokalistki również obdarzone miłym dla ucha głosem, Magdalenę Nowetę i Hallę Nordfjord. Obie ballady idealnie wieńczą płytę i, zdawałoby się, pozwalają słońcu z tytułu płyty łagodnie i cicho zajść. Robi się ciemno, trzeba iść spać. Przyznam, że owszem, zdarzyło mi się zasnąć przy „Wonderful Ballad of Love”, ale było to bardzo przyjemne odpłynięcie w sen.

Czy to, że na płycie można znaleźć wszystkiego po trochu, nie przeszkodzi w jej odbiorze? Być może niektórzy będą mieli do Petera pretensje o niespójność. Kluczem do tej płyty jest jednak cały czas ten sam styl. Słychać, że muzyk rewelacyjnie odnajduje się w klimacie amerykańskiego folku i działa profesjonalnie, więc wolno mu dowolnie żonglować emocjami – to ciągle jest ten sam klimat. W wywiadzie, który możecie przeczytać u nas na stronie, Piotrek zapowiedział, że ma już materiał na nową płytę. Szczerze mówiąc, żałuję, że 17 stycznia nie wyjdą obie, bo już teraz bardzo czekam na to, co pokaże w przyszłości.

Kto dziś jeszcze słucha całych płyt? Nie widzę lasu rąk, ale nie można się też dziwić – w większości przypadków to nie ma sensu. Tymczasem Peter J. Birch udowodnił nie tylko, że tworzy coś ciekawego i oryginalnego w Polsce, ale również że potrafi skomponować utwory, które będą ze sobą świetnie współgrać i, zebrane na płycie, stworzą pyszną ucztę z przystawkami, daniem głównym, deserem i wieloma innymi smaczkami. Dla poczucia sytości i świadomości, że do całego albumu będzie się chciało wracać, warto sięgnąć po „When Sun's Risin' Over The Town”. Podpisuję się pod tym rękami i nogami.

Paulina Lipiec



Dodał: Artysta.pl

Czwartek 17 stycznia 2013 09:55

Ilość odsłon: 2183

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków