Artysta.pl na Facebooku

Filmowe El Dorado? Niestety, nie dla Polaków

Krytycy biją na alarm: „Jakość polskiego kina leci na łeb na szyję, a ostatnie dobre filmy wyprodukowano w latach siedemdziesiątych!”, „Polską kinematografię należy zrównać z ziemią, a następnie budować od nowa”, „Przydałaby się rewolucja!” Niektórzy twórcy kina nie zważają na załamane ręce filmoznawców i biorą na ramiona ciężar udowodnienia, że się da. Ostatnio zrobił to Piotr Mularuk w filmie Yuma.

Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych interesuje wielu artystów, nie tylko filmowych. Upadek muru berlińskiego przyniósł za sobą szybkie i znaczące zmiany w każdej dziedzinie życia, a intensywnie odbił się w szczególności na mieszkańcach przygranicznych terenów. W czasie gdy państwa Niemiecki ponownie się połączyły, a NRD prężnie rosło w kapitalizm, Polska zachodnia nadal ledwo wiązała koniec z końcem. Mieszkańcy przygranicznego miasteczka, ofiary tejże niesprawiedliwości są bohaterami filmu Yuma. Yuma to miasto w Tybecie. Yuma to także kradzież, którą można usprawiedliwiać na tysiące sposobów.

Zygmunt, młody chłopak żyjący z rodzicami w ciasnym, zagraconym mieszkaniu, spędzający cały swój bezrobotny czas na pozwoleniu mu upływać, ma w pamięci obraz rosyjskich żołnierzy stacjonujących w pobliżu. Ich wulgarność i bezwzględność doprowadziła do traumatycznego przeżycia w życiu Zygi i jego przyjaciela Rysia. Kilka lat upłynęło zanim chłopcy, teraz już mężczyźni, spotkali się ponownie jako przedstawiciele dwóch różnych poglądów na nowy świat. Rysiek zaangazował się w budowanie III RP jako policjant, Zyga postanowił zostać Robin Hoodem i odebrać Zachodowi to, co, w mniemaniu jego i mieszkańców miasteczka, należało się Wschodowi. Pomarańczowym Dużym Fiatem ojca, z fizycznym wsparciem przyjaciół i przymrużonym okiem strażnika celnego o mentalności materialistycznego głodomora, ruszył do Niemiec, by odbierać bogatym. Pewnie gdyby poprzestał na drobnych błyskotkach dla siebie i rodziny, dorobiłby się po cichu małego majątku, ale radość z obdarowywania i przyjemność bycia celem pielgrzymek proszących, przeważyły szalę. Zyga stał się Don Corleone w rodzinnym Brzegu i bardzo mu z tym było dobrze. Wyrwał się z ciepłych matczynych objęć, mieszkańcy miasteczka zaczęli go szanować, kobieta o którą się starał, uradowała się na widok jego nowego wozu. Twarze otrzymujących rozpromieniały się na widok prawdziwych adidasów (nota bene z aktualnych kolekcji), skórzanych kurtek, filmów na VHS. Zyga wybudował El Dorado, a raczej, po polsku... ELDORADO.

Yuma jest przykładem na to, jak kombinują filmowcy, by przerobić zdobycze zachodniej sztuki na polskie warunki. Choć ten proceder obserwujemy od dawna (denne komedie romantyczne o jakości daleko poniżej skali filmwebu) i wydawałoby się, że albo nasi twórcy filmowi nie oglądają uważnie, albo brakuje im wyobraźni, to muszę przyznać, że u Mularuka da się już wyczuć pewną świadomość postępu. Dobrze wie, że seks sensu stricte sprzedawał się najlepiej w ubiegłej dekadzie. Teraz nastał czas dla męsko-męskiej erotyki, choćby w kilkusekundowym ujęciu i głównie w domyśle. Dobrze, mamy więc dwóch mężczyzn, mamy też dużo kobiet w bieliźnie i Kasię Figurę jako burdelmamę. Która inna polska aktorka mogłaby przecież zagrać kipiącą wybujałym libido ciotkę? Dla kamuflażu – brązowe loki. Figura i Kot, dwie kinowe twarze, które już dawno się przejadły, ale bez ich nazwisk nie byłoby rozgłosu. No i bez Jakuba Gierszała, idola nastolatek, odtwórcy głównej roli, znanego z Sali samobójców i Wszystko co kocham. Choć po Sali samobójców zupełnie nie rozumiałam fenomenu tego chłopaka o kamiennej twarzy, trochę łagodniej podchodzę do niego po Yumie; Gierszał ciągle gra, jakby miał styczność z kamerą pierwszy raz w życiu, a przez to wydaje się być niezwykle świeży i bardziej autentyczny niż Kot i Figura, którzy są pacynkami z objazdowego teatru. Dobrze, że mimo to nie przytłumili pracy mniej znanych aktorów drugoplanowych. Chociaż nikt szczególnie nie zachwycił, całość sprawiała przyjemnie estetycznie wrażenie, a nieco przerysowana fabuła, choć podobno inspirowana prawdziwymi zdarzeniami, przywiodła mi na myśl filmy Davida Lyncha, zaś sam Zygmunt Sailora z Dzikości serca. Tylko ta miłość znów została osadzona w zimnokrwistych i niezbyt dzikich Polakach, więc widz żądny scen namiętności rodem z Ostatniego tanga w Paryżu czy Twentynine palms nie ma co liczyć. Ale przecież nikt, kto idzie do kina na polski film, nie spodziewa się, że odbierze mu on mowę i skłoni do refleksji...

Ktoś kiedyś podzielił polskie najnowsze filmy na trzy typy: filmy historyczne ku czci męczeńskiego narodu, beznadziejne komedie z plejadą aktorskich sław służące wyłącznie zarabianiu pieniążków oraz filmy, których twórcy są od początku do końca przekonani, że tworzą undergroundowe, ambitne kino. Yuma plasuje się gdzieś między drugim, a trzecim typem i, gdyby nie świadomość, że wszystko zostało celowo przerysowane, kolejny polski film wylądowałby w przegródce „do odradzania”. A jeżeni nie było przerysowane celowo tylko z polskiej kinematografii zostało nieoszlifowane kino-polo? Wtedy to znak, że czas na rewolucję...



PL



Dodał: Artysta.pl

Czwartek 16 sierpnia 2012 11:43

Ilość odsłon: 2242

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań