Artysta.pl na Facebooku

Fotofestiwal 2012. Wywiad z Lucią Nimcovą

Z Lucia Nimcovą rozmawiał Gergely László

Do czego odnosi się tytuł twojego projektu – Unoffcial (nieoficjalny)? Jak byś opisała swój projekt?

„Nieoficjalny”, ponieważ interesowało mnie badanie zdjęć, które pojawiały się w oficjalnym archiwum, ukazujących „nieoficjalne” życie. Właściwie chodzi o życie „nieoficjalne”, widziane z różnych perspektyw. To badanie archiwum, które powstawało na przestrzeni dwudziestu lat, a zatem miałam okazję do „zapolowania” na te momenty z całych dwudziestu lat. Podoba mi się ten paradoks, że państwo płaciło za dokumentowanie wspaniałego życia, pozwalano jednak również na te „nieoficjalne” momenty. Projekt Unofficial traktuje o oficjalnym życiu w czasach komunizmu, pokazanym jednak poprzez momenty nieoficjalne, które są częścią oficjalnej dokumentacji.

Czy uważasz że projekt Unofficial byłby inny, gdybyś nie twoje osobiste powiązania z tym tematem?

To bardzo trudne pytanie, ponieważ dla mnie nie istnieje słowo „gdyby”. Po prostu nie ma „gdyby”.

Twoja praca dotyczy jednak miasta Humenné, gdyż wiąże się emocjonalnie z twoją osobistą historią.

Nie, ponieważ starałam się mówić o problemach, które w pewien sposób dają obraz całego społeczeństwa. Jednocześnie chciałam mieć pewność, że mam również dostęp do pewnych, nazwijmy to – podmiotów. Zatem nie wydawałam osądów jedynie na temat oficjalnych dekoracji czy form, które były bardzo dobrze rozwinięte. Chciałam mieć pewność, że za tą fasadą kryją się prawdziwi ludzie, których poznałam osobiście, i zwykle tak było, znałam – no może nie wszystkich, ale dużo ludzi z archiwów. A zatem moje decyzje były nie tylko naukowe czy antropologiczne, ale również osobiste – lecz na innym poziomie. Realizacja projektu trwała ponad dwa lata i w tym czasie mój stosunek do tematu i do archiwów ulegał zmianie. Na początku był osobisty, bardzo duże znaczenie miał fakt, że to było moje miejsce urodzenia, gdzie znałam ludzi. Ale ostatecznie starałam się wznieść ponad tę osobistą stronę projektu i przedstawić pewne uniwersalne idee. Chodziło mi o uchwycenie myśli, że komunizm nigdy się nie skończył, jedynie zmienił się w coś innego. A ja po prostu starałam się ten temat zgłębić i pokazać tę kontynuację i przemianę. Dlatego właśnie projekt Unofficial został zrealizowany również w postaci dwóch książek i kiedy idzie się obejrzeć wystawę, nie ma ona postaci zdjęć na ścianie, lecz przypomina bardziej instalację. Jest się przez nią otoczonym, podróżuje się w czasie. Odbiorca jest również kreatywny, ponieważ decyduje o tym, co zobaczy w jakiej kolejności. Całość ma bardzo otwarty charakter. Równocześnie zamknięty i otwarty na to, jak odbierać archiwa czy fotografie.

Z twojej odpowiedzi wynika, że rozpoczęcie projektu wiązało się z twoim osobistym związkiem ze społecznością Humenné i dostępem do archiwów, co spowodowało głębszą relację z tematem.

Tak, ale sądzę, że musimy wziąć też pod uwagę fakt, że to był mój pierwszy projekt związany z archiwami. Chyba zawsze trzeba znaleźć pewien związek z archiwami, w oparciu na których się pracuje. Są one bardzo różnorodne. Te oficjalne archiwa były dla mnie niezwykle zimne, te oficjalne zdjęcia ludzi. Myślę, że próba znalezienia czegoś osobistego za tymi fasadami jest bardzo ludzka. Tak, aby nie wydawać osądów, lecz być jak najbardziej otwartym na tak długi okres, jak to konieczne. Ale zarazem reprezentować dość naukowe podejście, jeśli chodzi o ostateczne decyzje.

Dostrzegam pewne zaprzeczenie – masz osobistą motywację poprzez osobisty związek z tym miejscem, ale i potrzebę zachowania dystansu, naukowego podejścia i niewydawania osądów. Te dwie motywacje wydają się być w konflikcie, co według mnie czyni ten projekt interesującym, ale i bardziej problematycznym. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?

Tak naprawdę nawet ludzie których kochasz, na przykład twoi rodzice, są częścią systemu. Oczywiście, gdy obserwujesz ich podczas oficjalnej uroczystości, widzisz ich jako swoich rodziców. Równocześnie jednak, na innym poziomie, znajdują się oni w pewnym środowisku, podczas pewnej uroczystości, są częścią systemu, więc ostatecznie nie starałam się mówić o ludziach jako podmiotach, ale jako obiektach. Pod koniec tego procesu starałam się uchwycić pewną epokę. Komunizm w rzeczywistości. Oczywiście, moim ostatnim krokiem było powiedzenie „ludzie, wiele się nauczyłam, znam was od 20 lat i spotykam was codziennie na ulicach i widzę jak się postarzeliście podczas tych oficjalnych uroczystości” – ale oczywiście na koniec chciałam powiedzieć coś o systemie. Ponieważ są oni raczej obiektem, niż podmiotem w tej oficjalnej dokumentacji. Myślę, że to logiczne, że pod koniec tego projektu miałam do niego podejście bardziej naukowe. Wiesz, o co mi chodzi?

Jak najbardziej. Kieruje mnie to dokładnie w stronę następnego pytania. Pracując w archiwach angażujesz się w badania niemal jak socjolog. Jak widzisz swoją odpowiedzialność – jako naukowca czy artysty?

Powiedziałabym, co jest bardzo dziwne, że zaczęłam ten projekt bardziej jako artystka, ale pod koniec czułam się bardziej jak naukowiec, na przykład antropolog. Przyglądałam się gestom, różnym ruchom ciała, temu co ciało potrafi wyrazić. I dlatego projekt ten zaprowadził mnie do stworzenia pierwszego wideo w życiu. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłam. Czytałam głównie książki dotyczące antropologii, miałam w głowie obrazy z archiwum, które nieustannie się poruszały i w pewnym momencie pomyślałam sobie, że są jak film. Dlatego zrobiłam również performance związany z sesją fotograficzną. Dziesięciu mężczyzn odegrało tam starą fotografię. W pięciominutowym filmie można obejrzeć, jak próbują grać tę samą rolę, siedząc podczas oficjalnej dokumentacji socjalistycznych robotników. Ale w moim filmie jest tylko kula dyskotekowa, którą widzimy jedynie jako poruszający się cień. Wszystko jest w pewien sposób wizualnie powiązane z językiem wizualnym, który pokazałam w drugiej części Unofficial. A zatem Unofficial to nie tylko archiwum – to archiwum, które zaczęło żyć swoim własnym życiem w moich innych pracach. W ten sposób, po wejściu w rolę naukowca znów stałam się artystką. Trudno tak po prostu powiedzieć, że od września do sierpnia byłam naukowcem, a następnie artystką. Myślę, że to wszystko jest połączone ze sobą w jakiś sposób.

Tak, ale jako artystka nie jesteś oceniana według tych samych kryteriów, co socjolog.

Dlaczego tak sądzisz?

Nasze – artystyczne – wyniki nie są brane pod uwagę w środowiskach naukowych.

Ale tylko we wschodniej Europie, w Holandii jest zupełnie inaczej. Artyści są bardzo zaangażowani we współpracę z naukowcami, staje się to coraz częstsze. To zupełnie normalne, że ważni naukowcy lubią współpracować z artystami, ponieważ jest im wtedy dany bardzo odświeżający punkt widzenia. Może to coś, czego brakuje na w Europie Wschodniej.

Czy sądzisz, że twoja praca może być używana w charakterze materiału antropologicznego? Że może być udostępniana naukowcom do celów badawczych?

Myślę, że po prostu pokazałam pewien temat; myślę, że rozpoczęłam coś, co może stanowić inspirację dla innej osoby, ponieważ sądzę, że temat oficjalnego i nieoficjalnego życia i jego transformacji, nawet na Słowacji w XX wieku, to ciekawy temat. Powiedziałabym, że możliwa jest sytuacja, w której jakiś antropolog obejrzy moją pracę i stwierdzi, że mógłby kontynuować temat, albo zgłębić go na wcześniejszym etapie, czy też po prostu porozmawiać, bo może dowie się o jakichś pomysłach i nie będzie nad nimi pracował, gdyż chce też zajmować się innymi rzeczami. To jednak nie oznacza, że nie możemy na ten temat dyskutować.

Chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię. Unoffocial to długi proces, pracowałaś nad projektem kilka lat. Mogłabyś ciągnąć go przez długie lata. Czy planujesz powrót do tego tematu, czy w ogóle masz tendencje do powracania do swoich poprzednich projektów, żeby je poprawić lub dodać do nich nowe warstwy? Kiedy uważasz projekt za skończony?

To bardzo dobre, choć trudne pytanie, ale postaram się odpowiedzieć na nie zwięźle. Z pewnością nie wrócę już do projektu Unofficial. Jest on dla mnie całkowicie zamknięty. Film jest dla mnie idealnym zakończeniem i nie ma nic więcej, co mogłabym dodać. Skończyłam z tym projektem i jestem z tego zadowolona. Są takie projekty do których wracam, ale Unofficial czy Leftovers do nich nie należą, bo uważam je za już wykonane i ciężko nad nimi pracowałam. Są jednak takie prace, nad którym pracuję równocześnie i wymagają czasu, na przykład materiał do nich zbiera się przez dziesięć lat. Do tych powracam. Na przykład gdy robiłam Double Coding jednocześnie pracowałam intensywnie nad tym projektem przez pół roku, w kółko oglądając te same zabronione filmy. To była niekończąca się opowieść, a rezultatem był czterominutowy filmik. Ale rok później wróciłam do tego filmu i dodałam do niego zdania z dzienników, które pisałam, a jednocześnie oglądałam te filmy. Myślę, że ta praca powstała dopiero rok po tym, jak dodałam do niej nową warstwę. Czyli to zależy, to bardzo indywidualna sprawa. Ale na pewno nie wrócę do projektu Unofficial, jest on skończony.

Czy po ukończeniu projektu Unofficial czułaś szczęście, czy smutek?

Zwykle czuję się bardzo zawiedziona… No dobrze, nie zwykle, tylko czasami… Z projektem Unofficial było tak, że w tym samym czasie studiowałam w Rijksakademie, więc bardzo chciałam objaśnić ten temat ludziom dookoła – a byli oni z różnych krajów i nie mieli pojęcia o komunizmie i większość z nich popierała komunizm. Ale bycie komunistą w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii czy Holandii to zupełnie coś innego, niż bycie komunistą na przykład na Słowacji, zwłaszcza obecnie. Teraz może i jest inaczej, ale na przykład w 2000 roku… Bardzo ciężko pracowałam nad tym, aby przekaz był jak najprostszy i aby był rozumiany przez ludzi z różnych środowisk, różnego pochodzenia. Być może mój projekt mógł wiele powiedzieć Słowakom – taką miałam nadzieję – ale nie wiem, czy mi się udało. To może ten smutny element. Ale kiedy organizuje się wystawę, w niektórych krajach jest taka kultura, że podczas wernisażu ludzie podchodzą do ciebie i rozmawiają z tobą o twojej pracy. W Słowacji nie ma takiej tradycji, nigdy nie wiem w trakcie, co goście sądzą o mojej wystawie, więc jedyne opinie wyrażają moi przyjaciele, co zresztą jest wspaniałe. Nie wiem jak to jest na Węgrzech, ale… robiłam tam wystawę. Chyba rok po tej wystawie zostałam nominowana do pewnej słowackiej nagrody Tatra Banka i choć nie dostałam żadnych osobistych opinii od ludzi, ale nominacja do tej nagrody oznaczała, że różni ludzi, np. pisarze czy muzycy musieli na mnie zagłosować. Nie znałam ich i nie wiedziałam, że znają moją pracę. Być może zatem projekt Unofficial zebrał pewne dobre opinie, ponieważ dostałam tę nagrodę. To zawsze jest wspaniałe, gdyż dostaje się wolność kontynuowania. To bardzo dziwne wyjaśnić komuś, że spędziłam dwa lata grzebiąc w archiwach ponieważ chciałam zrozumieć coś, co następnie daję innym, choć oni mogą tego nie zobaczyć. I kto ma za to zapłacić?

Ostatnie pytanie – co takiego zostawiłaś w Humenné? Wiem, że jeździsz tam regularnie. Czy będąc tam, masz poczucie, że coś tam zostawiłaś – i co to takiego?

Właśnie wczoraj stamtąd wróciłam i myślę, że są ludzie, którzy mają wrodzony dar miłości do swojego miejsca urodzenia – to taki dar. Ja staram się poprzez swoją pracę mieć dobrą więź z moją ojczyzną, zdomem. Ta miłość nie była wrodzona, musiałam ciężko pracować, żeby do niej dojść. Myślę, że zawsze będę robić jakieś drobne rzeczy w Humenné, ponieważ lubię to miejsce i pozwala mi ono się rozwijać jako człowiekowi. To dla mnie specjalne miejsce. Ma tę szczególną cechę, że tempo życia jest tam co najmniej o połowę wolniejsze niż gdziekolwiek indziej na świecie. Takie mam odczucie i bardzo mi się to podoba. Kiedy idę do centrum muszę wykonać dwadzieścia pięć okrążeń, by poczuć, że naprawdę byłam w centrum miasta. Jedno nie wystarczy. Po trzech czy czterech dniach mogę zrobić jedno i to mi wystarczy. Nigdy wcześniej nie miałam takiego poczucia, więc jest to osiągnięcie związane z projektem Unofficial, że dostrzegam takie różnice.

Dziękuję za rozmowę.



Dodał: Artysta.pl

Niedziela 3 czerwca 2012 09:42

Ilość odsłon: 2126

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań