Artysta.pl na Facebooku

Jestem osobą z pogranicza kultur

Kontras
Stany Zjednoczone Ameryki Północnej – kraj wzbudzający kontrowersje. Z jednej strony zachwyca ogromem, ekspansywną kulturą, przyrodą i siłą polityczną oraz gospodarczą. Z drugiej – zniechęca kiczem spod znaku „Made in China”, powierzchownością i wszelkimi negatywnymi stereotypami Amerykanów. Europejczyk rzucony na głębokie wody Ameryki staje w obliczu różnic kulturowych i językowych. O tych różnicach, pisaniu, inspiracjach i o swoich bohaterkach opowiada Katarzyna Jakubiak, która w lipcu zadebiutowała zbiorem opowiadań Nieostre widzenia.

Katarzyna Northeast: Kiedyś spotkałam się z opinią, że łatwiej pokonać różnice językowe niż kulturowe. Anglik mniej wysiłku wkłada w dogadanie się z Włochem niż Amerykaninem. Jak pani mogłaby odnieść się do tego stwierdzenia?

Katarzyna Jakubiak: To chyba prawda, ale kulturę należałoby tu zdefiniować nie tylko według przynależności narodowych czy kontynentalnych. Różnice kulturowe to także różnice klasowe, ideologiczne, różnice wykształcenia, doświadczeń. Kiedy byłam na studiach doktoranckich na Illinois State University, miałam więcej bliskich przyjaciół pośród studentów z Afryki Północnej i Zachodniej niż pośród Amerykanów. Łączyło nas to, że wszyscy byliśmy tymi „innymi”, cudzoziemcami w obcym kraju. Teraz jest inaczej, bo zostałam wykładowcą na amerykańskiej uczelni i mam już inne doświadczenia, które zbliżają mnie do moich kolegów i koleżanek z pracy. Zacytowaną przez panią opinię należałoby też skorygować uwagą, że nie istnieje tylko jeden język angielski czy nawet jeden język polski. Różne kultury w USA, Wielkiej Brytanii i w Polsce mają swoje języki. Różnice językowe są więc także różnicami kulturowymi.

A jak długo uczyła się pani „języka amerykańskiego”?

Jeszcze do tej pory się go uczę. Kultura amerykańska jest bardzo złożona; to jest właśnie doskonały przykład wielości języków i kultur. Jak na razie, najlepiej opanowałam język środowiska akademickiego, nawet uczę młodych Amerykanów, jak się nim posługiwać. Ale są też sytuacje, kiedy to ja uczę się od moich studentów języków bliższych codzienności.

Skąd wziął się pomysł na napisanie zbioru opowiadań "Nieostre widzenia"? Teksty są bardzo mocno związane pod względem doboru tematyki, wątków, a nawet bohaterów. Czy książka powstawała stopniowo, czy raczej było to zaplanowane przedsięwzięcie?

Książka powstawała stopniowo przez prawie dziesięć lat. Pracuję na uniwersytecie, więc czas na pisanie mam tak naprawdę dopiero latem. Mniej więcej co lato pisałam jedno opowiadanie i początkowo nie zastanawiałam się, czy coś łączy te teksty pod względem tematyki. Jednak w pewnym momencie stwierdziłam, że z tych pojedynczych opowiadań wyłania się książka i wtedy zaczęłam pracę nad zbiorem jako całością. Dopisywałam nowe opowiadania i poprawiałam stare tak, aby były spójne.

A czy były jakieś opowiadania, które rodziły się, ale później jednak pani z nich zrezygnowała lub odłożyła na inny czas? Może jakieś czekają na inny zbiór opowiadań?

Mam kilka niedokończonych opowiadań. Może rzeczywiście kiedyś uda się włączyć je do innego zbioru. Większość z nich jest jednak dopiero w stadium notatek i pojedynczych obrazów, bo u mnie pisanie prawie zawsze zaczyna się od jakiegoś konkretnego obrazu, do którego „dopisuję” akcję.

W opowiadaniach zamieszczonych w zbiorze "Nieostre widzenia" świat jest, mimo chaosu, dość spójny wewnętrznie. Te same postaci przewijają się w różnych opowiadaniach. Środowisko akademickie, Pensylwania, Polka w Ameryce – to wszystko wskazuje na wątki autobiograficzne. Czy ten pierwiastek (autobiograficzny) silnie determinuje treść opowiadań?

Tak, pierwiastek autobiograficzny w dużym stopniu wpłynął na treść tych opowiadań. Należę do pisarzy, dla których osobiste doświadczenie jest ważnym „motorem napędowym” wyobraźni. Interesują mnie też pogranicza między fikcją a nie-fikcją. Uważam, że tych gatunków nie da się wyraźnie od siebie oddzielić. Starałam się to pokazać w opowiadaniu Historia, którego bohaterka, o życiorysie bardzo podobnym do mojego, mówi o swoim braku zaufania wobec pamięci i o pokusie podporządkowania wspomnień wyobraźni.

Kilka opowiadań (m.in. Wycinki, Ameryka!) zawiera refleksję na temat
Kontras
amerykanizacji kultury. Wydaje się, że temat „oklepany”, a jednak chyba wciąż aktualny, prawda?


Nie myślę o tych opowiadaniach jako o komentarzu na temat amerykanizacji kultury, chociaż pewnie można je tak zinterpretować. Opowiadanie Ameryka! to ironiczne spojrzenie na tożsamość narodową, która, według mnie, jest przede wszystkim zbiorem mitów. Natomiast opowiadanie Wycinki to swego rodzaju „spojrzenie wstecz z zadziwieniem” wobec kurczącego się świata. Bo bohaterka tego opowiadania, dla której przedmioty z Zachodu są tak nieosiągalne, że stają się świętością, w innych opowiadaniach, już jako dorosła osoba swobodnie podróżuje pomiędzy kontynentami. Według mnie, wątek amerykanizacji najsilniej rozbrzmiewa w Historii, ale zastąpiłabym tu słowo „amerykanizacja” terminem „globalny kapitalizm”. Chodziło mi w tym opowiadaniu o losy indywidualnych ludzi, których historia wplątała w zawieruchę zmian politycznych i których oba systemy - i socjalizm, i kapitalizm - potraktowały równie bezwzględnie. To jest być może także oklepany temat, ale dopóki nie wymyślimy systemu bardziej przyjaznego dla człowieka, będzie to temat aktualny.

Czy o różnicach kulturowych pisze pani z perspektywy Polki, czy raczej osoby, która znalazła się „nad przepaścią” dwóch kultur? Jest pani „Odysem, wracającym do swej Itaki”, czy raczej, spędziwszy wiele lat na innym kontynencie, znajduje się Pani na pograniczu kultur?

Jestem raczej osobą z pogranicza kultur. Ale nie nazwałabym tego miejsca „przepaścią”. W moim życiu granica między USA a Polską jest dość płynna; mogę chyba powiedzieć, że mieszkam w obu krajach naraz. Od ponad dziesięciu lat rok akademicki spędzam w USA, ale miesiące letnie w Polsce. Teraz mam zamiar spędzić w Polsce sześć miesięcy urlopu macierzyńskiego. Kiedy jestem w jednym kraju, spędzam sporo czasu na mailowaniu i rozmowach Skype’owych z przyjaciółmi i bliskimi z tego drugiego kraju. Nie jestem jeszcze całkiem pewna, gdzie osiądę „na stałe”. Takie życie na pograniczu ma swoje plusy i minusy, ale na pewno jest to bardzo dobra perspektywa dla pisarza. Uświadomiłam to sobie kilka lat temu, przeglądając program festiwalu literatury światowej PEN Clubu w Nowym Jorku. Niewielu było w tym programie pisarzy reprezentujących tylko jeden kraj. Większość za nazwiskiem miała wymienione dwa kraje, czasem nawet trzy. Taka perspektywa pozwala mi zachować świeżość spojrzenia, bo nigdy nie przestaję się dziwić – jednej i drugiej stronie.



Cały wywiad można znaleźć w ostatnim numerze „Kontrastu”.



Dodał: Artysta.pl

Wtorek 16 października 2012 14:51

Ilość odsłon: 1969

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice