Artysta.pl na Facebooku

Moda przez małe m

To wydarzenie przerosło moje najśmielsze oczekiwania, tym bardziej że szłam do Nowohuckiego Centrum Kultury zupełnie bez przekonań i wyobrażeń o tym co zobaczę. To co mi zaserwowano było niestety dość niestrawne, żeby nie powiedzieć żenujące i komiczne, miejscami zahaczające o słaby kabaret. Imprezą, która mnie tak zniesmaczyła i zszokowała był konkurs absolwentów Krakowskiej Szkoły Artystycznej Projektowania Ubioru, który odbyła się 24 marca w ramach krakowskiego tygodnia mody.

Na temat mody i urody ciężko się wypowiadać, bo jak to mówią o gustach się nie dyskutuje. O pracach dyplomowych absolwentów KSAPU może powiedzieć na pewno tyle, że poziom był bardzo nie równy i wielu z nich nie powinno prezentować swoich kolekcji. Niektórym można zarzucić pewne niespójności takie jak: nazwy kolekcji z tym co prezentowano, czy podkładu muzycznego do pokazu z opisem prezentowanych ubrań. Za przykład może posłużyć kolekcja „At list for strit” w której opisie czytamy „kolekcja casual dla młodych dziewczyn, inspirowana sztuką meksykańską”, a w tle słyszmy bodajże piosenkę francuską?! Takich drobnych wpadek było kilka. Można było również odnieść wrażenie, że niektóre nazwy kolekcji zostało wybrane losowo lub autor nie do końca rozumiał lub mu się nie udało przekazać tego co miał na myśli (na przykład kolekcja „Dualizm”, który na wybiegu ciężko było dostrzec).

Mimo takich, nazwijmy to, drobnych wpadek uważam, że każda z osób prezentujących swoje pomysły zasłużyła na coś lepszego. Mam tu na myśli na lepiej przygotowaną i zorganizowaną imprezę modową. Po pierwsze i najważniejsze modelki (w szczególności) nie umiały chodzić ani schodzić z wybiegu. Prezentowanie ubrań w ich wykonaniu było serią pomyłek i wpadek. Nie mówię tu o potknięciach przez za duże, małe, wysokie czy inne dziwne buty, tylko o stanowczym kroku, przemyślanym układzie, końcowym wyjściu, nie wspominając już o tak skomplikowanych sprawach jak rozpięcie czy zapięcie płaszcza czy innego swetra. Najgorsze było to, że na koniec pokazu kompletnie nie umiały lub nie wiedziały jak stanąć równo czy w takich odstępach by jedna drugiej nie zasłaniała. Co do samych modelek można było jeszcze przyczepić się do ich wzrostu. Niestety większość z nich była niska jak na osoby zajmujące się modelingiem, przez co wiele z prezentowanych ubrań nie wyglądało dobrze. Powiedzmy, że na to można byłoby przymknąć oko, gdyby nie fakt, że nie dość że nie wyglądały to jeszcze nie potrafiły chodzić. Przy takiej ilości pokazów (prawie 50) ciężko byłoby wymyślić i zapamiętać za każdym razem nowy układ sceniczny. Jednak można było albo zatrudnić więcej modelek albo ułożyć trzy do pięciu układów i wałkować je na okrągło. Na pewno przyniosłoby to dużo lepszy efekt końcowy.

Kolejna wpadka to aranżacja sceny. W głębi wisiał piękny biały materiał z nazwą imprezy i minimalistyczną grafiką bramy. Akurat to było całkiem dobre. Jednak cały efekt zepsuły postawione po obu stronach kotar roll upy sponsorów i patronów medialnych (wszystkie mogły się znaleźć przed sceną lub w holu centrum kultury), za którymi ukrywał się pan prowadzący. A skoro przy prowadzącym już jesteśmy, to trzeba mu przyznać, że próbował być zabawny (ale mu nie szło), z angielskimi nazwami też miewał problemy i zapomniał wywołać w drugiej części gali projektantów. Prowadzącym był nikt inny jak dyrektor krakowskiego SAPU. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie próbował na siłę rozbawić publiczność i trzymał się tego co miał zapisane a nie improwizował. Złym pomysłem również było wywoływanie wszystkich projektantów prezentujących swoje stroje w danej części na jej koniec. Przez taki zabieg większość widzów nie wiedziała kto co zrobił i jaką kolekcję zaprojektował. Jeśli intencją było zorganizowanie gry z serii memory lub połącz projektanta z kolekcją, by wzmóc aktywność publiczności, to był to dość kiepski pomysł przy takiej ilości „atrakcji”. Część z widzów skojarzyła pewną grupę projektantów, którzy dostali nagrody i wyróżnienia, z ich kolekcjami dopiero podczas wielkiego finału i to tylko dzięki umiejętności wychwytywania nazwisk i szybkiego odnajdywania ich w harmonogramie imprezy.

Jednak prawdziwy kabaret zaczął się pod koniec gali, gdy nadszedł czas na wręczenie nagród. Ja jako postronny uczestnik byłam przekonana, że zostaną przyznane dwie nagrody: Rady Mediów i Rady Wysokich Krawców. I tak też się stało, tylko że zostały przyznane dwie główne i cała masa pobocznych. Jednym zdaniem w trzeciej części zaczął się istny cyrk na kółkach. Każdy sponsor wchodził na scenę i wywoływał swojego faworyta, któremu zazwyczaj wręczał kalendarz lub inne badziewie. Samą siebie przeszła Pani z Pasmanterii Krakowskiej, która za nim wręczyła swoją nagrodę niczym średniego szczebla handlowiec zaprosiła wszystkich do jej sklepu, gdzie można kupić wstążeczki, guziki, koronki, nitki oraz niemieckie ręczniki. Jednak by jej całkowicie nie dyskredytować w oczach czytelników, należy wspomnieć, że jej nagroda była jedną z sensowniejszych, a mianowicie była to porządna maszyna do szycia. Z kolei patronaty medialne wręczały niesamowite nagrody w postaci publikacji na łamach swoich portali lub gazet (i tu należy podkreślić wkład największego czasopisma modowego w Polsce tj. Dziennika Polskiego). Jak dla mnie oczywiste jest, że w ramach patronatów, każdy uczestnik powinien mieć taką możliwość. Jednak zważając na ich liczebność, to przynajmniej połowa projektantów, którzy wzięli udział w pokazie. No chyba, że takim partnerem medialnym byłoby naprawdę znaczące pismo modowe, które zaproponowałoby profesjonalną sesję, ale jednak takie medium ciężko znaleźć w licznych patronatach Cracow Fashion Week.

Podczas wręczania nagród Pan prowadzący praktycznie całkowicie się pogubił. Ilość osób, instytucji i firm, które miały wstąpić na scenie go przerosła i w efekcie nie pamiętał kogo zapowiedział a kogo nie, a także że przedstawicieli hotelu Hilton Garden Inn już nie ma i kto ma za nich odczytać wyniki. Jednak największą salwę okrzyków, braw i głośnego śmiechu zebrał reprezentant klubu Russian, który wszedł na scenę i oznajmił, że mają dwóch zwycięzców, ponieważ nie mogli się zdecydować i każdy z nich dostanie nagrodę w postaci 1000 zł. Pierwszym był jakiś X (niestety w tym tłumie osób i zamieszaniu umknęło mi nazwisko zwycięzcy), a drugim Krakowska Szkoła Projektowania Ubioru. Po czym zgrabnym ruchem wręczył nagrodę dyrektorowi placówki. Uwagę należy również zwrócić na dobór niektórych partnerów i sponsorów. Najciekawszymi z licznego grona są Husqvarna oraz Instytut Konfucjusza z Uniwersytety Jagiellońskiego (!?). O ile za tymi pierwszymi może stać mocne wsparcie finansowe, to na to jak pomogli ci drudzy ciężko wpaść. Jednymi z nielicznych ciekawych nagród były stoiska na Łódzkim Fashion Weeku oraz pokazy na Warsaw Fashion Street (czyli na imprezach zdecydowanie bardziej liczących się w branży niż ta karkowska).

Na koniec wypadałoby wymienić wszystkich zwycięzców i nagrodzonych. Jednak niestety jest to niemożliwe bo chaos jaki panował na scenie nie sprzyjał skrupulatnym notatką. Wspomnę tylko, że zdecydowaną zwyciężczynią, która poskromiła konkurencje została Anna Walicka za kolekcję „N-hill”. Dzięki swojemu projektowi drewnianych koturn, wygrała najwartościowszą nagrodę z wszystkich, czyli staż w jednej z paryskich pracowni.

Gdybym była partnerem, sponsorem lub patronem tej imprezy to bym się z niej wycofała, gdyż jest to organizacyjna pomyłka. Gdybym była absolwentem krakowskiego SAPU to chyba szybko musiałabym nabrać dużego dystansu do życia i rzeczywistości (co mogłoby wyjść mi na zdrowie). A gdybym była organizatorem, to poważnie bym się zastanowiła nad koncepcją „gali” i jej organizacją. Jednak póki co mogliśmy wziąć udział w kabaretonie modowym, który odbył się w ramach Cracow Fashion Awards, skrojonego na miarę Krakowa (napisałam to z ogromnym bólem serca).

MD



Dodał: Artysta.pl

Wtorek 3 kwietnia 2012 12:25

Ilość odsłon: 2060

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin