Artysta.pl na Facebooku

Największa tegoroczna domówka

Apparat Apparat foto. M. Maceluch
IX Edycja Free Form Festival już za nami. Nowy rok, nowe gwiazdy i wiele zmian, które wprowadzili organizatorzy oraz świetny line-up zapewniły niecodzienną frekwencję festiwalu. Poza tym obok plakatów promujących tę imprezę, trudno było przejść obojętnie!

Zaproszenie aż tak wielu gwiazd z najwyższej półki to tylko jeden z elementów perfekcyjnej festiwalowej układanki. Do pozytywnych zmian można także zaliczyć przeniesienie terminu – w tym roku zamiast zamykać imprezowy sezon FFF go otworzył. Nie dopisała jedynie pogoda. Na uczestników spadł deszcz, a większość atrakcji odbywała się pod chmurką.

Pierwszy dzień festiwalu, jak na piątkowy wieczór przystało, okazał się największą polską domówką. Tysiące ludzi zgromadzonych w Soho Factory bawiło się przy najlepszej światowej muzyce klubowej. Każdy jej fan mógł znaleźć tam coś dla siebie. Festiwal rozpoczął się od koncertu nadziei polskiej sceny alternatywnej, zespołu Fair Weather Friends. Już przy pierwszy dźwiękach muzycy udowodnili, że nie przez przypadek ogłoszeni zostali pierwszą polską gwiazdą FFF. Po nich na Second Stage pojawił się duet Parachute Youth, który totalnie oczarował zgromadzoną publiczność, a australijski hit Can't Get Better Than This brzmiał w głowach fanów przez wiele kolejnych godzin. Po nich pojawili się jeszcze Hudson Mohawke oraz SebastiAn, ale przejdźmy do głównej sceny czyli Gorlsh Stage. To właśnie na niej po kolei prezentowały się główne gwiazdy festiwalu. Z koncertu na koncert napięcie narastało, aby pod koniec dnia sięgnąć zenitu.


">



Trudno powiedzieć, który zespół zawładnął piątkowym wieczorem. Koncerty na głównej scenie otworzyła elektryzująca grupa Kate Boy. Niestety, ich koncert pozostawił największy niedosyt ze wszystkich propozycji tegorocznego festiwalu. Z jednej strony dostaliśmy potężną dawkę dobrej muzyki, nieskazitelny wokal Katy i bardzo mocne soczyste brzmienie zespołu, ale z drugiej krótki, do tego opóźniony koncert i nienaturalne choreografie rozczarowały wielu przybyłych fanów. Niektórzy z nich jeszcze przed końcem koncertu powoli zaczęli opuszczać Gorlsh Stage.

Kolejna gwiazdą piątkowego wieczoru był czarujący, charyzmatyczny i niezwykle przystojny Apparat. Muzyk, którego trudno było sobie wyobrazić na żywo,nawet znając jego płyty i klipy, już na początku występu pokazał klasę i udowodnił, że nie tylko na krążku brzmi świetnie. To był koncert, na którym chyba każdemu przeszły ciarki po plecach. Mnie najbardziej urzekł jego wokal, którego chciałam się więcej i więcej, ale to wizualizacje przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Osoba, która się nimi zajmowała, zrobiła kawał dobrej roboty. Świetnie zgrane z zespołem podkreśliły dobre relacje, jakie mają ze sobą członkowie zespołu.

Finałem największej piątkowej warszawskiej domówki był koncert
Tricky Tricky foto. M. Maceluch
Trickiego. Choć muzyk był jedną z największych zaproszonych gwiazd, to nie jego występ zapadnie głęboko w pamięć publiczności. Ten koncert był taki sam jak wszystkie inne koncerty Trickiego. Świetny zespół dokładnie przekalkował wszystko to, co już wcześniej mogliśmy zobaczyć, a Tricky odegrał dokładnie taki sam spektakl jak każdy poprzedni. Może z tą mała różnicą, iż kilka lat temu mogliśmy poczuć prawdziwe emocje, fantastyczną energię, a podczas tego wieczoru na scenie panowała rutyna. Każdy ruch wokaliasty był bardzo wyreżyserowany. Aż dziwne, że organizatorzy zareagowali zdziwieniem, kiedy zaproszona przez wokalistę publiczność mało nie pozrzucała sprzętu ze sceny. Zauważmy, że taki element show pojawia się na każdym koncercie od kilku lat. Najszczęśliwsze na pewno były dziewczęta, które mogły podejść maksymalnie blisko swojego idola. Każda z nich dostała od Trickiego buziaka i przytulała go na oczach tysięcy fanów. Według mnie na uznanie zasługują jednak gitarzysta i perkusista, którzy ewidentnie przerastali poziomem muzycznym instrumentalistki.

Drugim dniem zawładnęły przede wszystkim panie. Zobaczyliśmy ich na scenie wyjątkowo dużo, choć pierwszy w kolejności wystąpił The & z charyzmatycznym i mocno kontrowersyjnym Radkiem Reislem na wokalu. Wiele osób miało mieszane uczucia co do ich koncertu, ale dajmy chłopakom szansę się rozwijać i cierpliwie czekajmy na rozwój wydarzeń. Kolejna na scenie pojawiła się królowa polskiej sceny klubowej, Novika. Jak na królową przystało, udowodniła, że nie odbiega wcale poziomem od zagranicznych gwiazd Festiwalu. Jej fenomenalny głos porywał do tańca nawet najbardziej opornych, a mimo wieloletniego stażu w jej występnie nie zabrakło elementów zaskoczenia. Kolejni pojawili się mocno eksperymentujący The Toxic Avenger, którzy zagrali koncert przepełniony ciężkimi brzmieniami syntezatorów, a tuż po nich ostatnim już zespołem na Second Stage była przecudowna kotka, Miss Kittin.


">



Wróćmy jednak przed główną scenę. Możemy śmiało powiedzieć, że sobotnie gwiazdy Gorlsh Stage zawładnęły polską publicznością. Pierwszy na scenie pojawił się Fox. Niestety bardzo soczyste klubowe brzmienia największego polskiego producenta nie do końca odnalazły się w praskiej przestrzeni Soho Factory i, mimo obecnośći świetnych postaci takich jak Paulina Przybysz czy Natalia Lubrano, przestrzeń wygrała, a my już czekamy na kolejny koncert w bardziej sprzyjającym miejscu.

Najbardziej oczekiwaną gwiazdą, dla której zjechały się tysiące fanów nie tylko klubowej muzyki, był Woodkid. Postać, która jest fenomenem samym w sobie. Człowiek orkiestra. Reżyser, tekściarz i do tego wokalista
Azealia Banks Azealia Banks foto. M. Maceluch
mogący się pochwalić współpracą z największymi gwiazdami światowej sceny muzycznej. Koncert Woodkida z reżyserską dokładnością został dopięty na ostatni guzik. Zgadzało się wszystko – od wokalu, sekcji instrumentalnych, po wizualizacje. Magia. To słowo opisuje doskonale to, co się działo podczas jego koncertu. Niecierpliwie czekamy na kolejny koncert Woodkida w naszym kraju, a tymczasem oczarowanym pozostaje pojechać na festiwal w Ostravie, gdzie w najbliższym czasie zagra. Woodkid na pewno magnetyzuje i przyciąga do siebie każdego, kto go posłucha.

Emocje po Woodkidzie jeszcze nie opadały, kiedy na scenie pojawiła się Azealia Banks. Chyba najbardziej agresywna i kontrowersyjna wokalista tegorocznego festiwalu. Mimo krążącej wokół niej aury koncert nie wyróżniał się niczym szczególnym. Jak na tę artystkę, było bardzo... grzecznie. Koncert zgromadził bardzo wielu fanów Azeali, która w zamian odwdzięczyła się rzadko granymi kawałkami. Niestety trwał bardzo krótko, bo niespełna 45 minut. Co za tym idzie wielu fanów było nieco rozczarowanych, ale nie tracimy nadziei i czekamy na kolejny.


">



Dwa dni mocnych klubowych bitów mimo niesprzyjającej pogody mocno rozgrzały warszawską publiczność. Czekamy już na X, jubileuszową edycję festiwalu, a wnioskując z tegorocznego line-up-u, aż boimy się, jak fenomenalne gwiazdy pojawią się w przyszłorocznej edycji.



Zobacz więcej zdjęć w galerii:

Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka Największa tegoroczna domówka

Dodał: Joanna Dzyr

Czwartek 16 maja 2013 10:38

Ilość odsłon: 1704

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków