Artysta.pl na Facebooku

Niezbędna kreatywność

Artystę czyni talent i natchnienie. Mówią, że wiele znaczy również ciężka praca, ale, umówmy się, sztuka to nie czyste rzemiosło. Do tworzenia potrzebna jest poza tym inteligencja emocjonalna i inspiracja. Tej ostatniej poszukuje wciąż krakowski pisarz, autor pierwszej polskiej powieści hipertekstowej, Sławomir Shuty w swojej nowej powieści Jaszczur.

Twórcza niemoc

Shuty obsadził sam siebie w roli pisarza, którego dopadła twórcza niemoc. Jest on (autor i bohater w jednym) jednocześnie tym typem autora, za którym nie przepadają krytycy, wydawcy i inni współpracownicy, bo pije, pali i bezceremonialnie wyraża się o kobietach. Osiągnąwszy pewien sukces, napotyka na blokadę mocy twórczej, którą próbuje obalić siłą, szukając weny w wędrówce po miejskich barach i upijając do utraty świadomości. Nic dziwnego, że wyjścia z sytuacji szuka w ten sposób. Historia literatury daje mnóstwo przykładów na pozytywne skutki stosowania „środków dopingujących”. Nawiasem mówiąc, czy skoro w sporcie piętnuje się wspomagacze, sprawiedliwa rywalizacja między artystami nie powinna wyglądać podobnie? Proszę wyobrazić sobie drużynę wysportowanych, pachnących, ogolonych, medytujących, schludnych artystów. Czy kartki i płótna byłyby wtedy puste?

Bohater Shuty'ego, Shuty, nie bierze takiego rozwiązania pod uwagę. Dla niego jedyną pobudką z letargu jest pogrążanie się w smutku i beznadziei, bo dopiero halucynujący, tracący kontakt z rzeczywistością, a na skutek tego wiecznie cierpiący na miażdżącego kaca twórca może znaleźć w sobie pokłady artyzmu.

Finansowe niedomaganie

Główny bohater oprócz braku natchnienia zmaga się z jeszcze jedną uciążliwą dolegliwością – stałym brakiem pieniędzy. Zaliczki za wiecznie opóźniające się książki to stały element utarczek między wydawcami, a pisarzami. Przeciez nawet Leopoldowi Staffowi zdarzyło się pobrać zaliczkę na poczet książki, której nigdy nie napisał.

Shuty'emu z powieści pieniądze się należą jednak za samo posiadanie umysłu, który kiedyś może i płodny, teraz topi się w kolejnych kuflach piwa i oparach wyżebranych jointów. Jako uznany pisarz o przykuwającym uwagę nazwisku już na początku wywołuje niechęć czytelnika, z ogromnym niezadowoleniem wyruszając na spotkanie z czytelnikami do prowincjonalnej miejscowości. Tak znielubiana przez autorów powinność (choć przecież uśmiechają się przecież nawet przy żenujących pytaniach i trzechsetnym autografie) wprawia go w wielką frustrację. Wszystko, co jest normą dla większości społeczeństwa, osobistych standardów Autora przez wielkie „A” nie spełnia. PKP jest ruiną marnującą jego czas, a zakwaterowanie wzbudza obrzydzenie, choć pod względem porządku przerasta stałą kwaterę mistrza. Najgorsi są jednak ludzie, których spotyka na prowincji. Jak na złość wprowadzają go w błąd złudnym wyglądem, maskami, które nakłada na nich pobudzony różnymi substancjami i rozbuchana wyobraźnią on sam. Wyzierają spod nich pryszczaci, brzydcy, zniekształceni ludzie o znikomym polocie i zerowym szacunku do jego osoby. To urągające, dlatego należy stamtąd jak najszybciej uciec.

Co ciekawe, Shuty o rzeczywistości poza wielkim miastem pisze w podobny sposób do Krzysztofa Vargi, który w Trocinach z typowym dla siebie sarkazmem opisuje Polskę powiatem stojącą. Shuty także stara się unikać podróży dalszych niż do pętli tramwajowej, podróżuje pociągiem i zdecydowanie woli powroty niż wyjazdy. Co więcej, tak go cieszy powrót do miasta, że niczym papież całuje dworcowy beton. Oto postać, której nie wolno zlekceważyć, skrojona na miarę wielkich tego świata i wymagająca odpowiedniego poważania.

Idee precz

Główny bohater to skrajny hedonista. Taplał się w czułych słówkach krytyków w czasie książkowych sukcesów, dał się obtoczyć pseudo-intelektualnym fanom w bułce tartej z niewiele wartych pochwał, nawiązał nawet współpracę z czasopismem, które, nie wiedzieć czemu, domaga się regularnych treści, zamiast cierpliwie poczekać na przypływ pomysłów. Teraz wydaje się tonąć w spleśniałym sosie (a właściwie jego braku, bo „sosem” Shuty nazywa pieniądze) i tylko wyciąga ręce po pomoc.

Dziwny okazuje się ten świat, bo wszystkie znaki głoszą, że nie zasłużył na nią ani jednym dobrym uczynkiem, a jednak się znajduje w postaci, jak to zwykle bywa, zakochanej kobiety, która oferuje mu swoje lokum, pieniądze, znajomości i... łono. Książkowy Shuty jest jednak gotowy tylko na literackie tacierzyństwo, ale zrodzenie tekstu, z którego po ojcowsku mógłby być dumny, boli gorzej niż pozbywanie się kamienia nerkowego.

Zakładanie rodziny nie jest dla niego, a na pewno nie zdecyduje się na to z kobietą. Kobiety nie dorastają ludziom (czytaj mężczyznom) do pięt. Zarówno mecenaska, jak dziewczyna z prowincji lub przedstawicielka wydawnictwa to po prostu mięso obleczone nie zawsze atrakcyjną skórką. Ich zdolność zainteresowania sobą jest efemeryczna, i kiedy tylko na horyzoncie pojawia się ktoś nowy, stają się przezroczyste i bezużyteczne. Taki już urok kobiety w świecie artystów. Kolejny stereotyp w powieści? Owszem, ale niekoniecznie oderwany od rzeczywistości.

Bolesna prawda

Książka Shuty'ego ujmuje szczerością. Nawet jeśli jest to brutalne wystrzeliwanie prawd jak pocisków, można docenić osobisty charakter tekstu. Autor zaprasza czytelnika za kulisy, za którymi nie każdemu może się podobać. Niektórzy stwierdzą, że takie wylewanie brudów zakrawa o ekshibicjonizm, a tego już za wiele we współczesnej kulturze. W kinie, teatrze, galeriach i książkach była już nagość, seks, poród, choroby psychiczne, różnego rodzaju patologie, ale wciąż mniej popularne jest przyznawanie się do swojej niemocy. Choć bohater Jaszczura to typowy cwaniaczek o mocno zawyżonym mniemaniu o swojej roli w dziejach świata, jest on kukiełką, którą autor wypycha w tłum, by przyznawała się do słabości, a jednocześnie uczłowieczyła spadek formy, brak pomysłów, kiepski biomet czy emocjonalną podatność na antyuroki przedwiośnia. W końcu żaden człowiek, pisarz czy pracownik korporacji nie jest króliczkiem Duracela czy pralką klasy A z dwuletnią gwarancją najwyższej jakości.

PL



Dodał: Artysta.pl

Piątek 1 marca 2013 11:20

Ilość odsłon: 1914

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin