Artysta.pl na Facebooku

Przystań dla młodych artystów w świecie malarstwa komiksowego? Rozmowa z Markiem Kasperskim

Rynek malarstwa komiksowego rośnie. Oryginalnymi planszami interesuje się coraz więcej ludzi. O zwiększającym się zainteresowaniem pop kulturą i różnicach między komiksem a rysunkami planszowymi opowiedział Artyście.pl właściciel sklepu ArtKomiks.pl, pan Marek Kasperski.

PL: Od czego zaczęła się Pana przygoda z komiksami? Czy interesował się Pan nimi już jako dziecko, a jeśli tak to jaka historia wciągnęła Pana na dobre do świata ilustrowanych bohaterów?

MK: Tak, w dzieciństwie miałem dość sporo komiksów. Aktualnie tak naprawdę mam niewiele. Przez pryzmat lat trudno powiedzieć, która z historii czytanych w dzieciństwie była najważniejsza albo która była pierwsza. Były to wówczas i Żbiki, i komiksy drukowane w „Świecie Młodych”, a później zagraniczne przedrukowywane w serii „Komiks Fantastyki”. Z tych na pewno spore wrażenie zrobił historia autorstwa Andresa – „Rork”.

PL: Czy komiksy to wyłącznie historie o superbohaterach, którzy ratują świat z opresji?

MK: W krajach anglosaskich funkcjonują dwa pojęcia odrębnie – "komiks" oraz "nowela graficzna". Komiks głównie tworzony jest dla odbiorcy młodego; nowela graficzna porusza tematy skierowane bardziej do dojrzałego odbiorcy i ta część rynku coraz lepiej sobie radzi. Jednak zarówno komiks jak i graficzna nowela funkcjonują na rynku czytelników; my w ramach oferty sklepu ArtKomiks.pl funkcjonujemy na rynku dzieł sztuki, bo nie sprzedajemy komiksów, a oryginalne rysunki komiksowe, a to zupełnie co innego. By posłużyć pewną analogią: nie wiem czy jest Pani znany obraz Magritte’a „To nie jest fajka”. Obraz ten idealnie wpisuje się w naszą rozmowę. Obraz tak zatytułowany przedstawia fajkę – to fakt, ale przecież de facto fajką nie jest – jest obrazem fajki! W rozmowie o planszach komiksowych, gdzie padają pytania o komiks jako taki, mamy podobną sytuację: ArtKomiks.pl NIE zajmuje się komiksami (w ofercie nie mamy ani jednego komiksu), chociaż w swojej ofercie ma plansze komiksowe (rysunki!). Tak naprawdę zajmujemy się ilustracją, obrazami – pracami plastycznymi, niezależnie w jakiej technice są wykonane. Jak widać jednak po naszej rozmowie, na rynku jest bardzo duży problem z rozumieniem tego. Tym bardziej się cieszę z naszej rozmowy.

"To nie jest fajka" "To nie jest fajka" Rene Magritte


PL: ArtKomiks.pl zajmuje się sprzedażą plansz komiksowych, rysunków i malarstwa komiksowego. Skąd w Pana sklepie biorą się owe prace jaka jest ich relacja z komiksem sensu stricto?

MK: Żeby zrozumieć, czym jest plansza komiksowa, trzeba zastanowić się, jak powstaje komiks. Jeden komiks może mieć kilku "ojców" – scenarzystę, rysownika ołówkiem (ang. penciler), rysownika tuszem (ang. inker), kolorystę, czasem też osobę od liternictwa. Na początku zwykle jest scenariusz, na bazie którego powstają później rysunki ołówkiem. Na te następnie nakładany jest tusz, gdyż w komiksie kontury i kontrasty są bardzo ważne. Później zaś nakładany jest kolor – zwykle już komputerowo. Plansze komiksowe to te rysunki stworzone ołówkiem i tuszem, czasem też gdy kolor nakładany jest również ręcznie, to także rysunki kolorowe. Więc gdy mamy do czynienia z planszą komiksową, to mamy tym samym do czynienia z oryginalnym rysunkiem bądź obrazem (w zależności w jakiej technice wykonanej) artysty komiksowego, która była podstawą do wydanego później komiksu.



Kolejne etapy powstawania komiksu – od lewej: 1) szkic, 2) rysunek ołówkiem, 3) rysunek po naniesieniu tuszem, 4) strona z komiksu po naniesieniu kolorem. Przykład za MahmudAsrar.Deviant.com. A tu kolejny przykład.

Proszę spojrzeć – to jest oryginalna ręcznie rysowana plansza autorstwa Janusza Christy, ojca m.in. postaci Kajko i Kokosza czy Kajtka i Koka – a przedruk tej planszy znajdzie Pani w komiksie (w tym wydanym przez Egmont jest to górna część strony 254). I dalej – to jest oryginalny rysunek Mike’a Mignoli do okładki jednego z komiksów z serii „B.P.R.D.O.”, obok widać okładkę wydrukowanego komiksu, uwzględniającą już etap nanoszenia koloru. Proszę tylko spojrzeć na gest, kropki, linie, wszystko jest idealnie takie samo, bo ta okładka to tak naprawdę ten oryginalny rysunek, który ukazał się drukiem. I jeszcze jeden przykład: tytułowy splash (czyli kadr pełnostronicowy) do komiksu z serii „Brainbanx” – z lewej strony mamy oryginalny rysunek po naniesieniu tuszu (plansza komiksowa), z prawej stronę z komiksu.

Oczywiście, jak już wspomniałem, czasem artyści nanosza kolory bezpośrednio na rysunek. Przykładem tutaj mogą być plansze do komiksów z serii „Kapitan Kloss” stworzone przez znanego polskiego malarza, Mieczysława Wiśniewskiego. Proszę tylko spojrzeć.

I tak podobnie, i tak dalej.

PL: Czy wchodząc na rynek ze sklepem ArtKomiks.pl nie bał się Pan niepowodzenia spowodowanego ignorancją Polaków? Czy Polacy wiedzą sporo o komiksie i potrafią cieszyć się z zakupu plansz?

MK: Nie widzę tak tego. Poza tym plansze komiksowe z jednej strony funkcjonują jako coś, co rozumieją fani komiksu, ale z drugiej strony coś, co jest na rynku sztuki – rysunki, obrazy, kolaże. Do założenia sklepu raczej zachęcił mnie fakt, że każdy komu pokazywałem kupione wcześniej rysunki mówił: „Wow! Skąd to masz. Chcę też taki!”. W końcu popkultura to najbardziej rozpoznawalna część naszej kultury, a tu nadarza się niespotykana okazja by fragment tej popkultury w oryginalne mieć u siebie w domu, czy w biurze na ścianie.

PL: Na stronie i fanpage'u Art Komiksu rysunkowy element komiksu przedstawiany jest jako dzieło sztuki. Czy czuje Pan, że ma misję wprowadzenia malarstwa komiksowego „na salony”?

MK: Bo oryginalne plansze komiksowe na świecie funkcjonują na rynku dzieł sztuki, to nie jest nasz wymysł. Proszę tylko spojrzeć, czołowe domy aukcyjne dzieł sztuki jak: Bud Plant's, Christie's, Heritage, Howard Lowery, Sotheby's czy Artcurial w swojej ofercie prowadzą aukcje plansz komiksowych! A sprzedawane prace czołowych artystów osiągają nie rzadko setki tysięcy złotych. Przykładowo: średnia cena jednostkowa sprzedanych prac Enki Bilala na aukcji domu aukcyjnego Arcturial w październiku 2012 roku wyniosła 100 tys. Euro, a prace zostały sprzedane na łączna kwotę 1,45 mln Euro. Mało tego, w tym samym czasie w domu aukcyjnym Heritage w Stanach Zjednoczonych oryginalny rysunek Todda McFarlane’a do okładki komiksu „The Amazing Spider-Man #328” został sprzedany za 657,250$, czyli blisko 2 miliony złotych, gdzie wystawiony przez ten sam dom aukcyjny obraz Renoira otrzymał wycenę na poziomie (tylko) 700,000$.

Nie wiem, czy miała Pani okazję czytać mój artykuł w majowym numerze magazynu „Art & Business”. Tam poświęciłem temu kilka stron. Tendencje na polskim rynku też wydają się być zachęcające dla plansz komiksowych – wzrasta popyt na rysunek, wzrasta popyt na pop art, w końcu wzrasta popyt na dzieła sztuki młodych artystów. To wszystko są sprzyjające warunki. Proszę spojrzeć tylko na artykuł „Inwestycja w sztukę… komiksu” i wyniki danych z polskiego rynku sztuki. Nawet jak spojrzy Pani na bibliografię poświęconą planszom komiksowym, to są do przede wszystkim katalogi domów aukcyjnych. W dodatku w Polsce otwiera się coraz więcej galerii prezentujących wystawy artystów komiksowych: w Poznaniu Cheap East, we Wrocławiu Galeria Komiksu w Zamku Ujazdowskim, w Szczecinie ostatnio wystawa „Komiks polski i jego Twórcy” w Galerii Orient czy wystawa komiksu Tomasza Bereźnickiego w Nowohuckim Centrum Kultury. A jest tego coraz więcej.

PL: O rysunki jakich artystów klienci pytają najczęściej, kto jest obecnie w modzie, a może jaka tematyka cieszy się największą popularnością?

MK: Nie ma tutaj reguł. Jedni kochają Batmana i chcą mieć prace z komiksów z tym bohaterem, inni cenią sobie to, co znają z dzieciństwa, czyli klasycznych polskich autorów komiksów jak wspomniany Mieczysław Wiśniewski i jego „Kapitan Kloss”, prace Janusza Christy czy Tadeusza Baranowskiego, ojca takich bestsellerów jak: „Na co dybie wielorybie…”, „Antresolka profesroka Nerwosolka” czy „Orient Man”. Jeszcze inni współczesnych artystów komiksowych młodego pokolenia, jak Joanna Karpowicz, Dominik Szcześniak, Michał Śledziu Śledziński, Ryszard Dąbrowski i innych.

PL: Komiks jest bardzo specyficzną sztuką – praca nad nim trwa długo, a konsumpcja bardzo krótko. Jak sprawić, żeby nakład pracy artystycznej przekładał się na wartość rynkową planszy?

MK: I znów wracamy do obrazu Magritte’a. Proszę zwrócić uwagę, że tak jak komiks, który jest wydawany przez Wydawnictwo rozchodzi się w setkach, tysiącach egzemplarzy, tak oryginalna plansza komiksowa jest tylko jedna na świecie. To oryginał. To ręczna praca artysty – jak każdy inny rysunek albo obraz. A funkcjonując na rynku sztuki funkcjonuje na tych samych zasadach podaży i popytu. Oczywiście zależy to od samej popularności komiksu – jeśli komiksowi, z którego dana plansza pochodzi udało się zdobyć odpowiednio duża popularność – jak chociażby wspomnianych komiksów autorstwa Tadeusza Baranowskiego, to rzecz jasna prace tego artysty stają się droższe. Ilość chętnych jest dość istotna, rzadkość, czas powstania. W końcu czy plansza jest rysunkiem z okładki, czy strony wewnętrznej albumu, etc.

PL: Czy mamy w Polsce dobrych rysowników komiksów i jak zweryfikować, jaką wartość prezentuje konkretna praca? Jak wybrać planszę, która będzie dobrą inwestycją?

MK: Rysowników, a biorąc pod uwagę fakt, że plansze wykonywane są także w technikach malarskich – szerzej, artystów komiksowych, mamy wręcz wybitnych! Coraz częściej pracujących także dla czołowych wydawnictw zagranicznych, jak chociażby Szymon Kudrański rysujący m.in. Spawna dla Wydawnictwa IDW Publishing; Marek Oleksicki, który stworzył rysunki do „Frankenstein's Womb” dla Wydawnictwa Avatar Press; Anna Wieszczyk, która rysowała dla Archaia Studios; Piotr Cieśliński, który rysował okładki dla Marvela; w końcu Piotr Kowalski i jego komiks „Gail” czy Mateusz Skutnik i jego „Rewolucje” – tu grupa artystów świetnie radząca sobie na rynku międzynarodowym. Nie wspominając już o mistrzach, jak Grzegorz Rosiński, wielokrotnie odznaczany za granicą za swój dorobek artystyczny na rzecz rozwoju komiksu, czy Bogusław Polch, rysujący m.in. komiksy na bazie teorii Danikena dla niemieckiego wydawcy oraz wspomniany Baranowski, którego komiks „Antresolka profesorka Nerwosolka” znalazła się w wyborze pod wymownym tytułem „1001 Comics You Must Read Before You Die”.

Podobnie rzecz ma się z artystami z młodszego pokolenia, tworzącymi warstwę ilustracyjną na rynek krajowy. Niedawno czytałem wywiad z Baranowskim, który stwierdził, że jest wręcz niebywałe, jakim ci artyści dysponują warsztatem, często nieosiągalnym te dwadzieścia-trzydzieści lat temu. W tej grupie jest sporo świetnych artystów nawet jeszcze przed większym debiutem (czyli samodzielnym albumem z dłuższa historią). Przykładem jest kapitalny Daniel Grzeszkiewicz.

Co do weryfikacji wartości plansz i tego, w których artystów bądź w które serie najlepiej zainwestować? Co przyniesie w dalszej perspektywie największe zyski? To bardzo trudne pytania. Gdybyśmy znali odpowiedzi, to pewnie wszyscy kupowali by tylko te (śmiech). Ale na rynku oryginalnych rysunków z komiksów są z pewnością odpowiedniki Picassa czy Lichtensteina pod względem wartości sprzedaży. Z zagranicznych autorów to z pewnością m.in.: Hergé (twórca Tintina), André Franquin (autor postaci Gaston), Frank Frazetta (znany przede wszystkim jako twórca wizerunku Conana oraz postaci Vampirella), Albert Uderzo („Asteriks”, „Umpa-pa”), Jack Kirby (ojciec postaci Kapitan Ameryka), Robert Crumb (doceniany przez środowiska sztuki pozakomiksowej), Bill Watterson („Calvin and Hobbes”), Moebius (właściwie Jean Giraud), Guido Crepaux (znany głównie z komiksów erotycznych bazujących na twórczości Markiza de Sade), Enki Bilal („Trylogia Nikopola”), Mike Mignola (współtwórca sukcesu wydawnictwa Dark Horse oraz twórca postaci Hellboy, od pewnego czasu nie rysujący już plansz, a jedynie okładki), Frank Miller (prace do serii „Batman”, „Sin City”), Milo Manara (włoski artysta rozpoczynający swoją karierę od komiksu erotycznego), czy ostatnio Tony Moore (głównie za sprawą sukcesu serialu filmowego „The Walking Dead”) i wielu, wielu innych. Ale prace tych artystów w przeważającej części są poza dostępem portfela przeciętnego nabywcy sztuki – ceny zaczynają się od kilku tysięcy dolarów i potrafią osiągać nawet kilkaset tysięcy.

Jeśli chodzi o dobrą inwestycję, to prawie każda plansza jest dobrą inwestycją. Nawet taka, którą dzisiaj można kupić za kilkaset złotych. Jeśli rynek rośnie, to z czasem na każdej planszy będzie można zyskać. Niedawno czytałem wątek na liście dyskusyjnej amerykańskich kolekcjonerów plansz komiksowych, na której jeden napisał, że większość prac, które kupił w latach 80. ubiegłego wieku, za równowartość wynajmu studia muzycznego na godzinę, już w latach 90. miały wartość wynajmu tego samego studia na dzień, a aktualnie na miesiąc. To pokazuje jak ten rynek szybko rośnie.

PL: Kto jest najczęstszym nabywcą prac oferowanych w sklepie Art Komiks? Czy są to kolekcjonerzy czy raczej miłośnicy komiksu chcący udekorować swoje mieszkanie?

MK: To różnie. Co mnie cieszy, wbrew opiniom, że odbiorca komiksów w Polsce są mężczyźni, 50% klientów ArtKomiks.pl stanowią kobiety. Mamy faktycznie pośród klientów kolekcjonerów, którzy wiedzą czego chcą i mają już zbudowane kolekcje. Oraz jest grupa osób, którzy dopiero wchodzą w rynek – najczęściej osoby bardziej zamożne (adwokaci, architekci, specjaliści wysokiej klasy na rynku IT), którzy rozpoczynają swoją przygodę z rynkiem sztuki komiksu. Dla nich ArtKomiks.pl to często nie tylko sklep, ale także źródło porad (mamy klientów, z którymi wymieniamy e-mailami po kilka dziennie, radząc co kupić).

PL: Jaka przyszłość czeka rysownictwo komiksowe? Czy w tej branży jest jeszcze miejsce dla młodych, stawiających pierwsze kroki artystów?

MK: Biorąc pod uwagę, że popkultura staje się coraz ważniejsza w naszym życiu (proszę spojrzeć tylko na repertuar filmowy, większość na ekranizacje komiksów; rynek gier komputerowych, którego wartość już dawno przekroczyła wartość rynku muzycznego, który w warstwie symbolicznej opiera się o te same schematy co świat komiksu), to bardzo możliwe, że coraz więcej artystów młodego pokolenia znajdzie tutaj swoją przystań. Chociaż rynek komiksów jako takich (tych do czytania, a więc czytelniczy) nie jest w najlepszej kondycji. Aczkolwiek finansowo lekarstwem dla nich może być faktycznie rynek sztuki – oryginalnych plansz komiksowych. Czego im i sobie życzę.



PL



Dodał: Artysta.pl

Poniedziałek 27 maja 2013 14:29

Ilość odsłon: 6191

Ocena: 1 (Głosów: 1)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice