Artysta.pl na Facebooku

Robert Sobota rysuje Sylvię Plath - Docierając tam (Getting There)

Docierając tam (Getting There)

Czy to daleko?
Czy to ciągle jeszcze daleko?
Gigantyczne, jak u goryla, szprychy
Kół poruszają się, przeraża mnie
Ten potworny mózg
Kruppa, obracanie się
Czarnych wylotów luf, odgłos
Wystukujący Pustkę: jak armata!
Muszę przemierzyć całą Rosję i jakąś tam wojnę.
Cicho czołgam się
Po słomie wagonów bydlęcych.
Czas przyszedł na przekupstwo.
Czym karmi się koła, te koła
Mocowane do swoich osi, jak bogowie
Na nieubłaganych
Srebrnych postronkach woli? I jaka duma je rozpiera!
Cała mądrość bogów to to, że znają miejsce przeznaczenia.
Jestem jak list w tej skrzyni –
Z przeznaczeniem dla jakiegoś imienia, pary oczu.
Czy zastanę tam ogień, czy zastanę tam chleb?
Tu wszystko tonie w błocie.
Jesteśmy na przystanku, siostry miłosierdzia,
Koło pompy, przez welony wody, jak welony zakonne,
Dotykają swych rannych
Ludzi, których pompa krwi wciąż tłoczy dalej,
Ręce nogi, spiętrzone
Przed namiotem wypełnionym nieustannym krzykiem –
Szpital dla lalek.
A ludzie, ilu ich tam jeszcze zostało,
Wtłaczani są dalej, przez tę pompę, tę krew
W następną milę,
W następną godzinę:
Dynastia połamanych strzał.
Czy to daleko?
Stopy mam w błocie
Gęstym, czerwonym i lepkim. To jest bok Adamowy
Ta ziemia, z której się wydobywam, szarpana bólem.
Nie mogę się uwolnić, a pociąg stoi pod parą.
W parze oddechu, z zębami
Jak u diabła, którymi zacznie zgrzytać.
U kresu tego wszystkiego jest chwila,
Chwila, kropelka rosy.
Czy to jeszcze daleko?
Takie nieduże
Jest miejsce, do którego zdążam, czemu więc tyle przeszkód? –
To ciało kobiety
W zwęglonych sukniach, w masce śmierci,
Żegnane przez duchowieństwo i dzieci przybrane kwiatami.
A teraz detonacje
Grzmotów i armat.
Ściana ognia jest pomiędzy nami.
Czyż nie istnieje cichy kąt
Krążący gdzieś w przestrzeni,
Nietykalny i nie dotknięty?
Pociąg wlecze się resztka sił, wydobywa z siebie skowyt –
Jak zwierzę
Opętane na tropie
Do plamy krwi,
Do twarzy w świetle reflektora.
Będę grzebała rannych jak poczwarki,
Będę liczyła i grzebała umarłych.
Niech ich dusze wiją się w rosie,
W smudze ciągnącego się za mną kadzidła.
Przedziały kolebią się, to są kołyski.
A ja, zrzucając skórę
Starych bandaży, nudy, twarzy wciąż tych samych

Wyskakuję do ciebie z czarnego wehikułu Lety
Niepokalana jak niemowlę.

Tłum. Jan Roztworowski

Komentarz (Światosław Nowicki)

Wiersz Getting There ze zbioru Ariel jest spojrzeniem na życie z perspektywy wykraczającej poza obecne życie, z której widać migawki z różnych wcieleń przeszłych i możliwości żywotów przyszłych. Ogólnie widok jest mało zachęcający, wręcz przerażający. Toczy się wciąż jakiś gigantyczny pociąg dziejowy przez różne obszary świata i różne okresy. Te dzieje to pasmo wojen i innych nieszczęść: głodu, zarazy itp. Tu pełno rannych, tam wspomnienie własnego pogrzebu, wciąż słychać odgłosy wojen, huk armat itp. „Czyż nie istnieje cichy kąt krążący gdzieś w przestrzeni, nietykalny i nie dotknięty?” – pyta autorka. „Czemuż tyle przeszkód po drodze do niego?” „Czy to jeszcze daleko?”. Wcielając się, nigdy nie wiemy, co nas czeka.


„Jestem jak list w tej skrzyni – z przeznaczeniem dla jakiegoś imienia, pary oczu. Czy zastanę tam ogień, czy zastanę tam chleb?” „Miejsce przeznaczenia znają tylko bogowie – to jest cała ich mądrość”. A człowiek wcielając się wyskakuje skądś i wskakuje w jakiegoś siebie z wymazaną pamięcią, czego symbolem jest woda rzeki zapomnienia Lety, w jakiegoś nowego siebie w postaci niemowlęcia. Rodzi się, szarpany bólem („to jest bok Adamowy – ta ziemia, z której się wydobywam, szarpana bólem”) i przychodzi na świat, którym jest ten „pociąg stojący pod parą”, który zaraz ruszy i będzie go wiózł przez różne wydarzenia, które można przyrównać do zgrzytu diabelskich zębów. A potem życie się kończy i tak upływa jedno za drugim, co jest podobne do zrzucania kolejnych starych skór...



Dodał: Światosław Nowicki

Piątek 7 grudnia 2012 14:31

Ilość odsłon: 1495

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków