Artysta.pl na Facebooku

Robert Sobota rysuje Sylvię Plath - Wiąz (Elm)

Wiąz (Elm)

Znam dno, mówi, dotykam go swym wielkim korzeniem:
Tego się właśnie boisz.
Ja się nie boję: ja tam byłam.

Czy to morze we mnie słyszysz,
Jego skargę?
Czy też głos nicości, będącej twym opętaniem?

Miłość to cień.
Leżysz i płaczesz po niej –
Posłuchaj jej kopyt, ona odbiegła jak rumak.

Całą noc będę tak dziko galopować,
Aż twa głowa stanie się kamieniem, a poduszka trawą,
Budząc echa, echa.

Czy też przyniosę ci rytm zatruty?
Ten wielki spokój to deszcz.
Jego owoc: cynowo-biały jak arszenik.

Wycierpiałam grozę zachodów słońca,
Wypaliłam się do korzenia,
Moje czerwone włókna płoną jak druciana ręka.

Rozpadam się na kawałki wirujące jak maczugi.
Tak gwałtowny wicher
Nie znosi obojętności: muszę krzyczeć.

Księżyc jest też okrutny; przyciąga mnie
Bezlitośnie, będąc bezpłodny.
Jego blask rani mnie. Lub może go schwytałam.

Puszczam go wolno, puszczam wolno,
Okrojonego jak po ciężkiej operacji,
Jak twe złe sny opętały mnie i wzbogaciły.

Zamieszkuje mnie krzyk,
Nocą wzlatuje,
By wczepić swe haczyki w przedmiot miłości.

Przeraża mnie ta ciemna istota
Uśpiona we mnie:
Cały dzień czuję jej miękkie obroty i złośliwość.

Chmury przechodzą i nikną.
Czy to twarze miłości blade, nie do odzyskania?
Czy dla nich niepokoję swe serce?

Nie pojmuję nic więcej.
Co to za twarz.
Tak śmiercionośna w gąszczu gałęzi? –

Wsącza swój jad żmii.
Poraża wolę. To odosobnione błędy,
Co niosą śmierć, śmierć, śmierć.

Tłum. Teresa Truszkowska

Komentarz (Światosław Nowicki)

Ten wiersz to bardzo śmiały, mocny erotyk. Sylwia zwraca się w nim do przyjaciółki, leżącej w łóżku i opłakującej utraconą miłość, z propozycją dzikiego seksu, który oderwie jej uwagę od doznanej straty. Samą siebie przedstawia jako kobietę, która doświadczała już nie raz swej mrocznej głębi, sięgając w rejony, w które przyjaciółka nie ma odwagi się zagłębiać. To właśnie samą siebie Sylwia przyrównuje do tytułowego wiązu, który sięga swym wielkim korzeniem do samego dna. Seks przedstawiony zostaje jako dziki galop. Najpierw każe Sylwia wsłuchać się w przyjaciółce w tętent kopyt oddalającego się rumaka odchodzącej miłości, by następnie przejść od tego w sposób płynny do wizji samej siebie jako galopującej na niej przez całą noc aż do skutku, tzn. aż do całkowitego wyparcia z jej świadomości bolesnego wspomnienia dzięki otępieniu głowy, zamienionej jakby w kamień.
Sylwia sama ma za sobą wiele doświadczeń podobnych do tego, z powodu którego rozpacza jej przyjaciółka: „Wycierpiałam grozę zachodów słońca, wypaliłam się do korzenia”. Ale właśnie te doświadczenia tak ją pogłębiły, że będąc morzem pełnym skarg, zarazem stała się zdolna do najgłębszych doznań, które opisuje jako wielki orgazm:
"Moje czerwone włókna płoną jak druciana ręka. Rozpadam się na kawałki wirujące jak maczugi. Tak gwałtowny wicher nie znosi obojętności: muszę krzyczeć."



Dodał: Światosław Nowicki

Piątek 7 grudnia 2012 14:26

Ilość odsłon: 1648

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań