Artysta.pl na Facebooku

Świat rysunkowych stworów jako artystyczna mini-nisza Marii Dek. Wywiad z artystką

Jakiś czas temu nasz portal nawiedziły kolorowe, papierowe zwierzątka, dzieci, elementy świata z rysunkowych bajek. Czyja wyobraxnia nie skurczyła się wraz z nadejściem dorosłości? Kto potrafi czerpać przyjemność z rysowania etykietek na przetwory? Oto odpowiedź w postaci wywiadu z autorką "Małego papierowego świata", rysowniczką, Marią Dek.

Czy zwykli ludzie potrzebują w życiu sztuki? Dlaczego?

Sztuka jest wartością, buduje naszą wrażliwość. Bez obcowania ze sztuką łatwo przeistoczyć się w maszynkę do różnych czynności dnia codziennego, a tak jesteśmy mniej lub bardziej zwykłymi, ale ludźmi.

Czy według Pani sztuka użytkowa ma wiele wspólnego ze sztuką w pierwotnym założeniu, rozumianą jako element kultury skierowany do wybranej grupy ludzi potrafiących czerpać z niejprzyjemność?

Sztuka użytkowa dodaje duszy przedmiotom i miejscom, dzięki niej pragniemy danej rzeczy,chcemy gdzieś przebywać. Wiążą się z tym emocje: radość, ale i frustracja, która rodzi się gdy czegoś nie mamy i mieć nie możemy. Moim zdaniem, sztuka od sztuki użytkowej różni się tym, że potrzeba obcowania z tą pierwszą objawia się tęsknotą za pięknem obiektywnym, niezbędnym do życia, a potrzeba obcowania ze sztuką użytkową wywodzi się z tęsknoty za pięknem subiektywnym, wykreowanym przez nasz gust.

Czy nie boi się Pani konkurencji? Rysownictwo użytkowe stało się dzisiaj bardzo popularnym...hobby!

Nie boję się na zapas. Grafika może istnieć w tak wielu przestrzeniach, że zawsze da się znaleźć swoją niszę.

Skąd czerpie Pani inspiracje?

Napełniam sobie głowę sztuką przez duże S, dużo rysuję, a takie bazgroły wyciągnięte z podświadomości są świetnym materiałem do pracy. Przede wszystkim jednak poznaję ludzi, co pozwala mi odkryć ich pragnienia, którym potem dorysowuje łapki, zęby, ogony i wystawiam na sprzedaż.

Z jakich prac/projektu jest Pani najbardziej dumna?

Lubię sam proces powstawania prac a nie efekt, który zawsze, jak się po jakimś czasie okazuje, mógłby być lepszy. Mogę jednak z pewnością stwierdzić, że projekt, nad którym pracuję teraz z przyjaciółką, Magdaleną Mrozińską, jest czymś, czym byśmy się chciały pochwalić. Wspólnie tworzymy zbiór rymowanek, opatrzonych ilustracjami, o postaciach, strachach zakorzenionych w mitologii słowiańskiej. Stwory, którymi grożono naszym prababkom, są tak barwne i ciekawe, że wraz z Magdą, która pisze doskonałe wiersze, stwierdziłyśmy, że współczesne dzieci z pewnością je pokochają. Nie od dziś wiadomo, że przedszkolaki są zafascynowane swoim lękiem. Nasze pokolenie do tego stopnia egzaltuje Bukę z Muminków, że powstają setki funpage’ów, memów internetowych, które opiewają trwogę przed tą postacią. Jest to bardzo głęboko zakorzeniona fascynacja z dzieciństwa, którą chciałybyśmy z Magdą rozwinąć we wspólnym projekcie. Po drugie, mitologia słowiańska jest traktowana w Polskich szkołach po macoszemu, a przecież jest kopalnią wiedzy o nas samych, co odkrywamy z przyjaciółką w trakcie przekładania tych niezwykłych treści na język i obrazy dla dzieci. Mam ogromną nadzieję, że niedługo znajdziemy wydawnictwo, które podzieli naszą fascynację wietrznicami, jaroszkami i innymi barwnymi strachami..

Co Pani myśli o przenoszenia klasycznych wzorów kultury wysokiej jak obrazy Muchy czy Klimta na przedmioty użytkowe?

Pytanie brzmi, co autor na to. Mucha był artystą niezwykle przestronnym, tworzył plakaty, ale i projekty na restauracyjne menu, gdyby dostałby odpowiednie zamówienie, to pewnie zaprojektowałby wzór na zastawę kuchenną. Klimt mógłby mieć już coś przeciwko. Osobiście wolę nie jadać z talerzy opatrzonych „Gizmondą”, czy „Pocałunkiem”.

Wśród rysunków, które możemy znaleźć w Pani galerii na naszym portalu znajdują się... etykietki na przetwory! Czy sama Pani gotuje i czy według Pani gotowanie jest sztuką?

Etykiety powstały na prośbę kulinarnych blogerek. Gotowanie jest dla mnie sztuką…odległą, nie posiadam w tym kierunku żadnego talentu. Dlatego też w projektach etykiet nawiązałam do emocji, które towarzyszą pałaszowaniu, a nie do samych przetworów. Uważam jednak, że przygotowywanie posiłków z kimś, dla kogoś jest wartościowym budulcem więzi.

Skąd pomysł na to, żeby z rysowania uczynić życiowe zajęcie? A może jest jeszcze coś ważnego, czym zajmuje się Pani w życiu i co bierze udział w rywalizacji o czas z rysowaniem?

Nie mam pojęcia w którym momencie zdecydowałam się na zawód rysownika. Całe życie towarzyszy mi bazgrolenie na wszystkich znalezionych świstkach papieru, marginesach zeszytów, gazetach. Myślę, że to nie była świadoma decyzja, a raczej potrzeba.

Do kogo skierowana jest Pani twórczość? Czy ludzie kupujący Pani rysunki tworzą jakiś konkretny typ konsumenta i co się sprzedaje najlepiej?

Moim potencjalnym klientem może zostać każdy, komu przypadnie do gustu absurdalna naiwność prac, które tworzę, jednak każdy projekt staram się zacząć od poznania odbiorcy. Bez tego zanika użytkowość grafiki.,Zaczęłam od tworzenia projektów na różne rzeczy, które w pierwotnym założeniu doskonale sobie, radzą bez moich rysunków- torby, ściany w kawiarniach, poduszki, napisy do filmu etc.. Dopiero teraz odważyłam się na wykonanie serii papierowych ilustracji, które nie są dodatkiem, duszą dla przedmiotu, ściany, a tworzą całość same w sobie. Zobaczymy co na to odbiorcy.

Na blogu widać, że prace z 2011 roku są dużo cięższe, ciemniejsze niż te, które rysuje Pani teraz. Czy to wpływ popytu, zmian w życiu osobistym, a może zmiany zainteresowań?

Wszystkie ciężkie, ponure prace powstały gdy studiowałam w Anglii. Myślę, że mogło to być jakiegoś rodzaju przygotowanie, po którym kolory wesołość, w których teraz moje prace się pławią, nie staną się kiczowate.

Studiowała Pani m.in. na londyńskim University of the Arts. Czy zagraniczne studia otwierają przed polskim artystą drzwi kariery? Czy zauważyła Pani, że pracodawcy zwracają na to uwagę?

Jako freelancer, nie mam komu pokazywać swojego CV. W Anglii nauka na uczelniach artystycznych ma na celu zbudowanie samoświadomości artystycznej. Zajęcia praktyczne, na które uczęszczałam były raczej na słabym poziomie, za to kilka razy w tygodniu odbywały się grupowe oraz indywidualne spotkania z tutorami, na których godzinami rozprawialiśmy o „idei” projektów, nad którymi aktualnie pracowali studenci. Plusem była ogromna swoboda, którą miałam- sama dobierałam technikę i temat projektu, a mój tutor pomagał mi znaleźć literaturę, podsuwał inspiracje, dzięki temu miałam szansę zachwycić się m.in. możliwościami papieru, tektury, do których wracam w ilustracjach „Mały papierowy świat”.

Czy artyście w Polsce jest łatwo znaleźć pracę i jaki typ artysty ma największe szanse na sukces?

Postrzegam siebie jako kreatywnego rzemieślnika, a nie artystę. Polski rynek rysunkowy jest mocno oblegany, ale trzeba szukać mini-nisz. Dlatego robię różne rzeczy, które mam nadzieję, że pewnego dnia zaprowadzą mnie do wydawnictwa, dla którego zacznę ilustrować dziecięcą literaturę.

Jaki był Pani najtrudniejszy wybór związany z własną twórczością?

Póki co wstaję codziennie ze świadomością, że dziś czeka mnie dzień pełen kreatywnej pracy, a jeżeli akurat robię coś dla dzieci, to uśmiecham się nawet w chwili, gdy cała upaskudzę się farbą i klejem. Plan na ilustrowanie dziecięcej literatury jest dla mnie ogromną motywacją do nauki i działania. Obrazki z dziecięcych książek mają moc, budują wrażliwość małego człowieka. Jeżeli kiedykolwiek dostanę szansę, żeby być częścią tego procesu, będę bardzo szczęśliwa. Myślę, że wtedy będę mogła mówić o prawdziwych wyborach związanych z tym co robię, bo tworzenie sztuki przeznaczonej dla dzieci niesie w sobie ogromną odpowiedzialność. Po drugie, dzieci się nie da oszukać, za to bardzo łatwo znudzić.

O czym Pani marzy?

Chciałabym nauczyć się komponowania muzyki filmowej i mieszkać w ogromnym domu nad wiecznie ciepłym jeziorem, ale bez komarów.



Rozmawiała Paulina Lipiec

Zapraszamy do odwiedzenia galerii artystki na naszym portalu oraz innych stron, na których artystka na bieżąco zamieszcza swoje prace:

mariadek.art.pl https://www.facebook.com/dekillustration

http://www.artysta.pl/profil/mariadek http://www.behance.net/mariadek



Dodał: Artysta.pl

Wtorek 5 marca 2013 11:46

Ilość odsłon: 2002

Ocena: 1 (Głosów: 1)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice