Artysta.pl na Facebooku

Wieczór panieński, trzy krawaty i Taki Pan, czyli koncert Poluzjantów na scenie pod tramwajem

Scena pod tramwajem w warszawskiej Dekadzie jest miejscem niezwykłym. Po niedawnym koncercie Skubasa tym razem zostaliśmy zaproszeni na koncert zespołu Poluzjanci. „Nie mówi się o nich w telewizji, praktycznie nie słychać ich piosenek w radiu. Nikt nie wie, dlaczego krzywa wieża w Pizie jeszcze się nie wywróciła. Ciężko też wytłumaczyć, dlaczego Poluzjanci jeszcze się nie rozpadli. Fenomen? Być może.” Zespół fenomenem jest na pewno, a wypełniona po brzegi Dekada jeszcze bardziej to potwierdziła.

Kiedy po 21 na scenie pojawili się muzycy, zgromadzona publiczność oniemiała z zachwytu. Na początku Kuba Badach (wokalista zespołu) przywitał się z przybyłymi i stwierdził: „mamy, tak dobre światło, że Was w ogóle nie widzimy”. Wtedy jeszcze chyba do końca nie zdawał sobie sprawy, jak dużo ludzi przyszło na koncert. Mógł się o tym przekonać, dopiero kiedy tylko wybrzmiały pierwsze dźwięki Round & Round. Już podczas tego utworu jeszcze dosyć nieśmiało, ale coraz bardziej energicznie nuciliśmy pod nosem, aby przy trzecim utworze Karmel zgodnym chórem zaśpiewywać wraz z zespołem.

Zapowiadając kolejna piosenkę Taki Pan Kuba wspomniał, iż jest to „utwór o naszym koledze Piotrze”. Pomyślałam, że nie chciałabym się znaleźć wtedy w skórze Piotra Żaczka, ponieważ to bardzo smutna piosenka opowiadającą o samotności i poszukiwaniu miłości, ale Piotr nic sobie z tego nie zrobił. Zamast tego zaprezentował sie jako fenomenalny basista, któremu samotność nie doskwiera, bo przecież ma swój bas, a profil Jaram się Żaczkiem na Facebooku został założony nie przez przypadek.

Podczas koncertu pojawiły się także utwory: Dwa na dwa, w którym mogliśmy usłyszeć niesamowity popis Przemka Maciołka na gitarze oraz Randka na księżycu – ten bardzo przypadł do gustu publiczności. Dziesiąty kawałek Kuba Badach zadedykował wieloletniej fance zespołu świętującej tego wieczora swój wieczór panieński. Ze sceny spłynęły życzenia dla Basi „aby jej panieński był lepszy niż nasz kawalerski”, a tuż po nich wybrzmiał utwór Najpiękniejsi. Przepiękne solówki najpierw Grzegorza Jabłońskiego (klawisze), a później Roberta Lutego (perkusja) jeszcze bardziej podkreśliły walory tego utworu. A skoro już jesteśmy przy perkusiście, wszystkim panom, którzy miewają problem z doborem krawatu polecam sposób Lutka, a mianowicie zakup koszulki z... trzema krawatami.

Kolejne utwory były wielkim popisem publiczności, która jak mało gdzie śpiewała niezwykle czysto, nawet na kilka głosów, świetnie komponując się z grającymi muzykami przede wszystkim w piosenkach Doskonale oraz Nie ma nas. Poluzjanci zamierzali zakończyć koncert piosenką Na planecie pełnej ludzi, ale zgromadzeni fani nie dali im tak łatwo zejść ze sceny. Na pierwszy bis zespół zagrał więc Małą Katastrofę oraz Tralala 300. Ten drugi utwór chyba zapamiętamy na długo, przede wszystkim dzięki ostatniej partii zaśpiewanej przez Kubę Badacha wraz z niesamowitą wokalizą Marcina Górnego. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze niejedną okazję usłyszeć tę dwójkę w wokalnym duecie. Po nieustających brawach zespół po raz kolejny pojawił się na scenie. Uradowany Kuba Badach stwierdził, że plusem nagrywania płyt jest to, że mają co grać na koncertach i z wielką radością zaspół wykonał ostatni już utwór tego wieczoru, Perfect Guy z fenomenalną solówką Górnego na klawiszach.

Koncert był doskonałą okazją, by przekonać się o perfekcyjnej grze Poluzjantów, ich niezwykłym wyczuciu rytmu, przepięknych partiach basu, który ewidentnie dominował nad resztą dźwięków, a także o gracji, jaka towarzyszy ich muzyce. Nie zabrakło żartobliwych momentów, miłych słów do publiczności i przyjaciół, a także charakterystycznych ruchów scenicznych Kuby Badacha. Wszystkie te elementy zgrały się w idealną całość i śmiało mogę powiedzieć, że wyszłam z Dekady jeszcze bardziej w nich zakochana.

Jednym z takich zespołów, który kryje w sobie niesamowitą zagadkę są Poluzjanci. Nikt nie wie, dlaczego ciągle udaje im się trwać. Z drugiej strony każdy kto usłyszy ich na żywo, wpada w muzyczne sidła i zostaje z nimi na długo. Życzę Wam wszystkim, abyście doświadczyli tego sami, bo naprawdę warto!



Dodał: Joanna Dzyr

Czwartek 25 kwietnia 2013 02:22

Ilość odsłon: 2467

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław