Artysta.pl na Facebooku
Avatar

Janosik

Piszę wiersze i opowiadania. Robię zdjęcia. Prowadzę webzina Sodoma i Gomora ( www.daro666.prv.pl, www.myspace.com/daro666 ) o tematyce szeroko pojętej kultury niezależnej. Wydałem tomik poezji " Niemy krzyk " i tomik opowiadań " Sagi przy ognisku ". Oba tomiki można kupić za pośrednictwem Wydawnictwa Radwan ( www.radwan.pl ). Mieszkam w Łapach koło Białegostoku. Mam zainteresowania typowo humanistyczne : literatura, sztuka, muzyka alternatywna, przyroda, filozofia, zwiarzęta.

Kategorie:
Fotografowie Poeci Pisarze

Znajomi artysty

Grupy artysty (0)

Nie znaleziono grup

newsy artysty

Tomiki poezji i opowiadań Dariusza Kamińskiego w sprzedaży (Środa 23 maja 2012 13:51)

1. Tomik poezji "Niemy krzyk" Dariusza Kamińskiego z Łap został wydany przez Wydawnictwo Radwan pod koniec roku 2010. Zawiera on kilkadziesiąt wierszy o różnej tematyce. Tematykę wierszy można podzielić na dwie grupy: egzystencjalną (emocje pod wpływem chwili, różne przeżycia, filozoficzne rozważania na temat otaczającego świata) i i społeczno polityczną (aktualne problemy na świecie, walka o lepsze jutro). Styl pisania wierszy jest wolny (różewiczowski). Wiersze powstają pod wpływem emocji. Nie podlegają żadnym schematom tworzenia. Jest to swoista, spontaniczna ekspresja. Okładka przedstawia koty autora. Kot jest symbolem indywidualizmu i wolności. Tytuł tomiku "Niemy krzyk" oznacza zdławiony krzyk jednostki w industrialnym, zniewolonym społeczeństwie. Jest to krzyk jednostki, który nigdy nie będzie usłyszany przez kogoś z zewnątrz. Ten krzyk każdy z nas dławi w sobie. Cena 13 zł. plus poczta Tomik jest dostępny tylko za pośrednictwem strony www.radwan.pl. W wyszukiwarce należy wpisać Niemy krzyk i wtedy ukażą się wszelkie informacje na temat tego tomiku. 2. Tomik opowiadań "Sagi przy ognisku" Dariusza Kamińskiego z Łap został wydany przez Wydawnictwo Radwan pod koniec 2010 roku. Zawiera kilkadziesiąt opowiadań przeważnie o tematyce społeczno politycznej. Opowiadania poruszają różne światowe i egzystencjalne problemy panujące na świecie. Opowiadania są mieszaniną takich styli jak: horror, fantasty, science fiction. Nie podlegają schematom tworzenia. Są wolną ekspresją autora. Tytuł tomiku oznacza, że dobrze jest sobie usiąść przy ognisku gdzieś na leśnej polanie i opowiadać ciekawe historie. Cena 15 złotych plus poczta. Tomik jest dostępny tylko za pośrednictwem strony Wydawnictwa Radwan.

Apokalipsa (Środa 23 maja 2012 13:53)

APOKALIPSA Nie ma nadziei Nie ma przyszłości Nie ma miłości nie ma wiary w ludzkie wartości jest wojna i piekło na ziemii walka o byt --- krwawa i bezlitosna odłamki bomb rozrywają żywe ciała ostrza noży przekłuwają ciała na wylot krwii dużo, krew wszędzie powłoka MATKI ZIEMII naszej żywicielki, bogini i pani nasiąka krwią koloru bord organy i flaki płyną strumieniami wraz z krwią po powierzchni ziemii jęki konających rozbrzmiewają we wszechświecie nikt ich nie słyszy nikt ich nie wysłucha APOKALIPSA rozgrywa się tu i teraz

Bestia 666 - Watykan (Środa 23 maja 2012 13:55)

BESTIA 666 --- WATYKAN BESTIA ! BESTIA ! DZIKA BESTIA ! Opanowała cały świat Jej przekrwione oczy bombardują ogniem cały świat Zabijają w imię : boga, słusznej wiary, władzy, pieniędzy Europa, Ameryka, Azja, Afryka Poczuły błysk jej oczu Nic nie dały prośby i błagania wyczerpanych narodów Ona jest nieugięta Ona chce władzy Ona chce uniformizacji świata Chce żyć kosztem innych Chce kąpać się w złocie W złocie zabranym siłą od uciskanych narodów Jej złote wykrzywione zęby rżą ze śmiechu Uciskane narody płaczą z bólu i goryczy Jej czarny język szerzy hasła miłości i przebaczenia Ogień i miecz niosą zgliszcza, ból i cierpienie Jej sierść lśni od złota w blasku księżyca Wyczerpane narody klepią biedę i nędzę Jej diabelskie czarne rogi sieją zło i zniszczenie Święta inkwizycja, wyprawy krzyżowe, zniszczenie kultury pogan Jej czarci ogon zmiótł z powierzchni ziemii wiele narodów Indianie, Słowianie są już tylko legendą Jej złote nogi z ostrymi pazurami Odcisnęły swój ślad we wszystkich krajach świata Niosąc krew , przemoc, ból, ucisk i niewolę Czy ktoś potrafi przeciwstawić się tej bestii ? Czy ktoś mógłby ją pokonać ? Ile jeszcze czasu ma cierpieć przez nią ludzkość ? Czy światło pokona ciemną moc tej bestii ? Czy kiedyś nastąpi ład, sprawiedliwość i szczęście dla wszystkich ? Czy ktoś zna odpowiedzi na te pytania ? UTWÓR TEN DEDYKUJĘ WSZYSTKIM LUDZIOM, KTÓRZY W IMIĘ SWOICH IDEA-- ŁÓW I POGLĄDÓW CIERPIĄ W WYNIKU PRZEŚLADOWAŃ PRZEZ JEDYNĄ TKZW. SŁUSZNĄ WIARĘ

Bez tytułu (Środa 23 maja 2012 13:57)

BEZ TYTUŁU Mam na imię Marzęda i liczę sobie 17 lat. Jestem mieszkanką Europy, a dokładniej polskiej 19 przestrzeni, 40 strefy i 7 łańcucha t. Moją pasją jest historia. Interesuje mnie wszystko co jest z nią związane. Najwięcej emocji dostarcza mi czytanie o ziemii. Nie pojęte dla mnie, a kiedyś oczywiste rzeczy na tej planecie. Jak kiedyś można na niej było normalnie funkcjonować ? Obecnie żyjemy w atmosferze ziemii, ale najbogatsi przenoszą się już na Marsa. Po trzeciej wojnie światowej, a w tym : ataków chemicznych i biologicznych, zrzucaniu bomb atomowych, życie przestało prawie istnieć. Zanieczyszczenia, promieniowanie radioaktywne i wszystkie inne szkodliwe czynniki, które się uaktywniły, uniemożliwiły przebywanie na powierzchni. Wielu ludzi zginęło, a niektórzy dopatrują się tu sądu ostatecznego, który przeżyli ludzie dobrej wiary i altruiści. Nie wiem czy się z tym zgadzać, gdyż moi pradziadkowie zginęli dawno temu, lecz z pewnością byli ludżmi godnymi życia. Dzięki wybudowanym schronom przeżyło wiele istot. Po dziesięciu latach od zakończenia wojny wybudowano podniebne miasta. Skomputeryzowane nowe życie pozbawione wszelkich kontaktów z promieniowaniem. Wielu przodków nie zniosło tej nowoczesności i wrócili na ziemię. Tam można przeżyć, ale dłuższe przebywanie niż dwadzieścia cztery godziny powoduje poważne choroby nieuleczalne i genetyczne. Wielu profesorów i naukowców założyło tam wioski badawcze. Dzięki skafandrom są uodpornieni i mogą swobodnie pracować. Do ich zajęć należy m.in. : sadzenie lasów, badanie skażenia gleb i próby ich wyleczenia. Mieszkają tam emigrańci i skazańcy podniebnego miasta. Większość z nich ginie z głodu, inni z powodu choroby. Jedyne co im tam pozostaje to przeszukiwanie opustoszałych schronów i zdewastowanych miast. Piękne, naturalne lasy tropikalne, ogromne pustynie, lodowce, gigantyczne wody : oceany, morza oglądane tylko na obrazkach w naszych elektrycznych podręcznikach. Moja wolność jest ograniczona i prawdopodobnie nigdy nie będę mogła zachłysnąć się zanieczyszczonym powietrzem, dotknąć skażonej ziemii i ujrzeć dziką przyrodę. Nasze miasto jest jak jeden wielki budynek z tysiącami drzwi, które zawsze są otwarte. W naszej wspólnocie zbędne są : tranwaje, metra, pociągi, czy samochody. Nasza komunikacja to przede wszystkim sztopy ( zdolne do przewozu trzech osób ) i szkopery ( jak starodawne autobusy ), którymi przemieszczamy się w łańcuchach, w blokach służą nam furki ( jeżdzące fotele ) oraz znane jeszcze z ziemii hulajnogi. Trudniej jest przemieszczać się w przestrzeni do przestrzeni. Do tego należy uzyskać zgodę kapitana łańcucha , a samo przetransportowanie nie jest takie łatwe. Pierwszą czynnością jest przyjęcie zastrzyku uodparniającego ( w razie gdyby do samolotu dostało się promieniowanie ), następnie przejście przez tunel czyściocha i wpakowanie się w ciasny skafander. Póżniej wraz z wyrzuconym pilotem udaję się do samolotu i przez pięć godzin podziwia się martwą ziemię z lotu ptaka. Rzadko jednak dochodzi do takich wypraw, gdyż wszystkie niezbędne instytucje znajdują się w każdym łańcuchu. Na moim terenie jest wszystko czego mi trzeba : muzea, baseny, biblioteki, oazy, parki. Jedynie brak mi przystojnych drużyn siatkarskich mężczyzn. Całe szczęście iż kanał poświęcony temu sportowi jest nadawany bez przerwy. Ważne sprawy załatwiane są przez internet, więc zbędne jest stanie w gigantycznych kolejkach w urzędach, centrach informacji, różnych instytucjach. W każdym mieszkaniu znajduje się komputer i to niewiarygodne, że kiedyś nie wszyscy go posiadali. Myślę, iż jest to dla nas bardzo praktyczne, ponieważ oszczędzamy dużo czasu. Na naszych pasmach ulic nie tworzą się korki. Wszyscy mogą być na czas kiedy i gdzie tylko chcą. Nasze pojazdy są do dyspozycji całą dobę. Nie płacimy za nie, one należą do naszej wspólnoty. Wszyscy starają się ich nie niszczyć i o nie dbać. Jednak zdarzają się ludzie nie doceniający tego. Dorośli pracują na rzecz ogółu mieszkańców łańcucha. Wszystkie produkcje są zgodne z punktem równowagi rynkowej. Nie ma ludzi bezrobotnych, gdyż każdy ma jakieś zajęcie. Emeryci odpoczywają na niekończących się wakacjach. Średnio ludzie żyją do osiemdziesięciu lat. Spowodowane jest to naszym zdrowym stylem życia i uprawianiem sportów ( zalicza się tu również wyścigi naszych pojazdów ). Mój dziadek w swoim warsztacie trzyma piękny samochód, jeszcze z ziemii. Chyba nigdy nie byłby w stanie go zniszczyć, jest do niego bardzo przywiązany. Mawia, że sterowane komputerowo, puste w środku nowoczesne pojazdy nie zastąpią starych ziemskich samochodów z duszą. Stare jest piękne, ale czy warte poświęcenia nowego, nieodkrytego lądu ? Być może za dwadzieścia lat znajdzie ktoś tę kartkę i myśląc o ówczesnych pojazdach doceni stare graty leżące w magazynach nieużyteczności.

Ból istnienia (Środa 23 maja 2012 13:58)

BÓL ISTNIENIA I znowu opanował mnie smutek który to już z kolei ? moje życie tragedią jest monotonia ogarnęła mnie mój mały świat legł w gruzach moje życie obrzydził smutek życiowe problemy nie dają mi spokoju nadeszły czarne chmury one wiszą złowrogo nade mną moje życie utraciło swój blask, swoje piękno łzy, ból i gorycz obezwładneli mnie pozbawiają mnie resztek nadziei na lepsze jutro, na lepszy dzień z oczu kapią mi łzy z nosa ciekną mi fluki z pyska kapie mi ślina zęby zaciskają wargi krew cieknie drobniutkim strumieniem moje ciało drży mięśnie drętwe są chyba mam gorączkę moja twarz wygląda jak burak moje oczy są przekrwione pot ścieka mi z czoła wtulam się w poduszkę i wyję mam ochotę wyć do księżyca jak wilki o północy czarne myśli ogarniają mnie życie pustką staje się mam już dosyć życia czuję się nikomu niepotrzebny wszyscy opuścili mnie nie mam dla kogo żyć jestem samotny jak pies Dla kogo mam żyć ? Po co mam żyć ? życie jest męką wszystko jest gówno warte nic nie jest warte funta kłaków wszystko jest pojebane wszystko mnie męczy ten podły świat dobija mnie rośnie we mnie gniew mam ochotę krzyczeć głośno , coraz głośniej DOŚĆ ! CHCĘ SKOŃCZYĆ Z TĄ MĘKĄ ! NIE MAM SIŁY TEGO DALEJ ZNOSIĆ ! NIE CHCĘ SIĘ TAK DALEJ MĘCZYĆ ! NIE CHCĘ ŻYĆ W TYM ŚWIECIE ! ŚWIECIE SKĄPANYM : WE KRWII , CIERPIENIU LUDZKIM , IZOLACJII , NIENAWIŚCI CHCĘ BYĆ WOLNY ! NIE MAM SIŁY DALEJ WALCZYĆ ! ŚMIERĆ JEST WYBAWIENIEM ! CIERPIENIE OPUŚCI MNIE ! będę leżał spokojnie w grobie i wąchał kwiatki od spodu biorę sznur idę do lasu zaciskam pętlę na szyi moment bólu koniec cierpienia jestem wolny PRZEGRAŁEM ŻYCIE ! WYGRAŁEM ŚMIERĆ !

Czapajew 666 V (Środa 23 maja 2012 14:00)

CZAPAJEW 666 V Mam zaszczyt przedstawić najnowszy wymysł speców od : mechaniki, elektryki, aerodynamiki i wielu innych dziedzin. Mianowicie jest to traktor Czapajew 666v wyposażony w wszelkie możliwe nowinki techniczne. Dzięki nim praca w polu będzie o wiele lżejsza i przyjemniejsza niż na jego poprzedniku Czapajewie 333 v. Najważniejszą zaletą tego pojazdu jest ogromna moc 66000 wm ( wielbłądów mechanicznych ) i 666 litrów sześciennych pojemności. Dzięki niemu niestraszne mu już oranie w ziemii suchej i z kamieniami. Przeprowadzone testy dowodzą, że może przeorać powierzchnię kilkakrotnie pokrytą warstwami : betonu, skał, smoły i gliny. Po zakończeniu sprawdzianu wnioskujemy, że pomimo takiego obciążenia silnik dalej pracuje jak nowy. Wydawać się może, że skoro pojemno ść wynosi 666 I 3 to musi strasznie dużo palić. Jednak konstruktorzy silnika pomyśleli i o tym. Zastosowali najnowszą mieszaninę podtlenku perczanu i nadmanganianu garbanu co dawało ogromną moc, a małe straty paliwa. Po za tym był bardzo wytrzymały co potwierdziły następne testy. Pierwszym było za-- oranie całego Marsa i części Wenusa w celu sprawdzenia największego możliwego przebiegu. Po ukończeniu testu sprawdzono silnik i okazało się, że jest on w idealnym stanie. Drugim sprawdzianem wytrzymałości były próby ją-- drowe czyli naszpikowanie pojazdu od zewnątrz uranem i wysadzeniem go na wolnej przestrzeni w warunkach ziemskich. Celem tego testu było sprawdzenie wytrzymałości obudowy na czynniki zewnętrzne i korozje. Wyniki były jednozna-- czne, wykazały, że Czapajew 666 v nie został zniszczony lecz miał lekko prze--- barwioną karoserię przez ogromne temperatury, które panowały w epicentrum wybuchu. Po tym teście stwierdzono również, że może on mieć zastosowanie jako schron nuklearny. Następną ważną sprawą na którą twórcy jak i produce-- ńci Czapajewa 666 v kładli nacisk jest komfort i wygoda. Tak więc był on wy-- posażony w komputer pokładowy, który miał ogromne zastosowanie. Miał zamo-- ntowane czujniki głosowe, które reagowały na dzwięki kierowcy mogącego w ten sposób wydawać różne polecenia. Można go było również zaprogramować, aby samodzielnie obsiał pole, lub , aby zebrał plony. W tym czasie człowiek miał czas wolny dla siebie, gdyż maszyna robiła wszystko za niego. Mógł on spędzić go w różnoraki sposób, gdyż fotele obite tkaninami przeciwalergicznymi, ofero-- wały pasażerowi pełny pakiet usług : ---- masaż, poranna i wieczorna toaleta ( golenie, mycie zębów, obcinanie pazno kci oraz w razie potrzeby sterylizowanie stóp ) --- można było również grać na konsoli Game Cube 666 z ogromną ilością hitów z rynku gier Obraz z konsoli przekazywany jest na przednią szybę, która zamienia się na ekran o świetnej jakości obrazu, dzwięku oraz koloru. Na szosie sprawował się równie zgrabnie co na polu. Uzyskiwał osiągi do 666 km / h. Miał przyspieszenie w 0, 666 s do setki. W roku 2660 na wystawie w Uran -- city przyznano mu na-- grodę imienia Józefa Humpa jako najsprawniejszy pojazd galaktyki. Otrzymał je-- szcze nagrodę Henryka Edi za osiągnięcia. Nagrody te przyznawane są Czapa-- jowi 666 v co roku również i w roku dzisiejszym 2666 został tak samo nagro-- dzony. Żaden producent pojazdów nie odebrał nam jeszcze tytułów z tego wz-- ględu, że ten ciągnik jest najlepszym w swoim rodzaju. Są już prace nad nową wersją ciągnika XXI w. i za 6 lat powinien trafić na rynek szybszy, wytrzymalszy, sprawniejszy i wygodniejszy Czapajew 999 v. Ten typ będzie pra-- wdziwą gratką dla rolnika, ale o tym opowiem wam za 6 lat jak już się pojawi w salonach na razie wróćmy do 666. Została jeszcze jedna sprawa do omówienia mianowicie cena. Nasi ekonomi wyklepali ją do minimum tak, że jest bardzo przystępna i warto wydać tę sumę na Czapajewa 666 v, gdyż nikt inny nie przedstawi rolnikowi lepszej oferty niż my.

Czarna ślepota (Środa 23 maja 2012 14:02)

CZARNA ŚLEPOTA 1. Widzę chorą cywilizację żyjącą w chorych schematach Schematach ukształtowanych przez chore systemy Systemy stworzone przez zdemoralizowanych głupców Za którymi kroczą ociemniali ludzie Ludzie z zawiązanymi oczami 2. Religie --- ciemne systemy ograniczające ludzką wolność Stado głupców chodzi za prorokami Stając się ich marionetkami 3. Faszyzm ---- nazistowska i rasistowska ideologia Dążąca do jednakowo myślących i wyglądających ludzi Łysy blondyn o niebieskich oczach To najlepszy gatunek ludzi Jedna rasa --- biała rasa To najlepsza rasa Ulubiony pogląd światowych faszystów Murzyni, Żydzi, Chińczycy do piachu 4. Komunizm totalitarny --- totalitarystyczna ideologia sławiąca Stalina Masz myśleć tak jak oni Masz czynić tak jak oni Oni są twoimi wzorami 5. Przemoc --- najłatwiejsza metoda załatwiania sporów Krzykiem i pałą tłumi się formy sprzeciwu Masz być uległy autorytetowi Gdyż jesteś od niego zależny 6. Wojna --- najlepszy sposób rozwiązywania problemów Rozmowy stanowią problem Żadnych ustępstw Silny zwycięża Słaby ginie Obowiązuje prawo dżungli 7. Nietolerancja ---- strach przed innością Najlepsze społeczeństwo to jednakowe społeczeństwo Inny to wróg 8. Czarna ślepota ogarnęła ludzi Ludzie mają zawiązane oczy Są prowadzeni przez fałszywych głupców Zakładających ludziom cugle Niech ludzie doznają olśnienia Otwórzcie swoje oczy Żyjcie w : demokracji bezpośredniej, humaniżmie, naturaliżmie, ateiżmie i laicyżmie To są najlepsze ideologie

Człowiekomaszyna (Środa 23 maja 2012 14:03)

CZŁOWIEKOMASZYNA Człowiek jest jak maszyna Funkcjonuje według określonych zasad Zasad określonych przez społeczeństwo i naturę Jest sterowany z zewnątrz jak samochód przez kierowcę Jest sterowany od wewnątrz przez swój umysł i organizm Jest jak laleczka pociągana za sznurki Zerwanie się grozi upadkiem Upadkiem tragicznym w skutkach Jednak nie można się zerwać Ten sznurek i sterownik trzymają zbyt mocno Nie ma sposobu na uwolnienie się Nie ma ucieczki Trzeba funkcjonować jak bezduszna maszyna Jednak w każdej klatce jest jakaś enklawa wolności

Czy jest taki świat ? (Środa 23 maja 2012 14:05)

CZY JEST TAKI ŚWIAT ? Już świta, ja siedzę samotny jak palec Próbuję dotykać twej twarzy i, krótkich, malutkich mych marzeń Dziś obrazy są mgliste i szare Kiedyś odmienię swe życie, jak w czarach Spróbuję wyrwać swą duszę z niebytu i czarnej nicości Odnajdę swą drogę do nieba i stanę się panem wieczności Odnajdę swą drogę do świata, gdzie jesteś tak piękna, wyniosła Gdzie czas się zatrzymał, gdzie życie jest ciągłą, szaloną zabawą Gdzie nie ma przemocy i wojen Gdzie forsa nie rządzi umysłem Gdzie ludzie są inni niż zwykle

Deskorolka (Środa 23 maja 2012 14:06)

DESKOROLKA Pewnego słonecznego kwietniowego popołudnia 2095 r. postanowiłem wybrać się na przejażdżkę moją nową deskorolką, którą otrzymałem na urodziny. Przed wylotem uważnie obejrzałem ją sobie. Była ona średnich wymiarów, więc swobodnie mieściła się do plecaka i można zabrać ją ze sobą do szkoły. Po obu stronach tego mobilu były zainstalowane małe odrzuty, zasilane przez sprężony perczan kopru VI ( KpPr4 ), dzięki którym można było wzbić się w powietrze. Sprzęt ten osiągał zawrotną prędkość 215 km / h. 100 km / h osiągał zaś w 3.65 s. Kształty deskorolki były bardzo opływowe, tak, aby był mały opór powietrza. Pojazd ten był wyposażony w klimatyzację, system ABS, GPS, RSP, BBS i wiele innych niezbędnych rzeczy. Po tych oględzinach wyruszyłem w trasę. Latając tak po centrum naszej metropolii spotkałem znajomych, którzy właśnie slajdowali po ławkach w parku, przyłączyłem się do nich. W pewnym momeńcie nasza zabawa została przerwana głośnym sygnałem lądującego pociągu ze skrzydłami, który zabierał ludzi na wycieczkę do gwiazd. Ten pojazd także miał opływowe kształty, a napędzany był dużymi silnikami odrzutowymi typu V - 96 Gsi. Mieścił on w sobie 150 osób, które miały sporo przestrzeni. Usłyszeliśmy znowu gwizd i pociąg zniknął w mgnieniu oka. Zgłodnieliśmy już wszyscy i postanowiliśmy się rozstać. Jeden z moich kolegów zniszczył swoją deskorolkę, więc użyczyłem mu mojej maszyny. Sam musiałem wrócić do domu autobusem. Ten z kolei pojazd nie miał skrzydeł ani silników odrzutowych. Napędzany był energią słoneczną. Tak jak inne był bardzo opływowy, przecież w tych czasach nie było już kanciastych samochodów. Wysiadłem na przystanku, który był niedaleko mojego domu. Jednak po drodze spotkałem moją mamę wracającą z pracy swoim Masseratti BiTurbo251 00. Gdy podszedłem do samochodu drzwi otworzyły się automatycznie. Wsiadłem do środka, mama włączyła odrzuty i polecieliśmy do domu, byliśmy tak rozpędzeni, że, aby zwolnić trzeba było użyć hamulców aerodynamicznych i wcisnąć guzik " zmniejszyć ciąg silników plazmowych " , przez co nasza szybkość zmalała wielokrotnie w przeciągu kilku sekund. Zmęczony po ćwiczeniach w parku wróciłem do domu, umyłem się i poszedłem spać. W nocy przyśnił mi się świat z początku XXI w. gdy zobaczyłem ówczesne samochody przestraszyłem się i obudziłem. Po tym koszmarze nie mogłem zasnąć.

Deszcz (Środa 23 maja 2012 14:07)

DESZCZ nadciągają chmury - ciemne , granatowe powoli osłaniają swym płaszczem niebo zakrywają słońce, zakrywają obłoki ciemność spowija ziemię robi się coraz zimniej wieje silny , niespokojny wiatr I nagle rozlega sie głośny błysk blyskawica przeszywa chmury I zaczyna padać deszcz---- zimny, chłodny, żródło życia w przyrodzie najpierw powoli potem coraz szybciej cięzkie krople opadaja na zięmię przyroda ożywia się deszczem I odpoczywa po upalnych dniach wszystko na nowo budzi się do życia a ja patrzę przez okno I zastanawiam się Jak to jest gdy jest się kroplą deszczu?

Głęboki sen (Środa 23 maja 2012 14:09)

GŁĘBOKI SEN Jest póżno Zapadł zmrok Złociste gwiazdy święcą na niebie Księżyc wskazuje drogę zbłąkanym wędrowcom Jestem zmęczony i senny Kładę się spać Zamykam zmęczone oczy i zasypiam Moje zmysły odrywają się od rzeczywistości Nic nie widzę Nic nie słyszę Nic nie czuję Moje ciało leży sobie jak kłoda drewna Zapadam w głęboki sen Moje myśli wędrują po zakamarkach nieświadomości Budzą się ukryte marzenia, które przeistaczają się w obraz Obraz ten pojawia się przed oczyma niczym ekran telewizora Widzę, to co chcę Widzę , to o czym marzę w najskrytszych marzeniach Oglądam te obrazy niczym serial telewizyjny Jest miło i przyjemnie Czas szybko mija Galopuje jak narowisty koń Kończy się noc Zaczyna dzień Czas budzić się do życia Czar cudownych marzeń pryska jak bańka mydlana Nastał dzień, a wraz z nim powrót do rzeczywistości Brutalnej jak młot pneumatyczny Mija dzień jak codzień Zaczyna się noc I znów zapadam w głęboki sen Sen cudownych marzeń i wizji

Grożny wypadek z udziałem nogi (Środa 23 maja 2012 14:10)

GROŻNY WYPADEK Z UDZIAŁEM NOGI Pod koniec stycznia 2009 r. miałem nieprzyjemny wypadek. A było to tak. Wysiadłem sobie z autobusu koło dworca PKP w Białymstoku. Było ślisko. Poślizgnąłem się. Uderzyłem prawym kolanem w chodnik. Wstałem i otrzepałem spodnie. Nic nie wskazywało na to, że będę miał chorą nogę. Na początku na kolanie była czerwona plamka. Po kilku dniach noga zaczęła puchnąć wokół kolana. Zrobiła się gruba jak u słonia. Bardzo ciężko było mi chodzić i wykonywać codzienne czynności. Udałem się więc do chirurga. Niedouczony chirurg stwierdził, że mam sepsę lub posocznicę. Wypisał mi skierowanie do szpitala. Postanowiłem, że nie pójdę do szpitala. Nie pasowało mi to z powodów zawodowych i osobistych. Postanowiłem wyleczyć się domowymi sposobami. Udałem się więc do pobliskiej apteki. Kupiłem tam : rumianek, gazę opatrunkową, bandaż, wodę utlenioną i maść z antybiotykiem. Ocet w domu na szczęście był. Przed każdym opatrunkiem wyciskałem ranę na kolanie. Straciłem dużo krwi. Ale warto było. Po kilku dniach domowego leczenia noga wyzdrowiała. W szpitalu byłbym leczony przez kilka miesięcy. Wynika z tego wniosek, że nie należy do końca słuchać lekarzy. Należy wierzyć w ludową medycynę.

I tylko wiatr (Środa 23 maja 2012 14:11)

I TYLKO WIATR Moje światło zgasło zostały cienie bez promyka nadziei na lepsze dni zostałem sam w ciemnościach moich cieni wiatr lekko gładzi moje włosy tuląc oczy w głęboki sen moje uczucia rozwiał dym spalonych dni i tylko wiatr tuli mnie w głęboki sen ŻEGNAJCIE moja radość jest dziś inna wspomnienia zresztą też smutek krąży wokół aż wreszcie dopadł i mnie nie mogę uśmiechnąć się rozpacz wtargnęła w moje oczy zbliża się ta chwila która zabiera radość moje usta nic nie mówią oczy nie chcą patrzeć wybiła godzina rozstania żegnam się więc : z powietrzem, muzyką, wiosną i nadzieją zamykam zmęczone oczy odchodzę ŻEGNAJ ZIEMIO !

Koniec (Środa 23 maja 2012 14:12)

KONIEC skończyły się łzy skończyły się słowa skończyła się krew pozostało tylko myślenie ale niedługo myślenie też skończy się nie, nie zostanie nawet odrobina wspomnienia nadziei na kropelkę łzy skończyło się wszystko już nic nie ma radość i smutku też uśmiech zniknął z twarzy mej czar prysnął wszystko skończyło się to koniec koniec : łez, słów, krwi i nadziei czar prysnął ginę we mgle

Krwawe bestie Janosika (Środa 23 maja 2012 14:14)

KRWAWE BESTIE JANOSIKA Wydarzenie miało miejsce jesienią 2015 r. Było pochmurno i zimno. Często padał deszcz. Trzy lata po wprowadzeniu waluty euro w Polsce zapanował potężny kryzys gospodarczy. Upadły małe i średnie firmy. Sektor państwowy został sprywatyzowany. Kraj został opanowany przez wielkie, zagraniczne korporacje. W kraju zapanowała bieda. Bezrobocie było w skali 54 %. Pogorszył się poziom życia. Produkty codziennego użytku zdrożały trzykrotnie. i były trudno dostępne. Powstało mnóstwo slumsów. Szwadrony śmierci stworzone przez rządy liberałów urządzały czystki w dzielnicach nędzy. Ogólnie zapanowała bieda i bezprawie. Janosik, zamieszkały w Narwiańskim Parku Narodowym na terenie Bindugi, stwierdził, że czas skończyć z tą gehenną. Razem z zaprzyjażnioną czarownicą Kostuchą z Bindugi obmyślili pewien plan. Postanowili za pomocą czarów zamieniać szyszki i żołędzie w krwawe bestie, które miały ślepo wykonywać rozkazy swych panów ( Kostuchy i Janosika ) i ruszyć jako armia krwawych bestii na ciemiężycieli tego świata. Naszym celem było uwolnić prosty lud z pod władzy swych panów, którzy za bardzo się rozpanoszyli. Kostucha nazbierała leśnych ziół i gotowała je w wielkim garze. Janosik zbierał szyszki i żołędzie. Nazbierane szyszki i żołędzie Kostucha wrzuciła do gara i gotowała je razem z ziołami i cały czas powtarzała tajemne zaklęcia. Po jakimś czasie zaczęły wyskakiwać z gara wielkie, kilogramowe bestie. Wszystkie tak samo wyglądały strasznie : przekrwione oczy, stalowe zęby, paszcza jak u krokodyla, słoniowe ręce i nogi, owłosione, czarne ciało, trójkątne uszy, kolczasty, długi ogon, głośny ryk wydobywający się z gardła. Janosik i Kostucha wypili napój zapewniający nieśmiertelność. Na komendę : " Naprzód marsz ! " - tysięczna armia ruszyła naprzód. Najpierw była krwawa bitwa w Warszawie. Bestie pożarły żywcem żołnierzy broniących rządu polskiego. Kule z karabinów maszynowych odbijały się od stworów jak piłka i trafiały w żołnierzy. Wojsko było bezradne. Nie oszczędzili też rządzących. Nic nie pomagały ich jęki i błagania o litość. Byli pożerani żywcem. Nie było litości. Teraz role się odwróciły. To lud przejmował władzę. Po wyzwoleniu Polski ruszyli na Brukselę. Bestie pożerały żywcem komisarzy Unii Europejskiej. Ich jęki były niedoopisania. Płakali i wyli jak wilki. Następnie zrobiliśmy porządek w Watykanie. Duchowni grozili ogniem piekielnym. Nic to im nie dało. Odbijali się czkawką w żołądkach bestii. Ich majątek został rozdany biednym. Następnie ruszyliśmy na Waszyngton. Demokraci grozili nam oskarżeniem o terroryzm. Nic to im nie dało. Zostali pożarci żywcem, a krew ich była tak samo soczysta jak coca - cola. No i na koniec zrobili sprzątanie w Moskwie. Oj było co sprzątać. Mięso z polityków było dobrym schabowym, a krew z nich smakowała jak ruska wódka. Wreszcie nastał ład i porządek. Lud został pozbawiony swych panów. Mógł o sobie swobodnie decydować. Bestie zostały zamienione poprzez czary z powrotem w szyszki i żołędzie. Janosik schował je do worka i położył na strychu w swym drewnianym domku na kurzej stopce na Bindudze, znajdującej się w Narwiańskim Parku Narodowym i będą pilnować, aby prostemu ludowi nie działa się krzywda. Na strychu w tym domku zawsze będzie leżał czarny worek z szyszkami i żołędziami w środku. Jest on postrachem dla tych, co chcą wykorzystywać i poniewierać prostych ludzi. W sylwestra 2015 / 2016 r. Ludzie na całym świecie wiwatowali na cześć Janosika i Kostuchy, którzy wyzwolili ludzkość z ucisku.

Małe pragnienie (Środa 23 maja 2012 14:15)

MAŁE PRAGNIENIE Miało być pięknie Lecz się nie udało Chyba szczęścia w mym życiu za mało Miało być tak miło, wesoło, przytulnie Skończyło się szybko i niezbyt fortunnie Czas uciekł po jednym westchnieniu Zostało jedynie malutkie pragnienie Głęboko do serca schowało się, skryło, kiedyś je odkopię I znowu będzie miło I znowu będzie blisko I znowu świat odżyje I znowu wróci szczęście Lecz ciekawe czyje ?

Moje życie to walka (Środa 23 maja 2012 14:16)

MOJE ŻYCIE TO WALKA Nie straszny mi deszcz Nie straszny mi mróz Nie straszny mi upał Nie straszny mi wiatr Niech strzelają do mnie Niech wbijają mi nóż w plecy Ja nigdy nie upadnę Nie poddam się Nie złamię się Ja zawsze powstanę Jak feniks z popiołów Jestem nieustraszony wojownik Mam serce ze stali i ciało z żelaza Idę do przodu i nie lękam się Przeszkody wzmacniają moje ciało i duszę Jestem jak gladiator walczący o przetrwanie Moje życie to walka Walka na śmierć i życie

Mój pokój jest moim azylem (Środa 23 maja 2012 14:18)

MÓJ POKÓJ JEST MOIM AZYLEM Mój pokój jest moim azylem odskocznią od szarej rzeczywistości Mój pokój jest moim azylem odtrutką na skażoną rzeczywistość Mój pokój jest moim azylem wyspą ciepła i miłości na chłodnym i okrutnym oceanie Mój pokój jest moim azylem kącikiem imtymności w reality show world Mój pokój jest moim azylem skrytką, gdzie chowam złe emocje Mój pokój jest moim azylem miejscem relaksu w hard work world Mój pokój jest moim azylem miejscem, gdzie realizuję się twórczo Mój pokój jest moim azylem oazą ciszy i spokoju Mój pokój jest moim azylem miejscem nieprzychylnym dla oszołomów politycznych Mój pokój jest moim azylem moim ulubionym miejscem na ziemii Mój pokój jest moim azylem enklawą elitarności w konsumpcyjnym świecie MÓJ POKÓJ JEST MOIM AZYLEM ! TEREN PRYWATNY ! OBCYM ZAKAZ WSTĘPU !

Mroczny dom (Środa 23 maja 2012 14:19)

MROCZNY DOM mroczny dom dziwna myśl głuchy wiatr i cisza wchodzę schodami na strych czuję dziwny zapach znajomy szept szelest liści śpiew wiatru taniec myśli wodospad łez smutna radość ogarnęła drzewa mnie i moje dziwne myśli łzy przestały być łzami krew przestała być krwią cisza przestała być cicha życie przestało żyć dusza spaliła się wyleciała przez komin w postaci niewidzialnego cienia

Mrok (Środa 23 maja 2012 14:20)

MROK 1. MROK ! MROK ! ! MROK ! ! ! CZARNY MROK ! OTACZA NAS ! OSACZA NAS ! NIE PUSZCZA NAS ! DUSI NAS ! 2. mrok to zwykła nasza, szara codziennośc buda, praca, rodzina niszczą nas, ograniczają nas duszą nas, zabijają w nas ideały zabijają w nas wszelkie uczucia, stajemy się brutalni zabijamy się nawzajem, chcemy zemsty, chcemy krwii chcemy: samochodu, pieniędzy, sławy, seksu, wódki 3. mam tego dość, dość, naprawdę dość, ogłaszam bunt czas wyzwolić się z tej pieprzonej klatki KONIEC Z RACJONALIZMEM NIECH ZAPANUJE WSZĘDZIE IDEALIZM NIECH ZAPANUJE WSZĘDZIE: MIŁOŚĆ ! RADOŚĆ ! MUZYKA ! PRZYJAŻŃ ! POKÓJ ! TOLERANCJA ! ŻYCIE ZGODNE Z RYTMEM NATURY !

Niemy krzyk (Środa 23 maja 2012 14:21)

NIEMY KRZYK Zdławiony przez system Zdławiony przez łzy Mój krzyk zalega w moim gardle Dławi mnie i krztusi Jak kamień przywiązany do nogi Nie mogę go wydobyć z siebie Nie mogę wykrzyczeć, co mnie boli i drażni Żelazna ręka systemu trzyma mnie mocno za gardło Nie daje mi wydobyć z siebie żadnego głosu Głosu prawdy o otaczającej nas rzeczywistości Prawda boli Tego bólu boi się system W ramach odwetu żelazną ręką trzyma mnie za gardło Nie mogę wydobyć z siebie głosu Nie mogę krzyczeć bardzo głośno Zdławiony krzyk zalega w mym gardle Nigdy nie będzie przez nikogo usłyszany Będzie mnie dławił i krztusił Mój wewnętrzny krzyk słyszę tylko ja Nikt inny go nie usłyszy Moje myśli są wolne Mój krzyk jest zdławiony Zamknięty przez system w klatce Tylko ja słyszę mój krzyk Nikt inny go nie usłyszy

Odchodzę (Środa 23 maja 2012 14:22)

ODCHODZĘ Odchodzę ! Odchodzę stąd ! Zamykam zmęczone oczy Zasypiam wiecznym snem Już nic nie widzę Już nic nie słyszę Już nic nie czuję Nie oddycham Moje ciężkie ciało leży sobie jak kłoda drewna Jest nieruchome Jest jak nieużywana maszyna z mięsem w środku Mój mózg nie myśli Jest jak bezużyteczna sterta mięsa Jestem cały martwy Moje ciało i umysł opuszczają świat realny Udają się do krainy podziemia, wiecznej szczęśliwości Już nie mam zmartwień Jestem beztroski Udaję się na wieczny spoczynek Odchodzę ! Odchodzę stąd !

Pojazdy przyszłości pod koniec XXI w. (Środa 23 maja 2012 14:24)

POJAZDY PRZYSZŁOŚCI POD KONIEC XXI W. W miasteczku Lowsborn ludzie żyją w harmonii i zgodzie. Każdy ma swój własny dom, pełny miłości rodzinnej. Mieszkańcy są uprzejmi wobec siebie i radośni. Nędzny świat nienawiści minął bezpowrotnie. Bieda, wszelkie zło, terroryzm, wojny to daleka przeszłość. Życie toczy się w kolorowych barwach. Wprowadzono wiele zakazów np. : nie można tak jak kilkaset lat temu poruszać się wszelkimi pojazdami zatruwającymi środowisko, nie ma stacji benzynowych, które przez czyjąś nieuwagę mogły wybuchnąć. Tak zwane samochody czy motory już nie istnieją. Ludzie wymyślili coś bardziej inteligentniejszego. W dzisiejszych czasach liczy się użyteczność i funkcjonalność danych obiektów. Na przestrzeni wieku wymyślono nowe środki komunikacji. Dawne samochody zastąpiono westexami ( niewielkimi statkami latającymi, które mieszczą od dwóch do sześciu osób ). Poruszają się one od 40 do 300 km / h. Jest to w dzisiejszych czasach najpopularniejszy i najbezpieczniejszy środek transportu. Nawet dzieci latają westexami. W szkołach podstawowych jako przedmiot wprowadzono naukę latania tym statkiem. Po dwóch latach praktyk można już posiadać własny westex. Są one łatwe w obsłudze i zapewniają 100 % bezpieczeństwa. Można także latać mobilami ( mieszczą one do około 100 osób ). Pilot takiego statku musi przestrzegać wiele zasad związanych z poruszaniem się tym obiektem. Są jeszcze tak zwane roule ( latające deskorolki ) oraz snowneule ( snowboardowe deski latające, z których korzystają najczęściej ludzie młodzi zafascynowani sportami ekstremalnymi ). Kilkaset lat temu po wszystkich drogach wsi i miast jeżdziły autobusy. Dziś już nawet nikt nie wie co to takiego. Ludzie, którzy nie posiadają westexów latają jetsami. Są one o wiele większe. Mieszczą około 30 osób. Kursują one po całej galaktyce. Osoby poruszające się nimi muszą posiadać specjalne bilety. Jetsy nie są aż tak bezpieczne jak westexy, czy mobile ponieważ poruszają się w pasie powietrza, w którym mogą pojawiać się różne obiekty atmosferyczne typu mgła. Piloci są dobrze wyszkoleni do sterowania jetsów. Porównując te nowoczesne statki do standardowych pojazdów, można stwierdzić, że nastąpiły wszelkie zmiany oraz dokonano ogromnego postępu w nauce i technice, na przełomie XXI wieku.

Poskromienie złośnicy (Środa 23 maja 2012 14:25)

POSKROMIENIE ZŁOŚNICY Dnia 13 kwietnia 2003 roku miała odbyć się w Galerii Arsenał w Białymstoku wystawa obrazów miejscowych artystów promujących kobiece akty. Wystawa została zorganozowana przez pracownika tej galerii niejakiego Dariusza Kamińskiego. Piękne obrazy wiszą na ścianach. Goście się zbierają. Na stole zasłanym białym obrusem stoją półmiski z ciasteczkami i kieliszki napełnione czerwonym winem. Jest godzina osiemnasta. Dyrektor Monika Szewczyk otwiera wystawę krótkim przemówieniem. Ja jako organizator wystawy też dorzucam parę słów. Fotoreporterzy robią zdjęcia. Licznie przybyli goście zaczynają oglądać i komentować dzieła. Nagle przez okno wpada na miotle pani Beata Trutniowska. Jest prawie naga. Ma na sobie czerwone majteczki. Nos ma wykrzywiony. Jej twarz jest biała jak śmierć. Wylądowała na stole. Zdemolowała go kompletnie. Rzucała w ludzi szklankami raniąc ich ciężko. Nic nie mówiła. Cały czas warczała i syczała. Ludzie biegali w popłochu po terenie galerii. Pani Beata rzucała się na nich i ich gryzła aż do krwi. Ładnie ubrani goście ociekali teraz krwią. Biegali i krzyczeli w popłochu. Beata zrywała ze ścian obrazy i je jadła bekając przy tym niemiłosiernie. Po zjedzeniu wszystkich obrazów zwymiotowała. Litry żygów pływały po podłodze. Ludzie chcieli wyjść z galerii. Niestety drzwi były zamknięte. Na zewnątrz stali posłowie LPR z zapalonymi pochodniami. Ubrani byli w czarne sutanny. Pani Beata chwyciła mnie za włosy i wyskoczyła razem ze mną przez okno. Na zewnątrz czekał na mnie pojazd inkwizytora. Był to czarny pojazd policyjny z białym napisem Św. Inkwizycja. Kierowcą był tajemniczy człowiek o imieniu Andrzej Swastykowski . Po aresztowaniu mnie działacze LPR spalili galerię wraz z ludżmi tam przebywającymi. Swąd spalonych ciał roznosił się po okolicy. Zostałem umieszczony w białostockiej bastylii. Jest to strzeżone więzienie znajdujące się na przeciwko siedziby LPR na ulicy Sienkiewicza. W tym więzieniu byłem bity i torturowany przez strażnika Adama Debilskiego. Przebywałem w zimnej celi, gdzie po podłodze biegały szczury. Podczas snu obgryzały moje ciało. W tym więzieniu przebywali wszyscy podlascy niepoprawni politycznie degeneraci. Posłowie LPR przychodzili do więzienia i gwałcili więżniów, bijąc ich przy tym okrutnie. Bractwo rycerskie Winland postanowiło zgładzić białostockich narodowców. Postanowili zjednoczyć się razem z punkami i zniszczyć tyranów tego miasta. Po wielogodzinnych ćwiczeniach i kompletowaniu uzbrojenia waleczni bracia postanowili zniszczyć bestię. W samo południe dnia 13 maja 2003 roku na czarno ubrani rycerze na czarnych koniach zaatakowali siedzibę LPR . Nie brali jeńców. Wymordowali z zimną krwią wszystkich członków tej partii. Niektórzy błagali o litość. Inni grozili klątwą bożą. To nic nie pomogło. Działacze MW i LPR zostali wymordowani. Spotkała ich zasłużona kara za krzywdy wyrządzone ludności podlaskiej. Panią Beatę złapano i powieszono ją do góry nogami na pobliskim drzewie. W ciągu kilku dni ciało jej zostało zjedzone przez owady, a szkielet rozsypał się w drobny mak. Więżniowie z białostockiej bastylii zostali wyzwoleni i trafili z powodu swoich obrażeń do gabinetu odnowy biologicznej. Siedziba LPR została zajęta przez organizację Amnesty International ( organizacja broniąca praw człowieka ). Galerię Arsenał odbudowano w czynie społecznym w ciągu kilku miesięcy. Służyła ona nadal społeczeństwu prezentując ciekawe wystawy. Wreszcie nastał jakiś ład i porządek.

Rozmawiaj ze mną (Środa 23 maja 2012 14:26)

ROZMAWIAJ ZE MNĄ Mów do mnie Mów do mnie teraz Mów do mnie jutro i zawsze Mów do mnie szeptem Mów do mnie głośno Mów rano, wieczorem i w nocy Mów we śnie Po prostu do mnie mów Mów, gdy rozmawiasz przez telefon Mów, gdy piszesz list Po prostu rozmawiaj ze mną

Straszliwy duch (Środa 23 maja 2012 14:27)

STRASZLIWY DUCH Było sobie halloween 1999 r. Postanowiłem razem z przyjaciółmi wybrać się na miejski cmentarz, by wywołać duchy. Wzieliśmy ze sobą zapałki i świece. Ubra-- liśmy się na czarno i wyszliśmy na cmentarz. Było nas dziewięciu rosłych chło-- paków. Pomalowaliśmy twarze na czarno{ rodem z niezłego horroru }. Wyglądaliśmy jak wampiry. Było bardzo póżno i ciemno. Wiał silny, porywisty wia-- tr. Trzęsło nas z zimna. Wybiła północ. Postanowiliśmy wywołać ducha mojej ba-- ci. Zapaliliśmy dwanaście świec na grobie. Zaczeliśmy chodzić dookoła grobu i wyć jak wilki do księżyca. I nagle stało się. Wszystkie świece zgasły i upadły na ziemię. Otworzyła się krypta. Na powierzchni pojawiła się zjawa o siwych włosach i ciele złożonym z samego szkieletu i jakichś resztek. Wszyscy się przestraszyli. Zjawa przemówiła : " Nazywam się Marzanna Ditrich. Jestem babcią tego idioty Dariusza Kamińskiego, który postanowił mnie wywołać. Podziękujcie mu serdecznie. Będę was straszyć i prześladować do końca życia ! " " Uciekajmy chłopaki ! " ---- krzyknąłem Zaczeliśmy krzyczeć wniebogłosy i uciekać, byle jak najdalej od tego miejsca. Każdy pobiegł w swoją stronę, a ja zostałem sam. Uciekałem ile sił w nogach. W końcu jednak padłem ze zmęczenia i zemdlałem. Gdy się ocknąłem zobaczyłem ducha babci, który powiedział : " Będę cię prześladować każdej nocy, do końca twoich dni ! Nie uwolnisz się ode mnie ! Powiedziawszy to znikła. Nagle zaczął padać deszcz. Grzmiało, błyskało. Niebo wyglądało jak kipiąca smoła. Wiał silny, porywisty wiatr. Wróciłem przerażony, przemoknięty i zmęczony do domu. W myślach słyszałem wciąż słowa babci. Od tego momentu życie moje zmieniło się w piekło. Miałem trudności z normalnym odżywianiem się i snem. Stałem się nerwowy. Przestałem chodzić do szkoły, bo byłem nieprzyto-- mny. Cały czas słyszałem jak echo słowa babci, chodziłem bez celu po mieście Robiłem głupie miny do ludzi na ulicy. A oni mówili tylko : " Kolejny wariat uciekł ! " Byłem jak obłąkany. To co było przed tym feralnym wydarzeniem nie miało dla mnie znaczenia. Znikło z mojej pamięci. Mój mózg przypominał bezwa- rtościową kupę mięsa. Ogoliłem się na łyso. Byłem blady, chudłem w oczach. W nocy było jeszcze gorzej. Wiał silny i porywisty wiatr. Ściany w moim pokoju drżały. W oknie ukazywał się duch. Śmiał się szyderczo i mówił : " Będę cię gnębił do końca życia ! Mój ci on ! " Ja krzyczałem i płakałem. Miałem moczenia nocne. Robiłem w gacie. Mój pokój przypominał zbiorowisko zbędnych produktów metabolizmu. Roznosił się dookoła niesamowity smród. Rodzice byli przerażeni. Nie wiedzieli co ze mną robić. Próbowali rozmawiać, tłumaczyć. Ja reagowałem agresją. Dewastowałem meble i sprzęty domowe. Rodzice uciekli z domu i schronili się u sąsiadów. Postanowi- li wezwać policję, pogotowie i straż pożarną. Podpaliłem dom. Cały dobytek moich rodziców uległ spopieleniu. Wyrosły mi rogi i pazury. Szczerniałem. " Jestem diabłem. Mam na rozkazy moce piekielne. Pokonam cię duchu ! " Duch babci więcej się nie pojawił. Ale w głowie słyszałem szyderczy śmiech ducha. Nie wytrzymałem. Dokonałem samospalenia. Został po mnie tylko popiół. Gazety na całym świecie pisały o wariacie, który wcielił się w diabła na ulicy w Łapach. Rodzice nie wytrzymali i popełnili samobójstwo. Ja zamieszkałem w krainie podziemi, gdzie spacerowały same szkielety. Miasto podziemne zbudowa- ne było z samych kości. Robiliśmy na nich malowidła, tak jak ludzie pierwotni. Moje życie rozpoczęło się od nowa. Nic nie pamiętam z poprzedniego wcielenia Żyłem z innymi szkieletami szczęśliwie i beztrosko.

Wakacje w piekle (Środa 23 maja 2012 14:28)

WAKACJE W PIEKLE Zbliżały się wakacje 2000 r. Aneta kończyła trzecią klasę LO w Warszawie. Jej rodzice postanowili spędzić wakacje w Wenecji we Włoszech. Nie mogli zabrać córki, gdyż ten urlop był dla dwóch osób. Ojciec nazywa się Marek Wisłowski ( biznesmen zachodniej firmy produkującej samochody ). Jest on wysokim blondynem. Matka jest wysoką brunetką i nazywa się Arleta. Pracuje jako pielęgniarka w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Mieszkają wraz z córką Anetą w czteropokojowym mieszkaniu w bloku na Ulicy Woronicza. Mają : drogie meble, komputer, telewizor japoński, lodówkę, radiomagnetofon Panasonic. Każdy ma swój telefon komórkowy. Rodzice kupują sobie drogie ubrania. Córka dostaje duże kieszonkowe i spełnia też swoje zachcianki. Ma modne : ubrania, płyty, kasety, książki. Słucha heavy metalu. Ma już chłopaka Bartka ( studenta drugiego roku Filologii Polskiej w Warszawie ). Jej chłopak lubi : poezję, filozofię, muzykę metalową, sztukę, literaturę. Ma długie blond włosy sięgające do ramion, ramoneskę i motor Harley Davidson. Aneta jest brunetką i także ubiera się na czarno. Razem chodzą na koncerty. W tym roku planowali wybrać się do Bolkowa na Castle Party pod koniec lipca. Aneta ma takie same zainteresowania jak Bartek. W przyszłości planowała studiować psychologię lub filologię polską. Do połowy lipca wakacje spędzała w Warszawie. W połowie lipca rodzice wyjechali do włoch, a ona do babci Stanisławy w Łomiankach ( miejscowości w pobliżu Warszawy ). Babcia była wdową od 10 lat. Chodziła w sukienkach. Miała krótkie, kręcone blond włosy. Mieszkała w drewnianym domu. Miała : ogródek, psa jamnika i kota perskiego. Nie miała telewizora, gdyż uważała, że to wróg. Miała radio starego typu odbierające Radio Maryja. W domu były dwa pokoje z kuchnią i łazienką. W każdym pokoju był obraz Matki Bożej. Aneta po przybyciu do babci od razu dowiedziała się co musi robić. Babcia mówiła, że musi codziennie chodzić do kościoła, modlić się, słuchać Radia Maryja, sprzątać, chodzić skromnie ubrana. Aneta nie mogła tego zrozumieć. Babcia proponowała jej zakonne życie. Kłóciła się z babcią. Babcia krzyczała i biła ją często po twarzy. Aneta była wkurzona. Musiała robić wiele rzeczy wbrew swojej woli : chodzić w sukienkach, nosić warkocze, modlić się, słuchać Radia Maryja. 20 lipca przyjechał do niej jej chłopak, żeby umówić się z nią na wyjazd do Bolkowa. Niestety. Babcia nie wpuściła go do domu. Powiedziała Anecie, że pod jej dachem nie będzie spotykała się z łajzami. Dla niej liczą się tylko chłopcy w garniturach. Przez babcię Aneta nie pojechała do Bolkowa. Babcia chciała iść na pielgrzymkę do Częstochowy, ale jest słabego zdrowia, więc nie może. Anetę bała się tam puścić w obawie, że ucieknie gdzieś w Polskę. Aneta musiała cały czas siedzieć w domu. Babcia narzekała w obecności Anety, że jej rodzice jeżdzą na wczasy i rozwydrzają swoją córkę. W połowie sierpnia wreszcie wrócili rodzice. Aneta z radością wyniosła się od babci. Rodzice Anety nakrzyczeli na babcię za to, że żle traktowała Anetę. Powiedzieli jej, że nigdy do niej już nie przyjadą. Aneta przez babcię miała zmarnowane wakacje. Przez miesiąc miała koszmary senne. Jeśli chodzi o wakacje to w szkole nie miała czym się chwalić koleżankom.

Wizja (Środa 23 maja 2012 14:30)

WIZJA Młodość dzisiaj bije blaskiem Muzyka RAP zniewala głośnik Tłumy przed barem, za barem waśnie. Czego potrzeba dzisiaj ludziom ? Chęci do życia, a może nie ? Komórek sygnał raz po raz, Bogactwo, szpan i fajne fury. Dziewczęce twarze, piękne fryzury Patrzą na ciebie dzisiaj z góry Młodość przemija, a potem nic. Zostaje tylko zwykły kicz, Który zmienia się z czasem w rozpacz. Pretensje mamy, lecz nie do siebie. Za zmarnowany czas, za życie. Za zmarnowane dzień i noc Za przerabianie wszystkiego w nawóz. Za przewalonych kilku ludzi. Za zmarnowanych kilka chwil. Dokąd pójdziecie, co zrobicie, Dziś tego nie wiem nawet ja.

Imprezy w których artysta bierze udział

Nie znaleziono imprez

Albumy zdjęć artysty

Nie znaleziono albumów

Instruktaże użytkownika

Nie znaleziono instruktaży

Video użytkownika

Nie znaleziono video

Promowane miejsca
Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań