Artysta.pl na Facebooku

Jaka wielka babka! Kilka słów o rzeźbach w przestrzeni publicznej

Wielu artystów marzy, aby zostawić swój ślad w przestrzeni publicznej. Niektórzy biorą udział w publicznych konkursach na elementy identyfikacji wizualnej, inni uciekają się do bardziej radykalnych metod.

Z pewnością niektórzy z czytelników natknęli się w sieci na zdjęcia wielkiej, gumowej kaczki. Jej autorem jest Florentijn Hofman, który pierwszą wersję Rubber Duck stworzył w 2007 roku. Wpłynęła ona wtedy do portu w Saint-Nazaire, mierząc aż 25 metrów. Kolejne instalacje, już nieco mniejsze wpływały regularnie do różnych miast na świecie, wszędzie wywołując zdziwienie, szok, czasem rozbawienie, a czasem niezrozumienie. Artysta pytany przez dziennikarzy: „O co chodzi?”, odpowiadał, że gumowa kaczka nikomu nie kojarzy się z niczym negatywnym. Jest przyjazna, dzieciom służy do zabawy w wannie, a dorosłych może odstresowywać. W ten sposób mieszkańcy takich miast jak Hongkong, Sao Paulo, Hasselt, Osaka czy Sidney przyzwyczaili się do żółtego przyjaciela i niejednokrotnie ze wzruszeniem przychodzili do portu.

Podobnie było z inną rzeźbą Hofmana – żółtym królikiem, który miał za zadanie zwrócić uwagę na mało uczęszczany plac w Örebro, w Szwecji. Rzeźba podzieliła mieszkańców, nie wszystkim pomysł zasłaniania królikiem innego pomnika się spodobał, ale odkąd pluszowy zwierzak zniknął, mieszkańcy Örebro od czasu do czasu zaglądają na plac i z sentymentem wspominają instalację.



Wyobraźcie sobie teraz, że jesteście mieszkańcami Canberra w Australii. Wstajecie rano, podchodzicie do okna, żeby sprawdzić, czy jak zwykle dzień będzie upalny i słoneczny, a tu naturalny krajobraz mąci wielka latająca ryba! Skąd ten potwór na tle australijskiego nieba? To 34 metrowy balon – dzieło Patricii Paccinini o nazwie Skywhale. Połączenie wieloryba, prehistorycznej ryby i zółwia chyba poza nietypowym uczczeniem obchodów 100-lecia założenia Canberry nie miało nic oznaczać. Jeśli jednak miało, interpretację pozostawiamy naszym czytelnikom.

W miejskiej przestrzeni wiele jest miejsc, które kiedyś ożywione ludzką obecnością, obecnie stoją zapomniane, zniszczone i czekają, aż odwiedzi je... czerwona piłka. Projekt Kurta Perschke powstał przez przypadek. Jak twierdzi artysta, zawsze chciał coś stworzyć, ale jego pomysły w większości przypadków nie interesowały kuratorów. Pewnego razu szkicował coś, co chciałby umieścić w przestrzeni publicznej. Ostatecznie okazało się to być czerwoną piłką, która zachwyciła znawców i już wkrótce powstał projekt ogromnej piłki przemieszczającej się po świecie, wszędzie wywołującej zdumienia. Artysta sam ustalił plan wędrówki, a jednym z ciekawszych wybranych przez Perschke miejsc jest luka między sklepem z papierosami a elektrycznym w Abu Dabi, gdzie sztuka w przestrzeni miejskiej prawie wcale nie istnieje. Piłka nie ma swojej symboliki. Jej obecność ma wywoływać interakcje, zaciekawienie obserwatorów, pobudzić ich wyobraxnie, by wstawili w niej piłkę w dowolnie wybrane przez siebie miejsce. A w Polsce gdzie dobrze by się prezentowała?

Słabość do wielkich form ma także Jason Hackenwerth, który w swojej pracy wykorzystuje balony jako lżejszą alternatywę dla innych materiałów. Jego konstrukcje pobudzają wyobraźnię, skłaniają do zastanowienia i napawają zdumieniem. Hackenwerth stworzył m.in. Pisces, czyli 40 metrową spiralę z 10 tysięcy kolorowych balonów, będącą artystyczną interpretacją mity o Afrodycie i Erosie. Konstrukcja została stworzona na potrzeby Międzynarodowego Festiwalu Nauki w Edynburgu.

Oliver Voss nie gustuje w lekkich abstrakcjach. Jego twórczość rozsławiła słynna Die Badende, która bierze kąpiel w Alsterze. Czterometrowa blondynka robi wrażenie, szczególnie że można jej nawet dotknąć, podpływając łódką. Rzeźba jest o tyle ciekawa do interpretacji, że jej nagie kolana i głowa wyłaniające się z głowy przywodzą na myśl wodne nimfy, mityczne postaci żyjące w rzekach. To jednak tylko drugie dno. Oliver Voss zaprojektował Die Badende dla firmy Soap&Glory produkującej kosmetyki. Dobra reklama, prawda?

Wielkie rzeźby, które zaskakują przechodniów – i tych tubylczych, i turystów to też całkiem niezły pomysł na promocję miasta. Choć kwiatowa tęcza Julity Wójcik nie zyskała aprobaty wszystkich mieszkańców Warszawy, a wśród nich znaleźli się również wandale, to mam nadzieję, że pojawią się mniej burzące krew instalacje w polskich miastach, które rozbawią, zatrzymają na chwilę i pobudzą wyobraźnię.



Dodał: Artysta.pl

Piątek 28 czerwca 2013 20:39

Ilość odsłon: 2939

Ocena: 0 (Głosów: 0)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków