Artysta.pl na Facebooku

„Nocdzieńsen” – artystyczne wyzwanie intelektualne

mat/FB
”Być okruszkiem chleba, a być okruszkiem hamburgera – jest różnica”. Niewątpliwie.

Trudne początki

Właśnie dobiega końca bardzo intensywny tydzień. Padam. Marzę tylko o tym, by wrócić do domu i pójść spać. Dzwoni przyjaciółka: „Mam dwa bilety na spektakl”. Mój organizm jednak odnajduje nieco energii wydobytej magicznym słowem „spektakl”. Słyszę: „Tylko wiesz, to może nie być fajne. To jest w jakimś magazynie na Fabrycznej. Mam bilety, bo moja koleżanka tam gra”.

Polmos

Nie dałam się zniechęcić. Mimo wszystko zdecydowałam się pójść. Przy ul. Fabrycznej w Krakowie nie ma zbyt wiele miejsc wyglądających na posiadające jakikolwiek związek z wyższą kulturą. A jednak. Po dłuższym spacerze wreszcie trafiamy do byłej fabryki wódek Polmos. Odnajdujemy właściwe wejście do szkoły tańca LOFToDance. Miejsce jest baaardzo fabryczne. Po wąskich schodach wchodzimy na górę. Co jakiś czas mijamy wyglądające tutaj absolutnie kosmicznie papierowe lampiony. Myślę: już mi się podoba. Niestety na twarzy mojej przyjaciółki maluje się powątpiewanie. Wreszcie dostajemy się na górę. Tam, gdzie ma być spektakl.

Karolina?

I tu duże zaskoczenie. Widzę Karolinę Fortunę. To od niej odbieramy bilety. Niesamowite, bo świat okazał się znowu znacznie mniejszy, niż się wydawało. Karolinę poznałam pół roku wcześniej na warsztatach dla młodzieży. Prowadziła razem z mężem warsztaty teatralne. Wtedy opowiadała mi o ich projekcie. Tymczasem okazało się, że zupełnie nieoczekiwanie biorę w nim udział. Karolina Fortuna jest aktorką, absolwentką krakowskiej PWST zaangażowaną w tworzenie Fundacji Sz(t)uka Teatru.

Parasolki

Wchodzimy do dużej sali, w której dostajemy… Colę. Z sufitu zwisają ogromne żółte parasolki. W rogu sali zaaranżowana jest mała… No właśnie. Nie była to scena, raczej mała arena. Tam rozegrał się krótki performance Grup Teatralnej Prolog. Niezwykły minispektakl „Kwadrans Prawdy”. Czterej licealiści w sztuce wykorzystali teksty Stanisława Ignacego Witkiewicza. Zadbali też o to, by w twórczy akt mógł się włączyć każdy spośród widzów, kto miał na to ochotę. Prolog był interesujący, tym bardziej, że tworzą go bardzo młodzi ludzie, którzy odważnie mierzą się z wielkimi nazwiskami teatru. Niemniej była to dopiero przystawka, prawdziwa uczta miała jeszcze nastąpić.

Artystyczny światek…

Poprowadzono nas do innej sali. Tam została zaaranżowana scena i widownia. Scena powstała z palet przemysłowych. Dla widzów ustawione były krzesełka, ławki i poduchy, na których można było usiąść. Niesamowity klimat przywoływał na myśl artystyczną bohemę. Zanim jeszcze zaczął się spektakl na scenie pojawiała się grupa artystek Cztery Kreski, które opowiadały o swojej twórczości, pokazywały obrazy i grafiki, a także zachęcały widzów do obudzenia własnej kreatywności. W międzyczasie grupa podejrzanych osobników w kolorowych rajstopach na głowach wyniosła prowadzącą spotkanie. W sali zaczęły się unosić opary absurdu, czyli to, co w sztuce zawsze bawi mnie najbardziej.

Noc, dzień, sen…

I się zaczęło. Osiem postaci. Prostych, oczywistych, wyjętych ze zwykłego życia. Obserwuję je niemal jednocześnie. To, co zwykle dzieje się w środku, teraz, nagle, z ogromną siłą wyłazi na wierzch. Wypływa jak lawa i wypełnia salę. Wszystkie rozterki, niepokoje i cierpienia. Każda myśl, która jątrzy i uwiera teraz znajduje ujście. Obrazy, myśli, słowa są rozdzierająco prawdziwe. Boleśnie zmuszają do zmierzenia się z własną rzeczywistością, dotykają tego, co na co dzień mocno skrywane, tłumione, niewypowiadane. Ludzka dusza nieprzyzwoicie naga, bezbronna, szczera i prawdziwa.





Niesamowite, bo w tym dziwnym miejscu, spektakl wyreżyserowany przez Szymona Budzyka na podstawie dramatu Karoliny Fortuny nabiera dodatkowej wartości. Aktorom – zarówno profesjonalistom, jak i amatorom, a także żeńskiemu chórowi udaje się przekazać treść, która jak zadra będzie tkwiła w umysłach widzów jeszcze długo. Genialne i przerażające jednocześnie. Uświadamia, że na tej scenie jest cząstka każdego z nas. Taka, którą nie chwalimy się przyjaciołom, a nawet samemu sobie. Mocne doświadczenie wyłaniające się z pozorów chaosu burzącego się na scenie.

„Czy nasz teatr jest lepszy niż Twoje zioło???”

Pytanie zadają twórcy spektaklu na swoim facebookowym fanpage’u. Nie jest poprawne politycznie, tak samo jak cała sztuka. Na nie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Żeby zyskać odpowiedź trzeba pójść, zobaczyć, podjąć intelektualne i emocjonalne wyzwanie. Ja poszłam tam po ciężkim, intensywnym tygodniu i było mi trudno mu sprostać, ale samą sztukę zdecydowanie polecam. Dla klimatu i walorów artystycznych, ale przede wszystkim dla człowieka. Dla siebie.


AC



Dodał: Artysta.pl

Piątek 28 grudnia 2012 13:19

Ilość odsłon: 2408

Ocena: 1 (Głosów: 1)
Zaloguj się aby móc głosować.

Komentarze

Nie znaleziono komentarzy

Promowane miejsca
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia Wrocławska im. Witolda Lutosławskiego
Filharmonia oferująca szeroki repertuar, zarówno w wykonaniu własnego zespołu jak i gości z...

dolnośląskie / Wrocław

Zbiornik Kultury
Zbiornik Kultury
Młoda kultura potrzebuje przestrzeni. Zanim zdefiniują się hierarchie, zanim usankcjonują się...

małopolskie / Kraków

Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek Pleciuga
Teatr Lalek PLECIUGA jest miejską instytucją kultury, która od 1953 roku prężnie funkcjonuje...

zachodniopomorskie / Szczecin

Meskalina
Meskalina
Tu songwriterzy czarują publiczność, jazzmani przypominają o dekadach dekadencji, a laptopowi...

wielkopolskie / Poznań

Old Timers Garage
Old Timers Garage
Klub prezentujący koncerty na żywo i na najwyższym poziomie. Utrzymany w klimacie...

śląskie / Katowice